Connect with us

Rozgrywki

Triumf ŁKS-u #MinąłWeekend – 25. kolejka

#MinąłWeekend

ŁKS wreszcie wygrał, Legia z jeszcze większą przewagą, a Wisła Kraków zwycięska w derbach – to wszystko wydarzyło się w 25. kolejce Ekstraklasy

Mecze kolejki

„Biała Gwiazda” cała w skowronkach

Cracovia 0:2 Wisła Kraków

Derby Krakowa to coś więcej niż tylko zwykłe spotkanie derbowe. To mecze które początek swojej historii miały wtedy, kiedy Polska była jeszcze pod zaborami. Kibice obu ekip czekają na derby z wielkim utęsknieniem. Nieważne na jakim miejscu w tabeli są Cracovia i Wisła, ten mecz zawsze wywołuje specyficzne emocje, których da się opisać. Wielkie derby Krakowa dla krakowian są tym, co El Clasico dla Hiszpanów.

Pierwsza połowa wtorkowego meczu nie porywała. Po 30. minutach gry z dystansu uderzył Gieorgij Żukow, ale czujny w bramce „Pasów” był Michal Peskovic. Dwie minuty później obok bramki gospodarzy uderzył Vukan Savicevic. Z ciekawych akcji w pierwszej części gry to by było na tyle.

Po przerwie najciekawszy był pierwszy kwadrans. W 49. minucie nastąpiło zamieszanie w polu karnym Cracovii. Sędzia Bartosz Frankowski dopatrzył się faulu na Davidzie Niepsuju. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł kapitan „Białej Gwiazdy”, Jakub Błaszczykowski. Kuba uderzył pewnie i zdobył swoją 3. bramkę w trzecim kolejnym meczu. Po chwili mogło być 2:0, jednak strzał Ljubomira Tupty wybronił Peskovic. W 55. minucie piłka ponownie znalazła się w bramce „Pasów”, ale sędzia uznał że przed strzałem faulowany był jeden z zawodników gospodarzy i ostatecznie gola nie uznał. Dalsze minuty spotkania to nieudane próby zawodników Cracovii. Nie mogły strzelić „Pasy”, to strzeliła „Biała Gwiazda”. Już w doliczonym czasie gry piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Maciej Sadlok. Najwyżej w „szesnastce” gospodarzy wyskoczył Hebert i skierował piłkę do bramki rywali. Debiutancki gol Brazylijczyka w Wiśle przypieczętował jej zwycięstwo w 199. Wielkich derbach Krakowa.

Upragnione zwycięstwo „Rycerzy Wiosny” stało się faktem

ŁKS 3:2 Zagłębie Lubin

Już od pierwszych minut spotkanie zapowiadało się na bardzo emocjonujące. W 8. minucie Dejan Drazić minął trzech zawodników i oddał strzał na bramkę rywali, ale czujny od początku meczu był Arkadiusz Malarz. Chwilę później z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza gości Antonio Dominguez, jednak jego strzał był za słaby aby pokonać Dominika Hładuna. Wynik w tym spotkaniu otworzył w 18. minucie Carlos Moros Gracia, który dobił piłkę po strzale Michała Trąbki. Dziesięć minut później znów w centrum uwagi był hiszpański piłkarz, tym razem jednak pod swoją bramką. Filip Starzyński dośrodkował piłkę z rzutu wolnego. Wspomniany wyżej Gracia zachował się fatalnie, ponieważ skierował piłkę do własnej bramki. Przyjezdni nie cieszyli się długo remisem. Albowiem w 31. minucie ręką, strzał Domingueza, zablokował Jewgienij Baszkirow. Sędzia wskazał na „wapno”. Karnego na gola zamienił Dominguez i ŁKS ponownie prowadził. Łodzianie przed przerwą mogli mieć jeszcze jedną „jedenastkę”, ale sędzia po konsultacji VAR zmienił decyzję.

Połowa młodzieżowców

Po przerwie nie było już tak ciekawie jak w pierwszej połowie, jednak padły dwie bramki. Najpierw po profesorsku w polu karnym gości zachował się Adam Ratajczyk i zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie. Na piętnaście minut przed końcem spotkania Zagłębie zniwelowało straty ponownie do tylko jednego gola. Bartosz Białek wykorzystał nieporozumienie Vidmajera z Malarzem. Dla Białka było to czwarte trafienie w obecnych rozgrywkach. „Miedziowi” w ostatnich minutach przycisnęli, ale nie udało im się strzelić trzeciego gola. „Rycerze Wiosny” wreszcie zwyciężyli. Nie poprawiło to znacząco ich sytuacji w tabeli, ale na pewno dało to zawodnikom łódzkiego pozytywnego kopa i nadzieję na to, że utrzymanie wciąż jest w ich zasięgu.

Raków coraz bliżej marzeń

Wisła Płock 0:2 Raków Częstochowa

Fani „Nafciarzy” liczyli, że po remisie w ostatniej minucie spotkania z Wisłą Kraków, płocczanie pójdą za ciosem i bez problemu pokonają Raków. Tak się jednak nie stało. Co prawda pierwsza połowa była wyrównana, ale do szatni z jednobramkową przewagą schodzili przyjezdni. Raków prowadził od 10. minuty. Wtedy to, Miłosz Szczepański podbił piłkę w polu karnym. Futbolówkę niefortunnie do własnej bramki skierował obrońca gospodarzy, Damian Michalski. Po przerwie przewagę wypracowała sobie drużyna spod Jasnej Góry. Swoją dominację przyjezdni potwierdzili w 60. minucie, strzelając drugiego gola. Kapitan Rakowa Tomas Petrasek wyskoczył najwyżej po rzucie rożnym i zdobył swoją piątą bramkę w obecnym sezonie. Goście mogli wygrać jeszcze wyżej, ale w 75. minucie  gol Frana Tudora nie został uznany. Raków dzięki temu zwycięstwu wyprzedził w tabeli „Nafciarzy” i obecnie to częstochowianie są w pierwszej ósemce.

Duńczyk znów strzela

Lech Poznań 4:1 Górnik Zabrze

Mecz w Poznaniu świetnie rozpoczął się dla Lecha, ponieważ już po trzech minutach gry „Kolejorz” prowadził. Z początkowym strzałem Wołodymyra Kostewycza poradził sobie Martin Chudy, ale przy dobitce Daniego Ramireza golkiper gości nie miał szans. W następnej fazie meczu Górnik nie wykorzystał dwóch dogodnych okazji. Jednak, jak to się zwykło mówić, do trzech razy sztuka. Była 35. minuta spotkania, piłkę po rzucie rożnym przejął Łukasz Wolsztyński. Napastnik zabrzan dośrodkował, piłkę chciał wybić Mickey van der Hart, jednak bramkarz gospodarzy zrobił to tak źle, że futbolówka spadła pod nogi Piotra Krawczyka. Zawodnik Górnika umieścił piłkę w siatce. Bramkę do szatni mógł jeszcze zdobyć Lech, ale jakimś cudem Chudy wraz z obrońcami zablokowali zmierzającą do bramki piłkę. Po przerwie strzelał już tylko Lech. W 54. minucie pięknym precyzyjnym strzałem popisał się  Kamil Jóżwiak, a pod koniec spotkania dwoma trafieniami przyjezdnych dobił Christian Gytkjaer.

Dzięki tym trafieniom Duńczyk zrównał się w klasyfikacji strzelców z, będącym już w Ameryce, Jarosławem Niezgodą. Z kolei Lech awansował na czwarte miejsce w tabeli.

Hiszpan ratuje wynik

Śląsk Wrocław 2:1 Korona Kielce

O swoim stadionie Śląsk może mówić: „Twierdza Wrocław”. Albowiem Śląsk na własnym obiekcie przegrał tylko jedno spotkanie (z liderującą Legią). Do Wrocławia przyjechała kielecka Korona i nic nie zapowiadało, aby Śląsk poniósł drugą porażkę u siebie. To co najciekawsze w pierwszej połowie, wydarzyło się tuż przed przerwą. W 44. minucie Lubambo Musonda posłał piłkę w kierunku Przemysława Płachety. Młodzieżowiec uderzył z pierwszej piłki i wyprowadził wrocławian na prowadzenie.

W drugiej części gry przyjezdni pragnęli odrobić straty. Kilka minut po przerwie Israel Puerto musiał wybijać piłkę, niemalże z linii bramkowej, po uderzeniu Erika Pacindy. „Złocisto-krwiści” wyrównali w 64. minucie. Koronie w zdobyciu bramki bardzo pomógł Matus Putnocky, który zrobił sobie wycieczkę na 16. metr. Złą decyzję bramkarza Wrocławian wykorzystał Pacinda, który przelobował golkipera Śląska. Goście po strzeleniu gola, nie poszli za ciosem, tylko wycofali się na własną połowę. To wykorzystał napastnik gospodarzy Erik Exposito, który w 84. minucie na gola zamienił dośrodkowanie Dino Stigleca. Korona w kolejnym meczu traci bramkę w ostatnich minutach spotkania i do Kielc wraca z niczym.

Nie wszystko Łotysz wybroni

Piast Gliwice 1:0 Arka Gdynia

Pavels Steinbors – większość kibiców z Gdyni nie wyobraża sobie obecnej Arki bez Łotysza w bramce. Nie raz Steinbors ratował gdynianom wynik. Niemalże w każdym meczu broni jak natchniony. Trzeba jednak pamiętać, że jest on tylko człowiekiem i gdy drużyna przeciwna non stop atakuje, to musi przecież kiedyś skapitulować. Doskonałym na to przykładem był mecz w Gliwicach. Steinbors bronił świetnie, już na początku meczu obronił strzał Piotra Parzyszka. W środę dał się pokonać tylko raz, w 29. minucie. Wtedy to Parzyszek dobił strzał Jorge Felixa. W dalszej części meczu Steinbors bronił bez zarzutu. Jednak koledzy łotewskiego bramkarza grający w polu, nie potrafili pokonać Frantiska Placha. Piast wygrał czwarty mecz z rzędu u siebie i teraz jedzie do liderującej Legii.

Jedenastka kolejki

Pavels Steinbors (Arka Gdynia)

Gdyby nie jego interwencje, to Arka przegrałaby w Gliwicach wyższą różnicą goli.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Zaliczył asystę w derbach.

Tomas Petrasek (Raków Częstochowa)

Zdobył jedną z bramek w starciu z Wisłą Płock.

Wołodymyr Kostewycz (Lech Poznań)

To po jego akcji padła pierwsza bramka w starciu z Górnikiem.

Adam Ratajczyk (ŁKS)

Dobry mecz z Zagłębiem okraszony golem.

Gieorgij Żukow (Wisła Kraków)

Niemalże bezbłędny występ w derbach.

Dani Ramirez (Lech Poznań)

Strzelił swojego debiutanckiego gola w barwach Lecha.

Kamil Jóźwiak (Lech Poznań)

Piękny gol z Górnikiem.

Jakub Wróbel (ŁKS)

Nie byłoby trzech bramek „Rycerzy Wiosny” gdyby nie jego bardzo dobra postawa na boisku.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań) – Piłkarz kolejki

Dublet w meczu z Górnikiem.

Piotr Parzyszek (Piast Gliwice)

Wreszcie się odblokował i zdobył 7. bramkę w obecnym sezonie.

Następna kolejka

Zagłębie LubinWisła Płock
Górnik ZabrzeRaków Częstochowa
Arka GdyniaŁKS
Legia WarszawaCracovia
Wisła KrakówKorona Kielce
Śląsk WrocławPogoń Szczecin
Piast GliwiceJagiellonia Białystok
Lech PoznańLechia Gdańsk

Mecz kolejki: Legia Warszawa – Piast Gliwice

Czy Mistrz Polski znów zatrzyma rozpędzona Legię? Odpowiedź już w niedzielę.

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki