Connect with us

Rozgrywki

Świąteczne cuda #MinąłWeekend – 20. kolejka

#MinąłWeekend

Przegrane faworytów, kolejne zwycięstwo „Białej Gwiazdy” oraz dublety Angulo i Merebashviliego, to wszystko wydarzyło się w 20. kolejce Ekstraklasy.

Mecze kolejki

Mecz ustawiła kartka czerwona, Wisły w tym roku już nikt nie pokona

ŁKS 2:4 Wisła Kraków

Kolor czerwony w Japonii jest symbolem bohaterstwa. W piłce nożnej zawodnik, który obejrzy czerwoną kartkę, jest bohaterem, tyle tylko że najczęściej negatywnym, bo osłabia swoją drużynę.

„Rycerze Wiosny” grali o jednego zawodnika mniej już w 12. minucie. Co prawda przewinienie Kamila Juraszka na Pawle Brożku zdarzyło się kilka minut wcześniej, jednak sędzia musiał wnikliwie pooglądać powtórki, aby zdecydować się na pokazanie czerwonego kartonika w początkowej fazie meczu. Faul miał miejsce przed polem karnym, więc Wiśle przyznano rzut wolny Do niego podszedł Maciej Sadlok. Obrońca popisał się świetnym strzałem.

„Biała Gwiazda” grała w przewadze i prowadziła. W późniejszych minutach nie było widać, że ŁKS miał na boisku o jednego zawodnika mniej. Mecz był wyrównany. W 32. minucie ręką we własnym polu karnym zagrał Rafał Janicki, sędzia wskazał na „wapno”, a do wyrównania doprowadził Dani Ramirez. Bramka ewidentnie rozluźniła gospodarzy. Wisła wykorzystała to i zdobyła w ostatnich minutach pierwszej połowy dwie bramki. Najpierw z karnego trafił Jakub Błaszczykowski, potem na listę strzelców wpisał się Marcin Wasilewski.

Druga połowa nie była już rozgrywana w takim tempie jak pierwsza. W 70. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Łukasz Sekulski, ale jego strzał obronił Michał Buchalik. Siedem minut po akcji łodzian decydujący cios zadała „Biała Gwiazda”. Vullnet Basha zdecydował się na strzał z dystansu, piłka odbiła się od poprzeczki i wylądowała w bramce strzeżonej przez Arkadiusza Malarza. Na otarcie łez ŁKS miał w doliczonym czasie gry rzut karny, który ponownie wykorzystał Dani Ramirez. Wisła na koniec roku wygrywa dwa mecze i może z nadzieją wyczekiwać wiosny. Łodzianie muszą liczyć, że znów będą „Rycerzami Wiosny”, bo ich strata do bezpiecznego miejsca wynosi już aż 7 „oczek”.

Przyjaźń tylko na trybunach

Lech Poznań 1:1 Arka Gdynia

Od wielu lat wiadome jest, że kibice Lecha i Arki mają ze sobą bardzo dobre układy. Tak też było w czwartkowy wieczór, ale tylko na trybunach. Zwłaszcza w pierwszej połowie na boisku oglądaliśmy więcej walki niż składnej gry. Po 20. minutach dwie żółte kartki mieli na koncie piłkarze „Kolejorza”. „Przebił” ich Damian Zbozień, który sfaulował wychodzącego na „czystą” pozycję Tymoteusz Puchacza. Sędzia Krzysztof Jakubik pokazał obrońcy gości czerwoną kartkę. Kibice Lecha myśleli pewnie, że teraz to już zdobycie kilku bramek i pewne zwycięstwo będzie tylko formalnością, ale nic z tych rzeczy.

Lech w pierwszej połowie nie zdobył bramki, więcej – gospodarze nawet ją stracili. W doliczonym czasie gry Mickeya van der Harta pokonał Fabian Serrarens. Warto wspomnieć, że było to pierwsze trafienie napastnika w tym sezonie. W drugiej połowie gospodarze strzelili gola, uczynił to w 74. minucie Lubomir Satka. Jednak na więcej Lecha już nie było stać. Piłkarze „Kolejorza” chociaż grali ponad godzinę w przewadze jednego zawodnika to zdołali tylko zremisować z Arką.

Słowacki bohater

Cracovia 2:0 Śląsk Wrocław

Tomas Vestenicky dwa lata temu grał w Cracovii. Przed tym sezonem wrócił do Krakowa, jednak w 7. meczach w tym sezonie Ekstraklasy nie zdobył żadnej bramki. Ostatni raz w podstawowym składzie wyszedł pod koniec października. Michał Probierz zdecydował się dać szansę Słowakowi od pierwszej minuty. Vestenicky już w pierwszej części gry miał dwie dobre okazje, ale żadnej nie wykorzystał. Nadeszła 57. minuta, Sergiu Hanca dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę piąstkował Matus Putnocky, jednak piłka spadła wprost pod nogi Vestenickiego. Słowak uderzył z 16. metrów i strzelił swojego pierwszego gola w obecnych rozgrywkach. Śląsk próbował zagrozić bramce rywali, ale żadna z tych prób nie zakończyła się trafieniem. Ważne dla przebiegu meczu było wejście na boisko w 71. minucie Rafaela Lopesa. Hiszpan potrzebował dwóch minut aby pokonać bramkarza gości i zapewnić Cracovii trzy punkty. Triumf nad wrocławianami dał „Pasom” drugie miejsce w tabeli.

Znów zwycięscy, znów w osłabieniu

Pogoń Szczecin 0:1 Korona Kielce

Zazwyczaj jak drużyna gra w osłabieniu to wysoko przegrywa. Ewenementem na skalę światową jest Korona Kielce, która wygrała dwa ostatnie mecze w roku, chociaż w obu tych spotkaniach rozegrała drugą połowę przynajmniej o jednego (tydzień temu ostatni kwadrans nawet dwóch) zawodnika mniej. W doliczonym czasie pierwszej połowy Michalisa Maniasa sfaulował Ognjen Gnjatić. Sędzia Tomasz Kwiatkowski początkowo pokazał pomocnikowi gości żółtą kartkę, ale po analizie VAR zmienił decyzję i odesłał Bośniaka przedwcześnie do szatni. W 50. minucie Tomas Podstawski pomylił się i podał do pomocnika Korony – Erika Pacindy. Ten niewiele myśląc podał piłkę do Mateja Pućko, który pomknął z nią w kierunku bramki. Słoweńca nie zdołał zatrzymać Kostas Triantafyllopoulos, więc ten strzelił i wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Potem okazało się, że bramka zadecydowała o zwycięstwie kielczan. Pogoń chociaż grała w przewadze, to nie potrafiła pokonać bramkarza gości.

Lider poległ w Lubinie

Zagłębie Lubin 2:1 Legia Warszawa

Niełatwo jest pokonać Legię, kiedy to ona pierwsza strzela. W obecnym sezonie „Wojskowi” przegrali tylko jeden taki mecz (z Pogonią Szczecin). Tej sztuki udało się dokonać w piątkowy wieczór również Zagłębiu Lubin. Jednak, jakby to powiedział Bogusław Wołoszański: „Nie uprzedzajmy faktów”. Przez pierwsze pół godziny obie ekipy atakowały, choć brakowało konkretów w postaci bramek. Nadeszła 32. minuta, Paweł Wszołek wpadł w „szesnastkę” Zagłębia i podał do Jarosława Niezgody. Napastnik przed sobą miał tylko pustą bramkę, więc musiał wykorzystać taką okazję. Tak zrobił i zdobył 14. bramkę w obecnych rozgrywkach Ekstraklasy. Zagłębie mogło odpowiedzieć tuż przed przerwą, ale Bartosz Białek trafił tylko w słupek.

Po zmianie stron „Miedziowi” atakowali. W 54. minucie z dystansu uderzył niecelnie Białek, a dwie minuty później mieliśmy już remis. Alan Czerwiński pięknie dośrodkował w pole karne, a tam głową piłkę do bramki wpakował wspomniany już wcześniej Białek. Po wyrównaniu dziwnie zareagował trener Alekasandar Vuković, który zdjął obu napastników. Cóż miała począć Legia bez siły ognia? W 82. minucie straciła kolejną bramkę. Lubinianie czterema podaniami rozpracowali Legię. Ostatecznie piłka trafiła do Damjana Bohara. Ten zmylił bramkarza gości i strzelił gola, który zapewnił Zagłębiu 3. punkty.

Przezimują w ósemce

Wisła Płock 2:1 Piast Gliwice

Giorgi Merebashvili – piłkarz który grał w Gruzji, Serbii, Grecji, a od 2016 roku zasila szeregi płockiej Wisły. Występuje na pozycji skrzydłowego lub ofensywnego pomocnika. Jak sam mówi, gdyby nie grał w piłkę, byłby zapaśnikiem, tak jak jego ojciec. Dobrze, że wybrał karierę piłkarską, bowiem Gruzin był bohaterem triumfu nad mistrzem Polski. „Mereba” – tak mówią na niego koledzy z drużyny – zdobył dwie bramki. Pierwsza nie była zbyt ładna, ale za to o drugiej można by powiedzieć: „stadiony świata”. Dla gliwiczan jedyną bramkę zdobył Gerard Badia. To trafienie też można byłoby oglądać godzinami. „Nafciarzom” zwycięstwo z Piastem dało miejsce w pierwszej ósemce.

 

Jedenastka kolejki

Martin Chudy (Górnik Zabrze)

Obronił karnego, nie dał się też pokonać w całym spotkaniu.

Alan Czerwiński (Zagłębie Lubin)

Asysta przy pierwszej bramce.

Tomas Petrasek (Raków Częstochowa)

Solidny mecz w Gdańsku.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Piękny gol z rzutu rożnego.

Giorgi Merebashvili (Wisła Płock)

Ustrzelił dublet z mistrzem Polski.

Vullnet Basha (Wisła Kraków)

Fenomenalna bramka z dystansu.

Daniel Bartl (Raków Częstochowa)

Gol i asysta w meczu z Lechią.

Jesus Jimenez (Górnik Zabrze)

Gol z Jagiellonią.

Dani Ramirez (ŁKS)

Wprawdzie zdobył dwie bramki, ale jego drużyna i tak przegrała z Wisłą Kraków.

Igor Angulo (Górnik Zabrze) – Piłkarz kolejki

Jeden z jego najlepszych meczów w sezonie. Zdobył dwie bramki, mogło ich być więcej.

Bartosz Białek (Zagłębia Lubin)

Kolejna bramka młodzieżowca, tym razem ukąsił Legię.

Następna kolejka

Zagłębie LubinWisła Płock
Górnik ZabrzeRaków Częstochowa
Arka GdyniaŁKS
Legia WarszawaCracovia
Wisła KrakówKorona Kielce
Śląsk WrocławPogoń Szczecin
Piast GliwiceJagiellonia Białystok
Lech PoznańLechia Gdańsk

Ekstraklasa powróci dopiero za 1,5 miesiąca. Nie wybieram więc meczu kolejki, ponieważ nie wiadomo kto się wzmocni podczas zimy, a kto osłabi.

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki