Connect with us

Felietony

Kompromitacja w ligowym klasyku

W minioną sobotę na Łazienkowskiej 3, mistrz Polski – Legia Warszawa podejmował dobrze dysponowany zespół Marcina Brosza – Górnik Zabrze. Jednak to co wydarzyło się tego wieczoru na stadionie „Wojskowych”, przechodzi pojęcie ich kibiców… Jednym słowem – kompromitacja!

Jędrzejczyk 2023

Dzień przed meczem z Górnikiem, w social mediach Legii Warszawa ukazała się zapowiedź z hashtagiem #DzieńTransferowy. Większość myślała o potencjalnym nowym stoperze, jednak nie chodziło o sprowadzenie nowego zawodnika. Sprawcą całego zamieszania był Artur Jędrzejczyk, który przedłużył kontrakt z Legią do 2023 roku. Bieżący kontrakt obowiązywał do 31 grudnia bieżącego roku.

Popularny „Jędza” jest związany z Legią od 2006 roku z przerwą na transfer do ligi rosyjskiej. Ponadto zdobył pięć tytułów Mistrza Polski, pięć Pucharów Polski i wystąpił w fazie grupowej Ligi Europy UEFA. Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników „Wojskowych”. Podpisanie kontraktu z Arturem Jędrzejczykiem można zdecydowanie traktować jako wzmocnienie zespołu. Stratę takiego zawodnika od razu dałoby się odczuć w grze Legii.

Tiki-taka Marcina Brosza

Pierwsza połowa spotkania z Górnikiem to czysty kryminał w grze obronnej całego zespołu Legii Warszawa. Już pierwsza bramka pokazała, że jeśli Legia szybko się nie obudzi, może to skończyć się katastrofą. Wszystko zaczęło się od nerwowego, niedokładnego wyprowadzenia piłki przez Artura Boruca. Manneh przejął piłkę w środku pola, a dalej akcja toczyła się jak po sznurku. Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak tak rozpracowało defensorów gospodarzy, że ci – po tym jak piłka zatrzepotała w siatce – sami nie wiedzieli jak się nazywają.

Dalej oglądaliśmy już szaleńcze próby pressingu zespołu trenera Marcina Brosza. Górnik odważnie, bez kalkulacji zmuszał do błędu piłkarzy Legii Warszawa, w wyniku czego parę razy mistrz Polski musiał oddawać piłkę „za darmo”. Gra gości była niczym niedawna nawałnica w stolicy. Po prostu musiały paść kolejne gole.

Druga bramka dla „Górników” to kuriozum w wykonaniu Remy’ego. Jednak znów przy tej akcji maczało palce wcześniej wspomniane trio ofensywnych graczy gości. Francuz występujący na środku obrony Legii, postanowił, że nie będzie utrudniał gry rywalom i pobiegnie w zupełnie innym kierunku niż akcja się toczy. Zmęczenie? Rozkojarzenie? Nie wiem, ale to już któryś mecz z kolei, kiedy Remy wygląda jakby za karę grał dla Legii Warszawa. Dosłownie dziecko we mgle. Czy naprawdę potrzebujemy takich zawodników w walce o najwyższe cele? Do przerwy 0:2.

Im głębiej w las tym więcej drzew

Minuty mijały, a Górnik nadal konsekwentnie stosował swoje założenia na to spotkanie. Gwóźdź do trumny gospodarzy wbił Jimenez w 47. minucie spotkania. Hiszpan z dziecinną łatwością ograł kapitana gospodarzy – Artura Jędrzejczyka i wpakował piłkę do siatki. Ze strony Legii można było zauważyć jedynie pojedyncze zrywy. Po jednej z takich akcji honorową bramkę zdobył Bartosz Slisz po dograniu wcześniej wprowadzonego Pawła Wszołka. To pierwsze trafienie młodzieżowego reprezentanta Polski w barwach Legii.

W tym meczu to byłoby na tyle. Górnik najzwyczajniej w świecie zasłużył na zwycięstwo. Był zespołem, który miał przygotowaną taktykę. Posiadał również zawodników z umiejętnościami i zaangażowaniem, którzy potrafili wykorzystać nadarzające się okazje.

Martwi fakt, że to Legia miała dominować na krajowym podwórku, a jak jest – każdy widzi. Jest z nią po prostu źle.

Co dalej ?

Sytuacja zaczyna robić się bardzo nieciekawa. Legia w tym sezonie nie wygrała jeszcze żadnego meczu ligowego u siebie. Jej mecze ogląda się fatalnie. Nawet w wygranym starciu z Wisłą Płock gra nie wyglądała dobrze. Mówiło się, że jest to jedno z najlepszych okienek transferowych od lat. Trener Vuković dostał zawodników, którzy doskonale znają naszą Ekstraklasę. Nie rozumiem, czemu to wszystko wygląda tak topornie. Oczywiście znajdziemy pewne wyjątki w składzie, ale jeśli chodzi o całość – obecną sytuację można śmiało nazwać kryzysem.

Martwi mnie również wypowiedź trenera Vukovicia na konferencji pomeczowej. Szkoleniowiec stwierdził, że Górnik ich niczym nie zaskoczył. Dziwne, ponieważ na tablicy wyników widniał wynik 1:3.  Można dawać trenerowi czas na wyjście z kryzysu. Ale on ucieka, jak i same punkty w lidze. Rozumiem, że to początek sezonu i nie da się szybko ustabilizować formy. Jednak przede wszystkim trzeba zmienić styl gry oraz odejść od grania górnych piłek na Pekharta. Miejmy nadzieję, że w czwartek z kosowską Dritą mistrzowie Polski pokażą swoją siłę i gładko awansują do kolejnej rundy Ligi Europy. Chociaż cytując klasyka: „na tym etapie nie ma już słabych drużyn”. Sądzę, że brak awansu do fazy grupowej przeważy szalę goryczy i Dariusz Mioduski będzie musiał pożegnać się z Serbem.

Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:3 (0:2)
Bramki: Slisz (60′) – Sobczyk (4′), Nowak (17′), Jimenez (47′)

Legia: Boruc – Stolarski (83′ Juranović ŻK), Jędrzejczyk, Remy, Mladenović – Kapustka (46′ Lopes ŻK), Slisz, Antolić (61′ Gvilia), Luquinhas – Kante, Pekhart (46′ Wszołek)
Rezerwowi: Cierzniak, Lewczuk, Gwilia, Rocha, Wszołek, Lopes, Martins, Rosołek, Juranović

Górnik: Chudy – Wiśniewski (ŻK), Koj, Gryszkiewicz – Masouras, Nowak (Ściślak), Manneh, Prochazka (Kubica), Janża – Sobczyk (53′ Krawczyk), Jimenez (90′ Hajda)
Rezerwowi: Kudła, Kubica, Paluszek, Ryczkowski, Pawłowski, Hajda, Ściślak, Krawczyk, Bainović

Fot: Mateusz Kostrzewa (Legia.com)

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony

  • Sport wolny od lockdownu

    W Polsce jest coraz więcej zakażeń koronawirusem. Nieoficjalnie mówi się, że za kilka dni polski...

  • Radość_piłkarzy_Lecha Radość_piłkarzy_Lecha

    Wnioski po Benfice

    Lech Poznań przegrał z Benficą Lizbona, ale zespół był chwalony za grę. Jednak później...

  • Ciemno, zimno, remisowo

    W sobotę Legia Warszawa podejmowała na wyjeździe Pogoń Szczecin. Był to trzeci mecz w...

  • Obawy przed Benficą

    Lech Poznań w słabym stylu przegrał z Jagiellonią i ma problemy z obroną. A...