Connect with us

Minął weekend

6 goli w Zabrzu i niespodziewane zwycięstwo Zagłębia #MinąłWeekend – 1. kolejka

#MinąłWeekend

Lech przegrał w Lubinie, Jimenez ustrzelił hat-tricka, Legia wreszcie wygrała na początek, a Stal wywiozła punkt z Płocka – to wszystko wydarzyło się w 1. kolejce Ekstraklasy w sezonie 2020/21.

Mecz kolejki

Trzy bramki Hiszpana i Górnika wygrana

Górnik Zabrze 4:2 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Podbeskidzie Bielsko-Biała po czterech sezonach w 1 lidze, znów zawitało do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Los chciał, że Górale w pierwszym spotkaniu po powrocie zmierzyli się z Górnikiem Zabrze, czyli drużyną która cztery lata temu wraz z Podbeskidziem opuszczała Ekstraklasę. Zabrzanie wrócili po roku. Drużyna z Bielska musiała poczekać jeszcze 3. lata, ale w końcu dopięła swego i wróciła do Ekstraklasy.

Spotkanie w Zabrzu rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy. Już w pierwszej minucie Jesus Jimenez wyprowadził Górników na prowadzenie. W 20. minucie było już 2:0. Dmytro Baszłaj sfaulował w polu karnym Alexa Sobczyka, a sędzia Mariusz Złotek po analizie VAR wskazał na „wapno”. Do karnego podszedł Jimenez i strzałem w prawy róg bramki podwyższył prowadzenie. Do szatni gospodarze schodzili przy trzy bramkowym prowadzeniu. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy piłkę dośrodkował Erik Janza, a Piotr Krawczyk skierował futbolówkę do bramki.

Po przerwie nadal atakował Górnik, jednak Zabrzanie nie ustrzegli się również błędów. W 57. minucie zły przerzut zaliczył Adrian Gryszkiewicz, piłkę przyjął Kacper Gach, obrońca przebiegł z nią kilka metrów i podał do Łukasza Sierpiny. Kapitan przyjezdnych z pierwszej piłki zagrał do będącego w polu karnym Kamila Bilińskiego, ten przyjął, zszedł na lewą nogę i umieścił piłkę w bramce. W końcówce w ekipie Krzysztofa Brede odżyły nadzieje na wywiezienie z Zabrza choćby punktu. Desley Ubbink uprzedził Martina Chudego i podał piłkę do Bilińskiego, napastnik uderzył bez przyjęcia i zdobył bramkę kontaktową. Jednak w doliczonym czasie gry Jimenez skompletował hat-tricka i przypieczętował zwycięstwo Górnika.

Rzuty rożne przesądziły o zwycięstwie

Zagłębie Lubin 2:1 Lech Poznań

Zdecydowanym faworytem tego spotkania był Kolejorz. Ekipa z Poznania przeprowadziła mądre transfery i choć straciła najlepszego strzelca, to dzięki pozyskaniu Mikaela Ishaka, praktycznie się nie osłabiła. Tego nie można powiedzieć o Zagłębie Lubin, Miedziowi stracili trzech znaczących zawodników, Bartosza Białka (transfer do Wolfsburga), Bartosza Kopacza (transfer do Lechii Gdańsk) i Alana Czerwińskiego (transfer do Lecha). Najbardziej w drużynę Zagłębia uderzyła strata Białka, bo był on gwarancją dużej ilości bramek, w Lubinie mają nadzieję, że jego następca Samuel Mraz też kilka razy umieści piłkę w siatce.

Spotkanie, tak jak można było przypuszczać przebiegało pod dyktando przyjezdnych. Podopieczni trenera Dariusza Żurawia przez całą pierwszą połowę wręcz wpychali się pod bramkę Dominika Hładuna. Ishak miał dwie świetne okazje, ale dopiero za trzecim razem udało mu się umieścić piłkę w bramce. Był to tzw. gol do szatni, bo Szwed zdobył bramkę w ostatniej akcji pierwszej połowy. Po przerwie Lech chciał podwyższyć prowadzenie. W 55. minucie Jakub Kamiński przebiegł pół boiska i wpadł w pole karne gospodarzy. Młodzieżowiec mocno naciskany przez Lubomira Guldana w końcu uderzył, ale jego strzał skutecznie wybronił Hładun. Dwadzieścia minut później Kamiński znów miał dobrą okazję, uderzył z ostrego konta, ale skuteczną interwencje w obronie zaliczył Dominik Jończy. Lech kontrolował grę, a Zagłębie nie potrafiło zagrozić wicemistrzom Polski.

Przełom nastąpił w ostatnich minutach spotkania. W 82. minucie Lubinianie mieli rzut rożny. Damjan Bohar dośrodkował piłkę, a Lubomir Guldan głową wbił ją do bramki. Pięć minut później, to co zrobił Guldan powtórzył Szasza Balić i to Miedzowi niespodziewanie prowadzili. Goście atakowali do końca, ale ostatecznie nie udało im się wywieźć z Lubina choćby punktu.

Cracovia potrzebowała pięciu minut

Cracovia 2:1 Pogoń Szczecin

Po słabej rundzie wiosennej obie ekipy zostały wzmocnione wartościowymi graczami. Cracovia zakontraktowała m.in. syna słynnego Rivaldo oraz dobrze radzącego sobie w poprzednim sezonie w pierwszoligowej Puszczy Niepołomice, Karola Niemczyckiego. Do Szczecina zawitał za to, dobrze znany w polskiej Ekstraklasie Michał Kucharczyk, a ponadto szeregi Portowców zasilił doświadczony skrzydłowy Alexander Gorgon. Te transfery oznaczają, że obie drużyny chcą powalczyć w tym sezonie o najwyższe cele. Jednak, żeby to osiągnąć trzeba rozegrać dobrą nie tylko rundę jesienną, ale również wiosenną.

Pierwsza połowa sobotniego meczu nie porywała, potwierdzają to statystyki, obie drużyny oddały po sześć strzałów, ale tylko jedno uderzenie było celne. Druga połowa też nie była fenomenalna, ale chociaż padły w niej bramki. W 57. minucie Damian Dąbrowski dośrodkował z rzutu rożnego. Adam Frączczak dobrze odnalazł się w polu karnym i „szczupakiem” wbił piłkę do bramki. Przyjezdni nie prowadzili jednak zbyt długo, bo dwie minuty później przy Kałuży był już remis. Sergiu Hanca zacentrował wprost na głowę Rivaldinho, Brazylijczyk uderzył w poprzeczkę, ale piłkę do bramki zdołał skierować Marcos Alvarez. W 62. minucie na prowadzeniu była już Cracovia. Alvarez wyłożył piłkę Hance, a Rumun zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W dalszej części meczu nie padły już bramki więc to Cracovia rozpoczęła sezon od zdobycia trzech punktów.

Trener Probierz po meczu ma jednak niemały ból głowy. Kilku zawodników jest kontuzjowanych, a przecież już w czwartek Pasy zmierzą się z Malmo FF w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy. Jeśli trener nie zdoła skutecznie poukładać drużyny to Cracovia może szybko pożegnać się z europejskimi pucharami.

Udana inauguracja Śląska

Śląsk Wrocław 2:0 Piast Gliwice

Zarówno Śląsk jak i Piast w tym okienku transferowym mogą się pochwalić hitem transferowym. Do drużyny z Wrocławia po kilku latach spędzonych zagranicą wrócił Waldemar Sobota. Piastowi udało się wypożyczyć z Łudogorca Razgrad Jakuba Śwerczoka. Sobota i Świerczok mają być znaczącymi ogniwami swoich zespołów w obecnym sezonie. Jednak w sobotnim spotkaniu od początku na boisku zobaczyliśmy tylko tego pierwszego.

Wrocławianie zdecydowanie lepiej weszli w mecz, dość powiedzieć, że nie minęły dwie minuty, a drużyna Vitezslava Lavicki już prowadziła. Robert Pich podał do Mateusza Praszelika, młody gracz efektownie odegrał do Fabiana Piaseckiego, a ten strzałem bez przyjęcia pokonał bramkarza gości. W dalszej części meczu Śląsk przeważał, ale Piast też miał swoje okazje. W 41. minucie Kristopher Vida uderzył z dystansu, Matus Putnocky sparował piłkę do boku. Do futbolówki dopadł Patryk Sokołowski i wgrał piłkę przed bramkę Śląska. Na szczęście dla gospodarzy piłkę sprzed linii bramkowej wybił Mariusz Pawelec. Pięć minut po przerwie Wrocławianie podwyższyli prowadzenie za sprawą dość niekonwencjonalnego strzału Piotra Celebana. Pod koniec spotkania przyjezdni mieli jeszcze szansę chociażby na gola honorowego, jednakże Patryk Lipski uderzył nad poprzeczką.

Piast notuje falstart. Jego gra nie wyglądała dobrze, jednak miejmy nadzieję, że w eliminacjach Ligi Europy Gliwiczanie zaprezentują lepszy poziom.

Wreszcie zwycięstwo na inaugurację

Raków Częstochowa 1:2 Legia Warszawa

O tym meczu możecie przeczytać na Watch Ekstraklasa. (TUTAJ)

Remis na Estadio da Gruz

Wisła Płock 1:1 Stal Mielec

W następnym sezonie Wisła Płock ma występować na nowym stadionie. Żeby jednak zbudować nowy stadion, trzeba zburzyć stare trybuny. Tak też się stało W Płocku, tzn. nie zburzono od razu wszystkich trybun, na pierwszy ogień poszła trybuna wschodnia. Obecnie nie przypomina ona nawet trybuny, bo jest to po prostu góra gruzu. Właśnie wśród tego gruzu swój pierwszy mecz po powrocie do Ekstraklasy rozegrała Stal Mielec. Drużyna z Podkarpacia ostatni raz na najwyższym szczeblu występowała w 1996 roku.

Sam mecz był tak słaby, że kibice przed telewizorami bardziej skupiali się na gruzie obok boiska niż na wydarzeniach boiskowych. W sumie w pierwszej połowie to gospodarze mieli jedną w miarę dobrą okazję. W 13. minucie Dawid Kocyła wykorzystał niezrozumienie obrońców Stali i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak fatalnie spudłował. Trochę więcej, ale też nie za dużo, działo się w drugiej połowie. Dziesięć minut po wznowieniu gry piłkarze Stali wyszli na prowadzenie. Nie przyszło im to jednak łatwo, bo najpierw strzał Petteriego Forsella obronił Krzysztof Kamiński, następnie dobijał Maciej Domański, ale znów górą był Kamiński, w końcu piłka trafiła do Andreji Prokicia i Serb umieścił ją w bramce. Przyjezdni mecz mogli zamknąć w 88. minucie, jednak Kamiński świetnie wybronił strzał Pawła Tomczyka. Minutę później był już remis. Piłkę dośrodkował Aleksander Pawlak, a do bramki wbił ją Mateusz Szwoch.

Mecz w Płocku zakończył się remisem, co prawda lepiej w tym spotkaniu wyglądał Stal, ale bardziej dlatego, że Wisła jej na to pozwalała. Jednak Mielczanie pokazali, że ci, którzy wskazywali ich jako spadkowicza mogą się mocno pomylić.

Warta była lepsza, ale Lechia miała więcej szczęścia

Warta Poznań 0:1 Lechia Gdańsk

Awans Warty Poznań był dość niespodziewany. Drużyna zrobiła wynik ponad stan, miała utrzymać się w 1. lidze, a awansowała do Ekstraklasy. Zieloni wrócili do Ekstraklasy po 26 latach. Niestety z powodu remontu stadionu przy Drodze Dębińskiej, Warta musi występować w Grodzisku Wielkopolskim. Choć dwukrotny mistrz Polski ma obecnie najniższy budżet w lidze, to w meczu Lechią podopieczni Piotra Tworka byli drużyną lepszą. W pierwszej połowie cały czas przebywali pod bramką drużyny z Gdańska. Najlepszą sytuacje w 37. minucie miał Robert Janicki, piłka po jego strzale odbiła się od słupka. Po przerwie gospodarze wciąż byli lepsi, ale bramkę zdobyła Lechia. W 66. minucie przyjezdni mieli rzut wolny. Piłkę do Michała Nalepy zgrał Bartosz Kopacz, obrońca odegrał do Łukasza Zwolińskiego, a popularny „Zwolak” uderzył bez przyjęcia i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Jak się potem okazało była to bramka dająca Gdańszczanom 3. punkty.

W pierwszej połowie piękne uderzenia, druga do zapomnienia

Jagiellonia Białystok 1:1 Wisła Kraków

Obie drużyny przystępowały do meczu podrażnione porażkami w Pucharze Polski. Jagiellonia przegrała z Górnikiem Zabrze, a Wisła upokorzyła się przegrywając z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Pierwsza połowa poniedziałkowego spotkania była nawet ciekawa. W 19. minucie z dystansu kąśliwie uderzył Maciej Sadlok, ale jego uderzenie zdołał wybronić Pavels Steinbors. Sześć minut później Jagiellonia wyszła na prowadzenie. Maciej Makuszewski pięknie uderzył zza pola karnego i pokonał Mateusza Lisa. W 33. minucie był już remis. Jakub Błaszczykowski dostał piłkę przed polem karnym, wypracował sobie dobrą pozycję i uderzył nie do obrony. W pierwszej połowie nie wydarzyło się już nic więcej, a o drugiej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła.

Mecz nie porywał, obie drużyny stać na lepszą grę. Spadek nie grozi ani Jadze, ani Białej Gwieździe, jednak w walkę o najwyższe miejsca raczej żadna z tych drużyn nie włączy.

Jedenastka kolejki

Dominik Hładun (Zagłębie Lubin)

Z Lechem bronił jak natchniony. Co prawda raz skapitulował, ale przy bramce Ishaka nie miała wielkich szans na skuteczną interwencję.

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Choć w poprzednim sezonie grał rzadko, to z różnych przyczyn dostał szansę od pierwszej minuty. Zagrał dobre spotkanie, a nawet zdobył bramkę.

Lubomir Guldan (Zagłębie Lubin)

W obronie rządził i dzielił, ponadto to on doprowadził do remisu.

Michał Nalepa (Lechia Gdańsk)

Solidny w obronie, a do tego dołożył asystę.

Erik Janza (Górnik Zabrze)

Z Podbeskidziem zaliczył asystę.

Damjan Bohar (Zagłębie Lubin)

Dwie asysty przy golach które dały zwycięstwo.

Mateusz Praszelik (Śląsk Wrocław)

Popisał się piękną asystę.

Marcos Alvarez (Cracovia)

Świetnie przywitał się z polską Ekstraklasą. najpierw zdobył bramkę, a po chwili asystował przy golu Hanki.

Jesus Jimenez (Górnik Zabrze) – Piłkarz kolejki

hat-trick w meczu z Podbeskidziem. Jeśli podtrzyma dobrą dyspozycję, to może być godnym następcą Igora Angulo.

Tomas Pekhart (Legia Warszawa)

Dwie bramki w starciu z Rakowem.

Kamil Biliński (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Zdobył dwie bramki, które nie dały choćby nawet jednego punktu z Górnikiem.

Następna kolejka

Raków CzęstochowaWisła Płock
Śląsk WrocławCracovia
Podbeskidzie Bielsko-BiałaStal Mielec
Zagłębie LubinGórnik Zabrze
Wisła KrakówLechia Gdańsk
Warta PoznańLegia Warszawa
Piast GliwiceLech Poznań
Pogoń SzczecinJagiellonia Białystok

Mecz kolejki: Stal Mielec – Górnik Zabrze

Ekstraklasa wraca do Mielca. Stal chce dobrze przywitać się z kibicami, jednak Górnik po zwycięstwie w pierwszej kolejce wcale nie chce się zatrzymywać.

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend