Connect with us

Minął weekend

Raków nie bierze jeńców #Minął Weekend – 7. kolejka

#MinąłWeekend

Raków wygrał w Zabrzu, Wisła Kraków wbiła Stali aż 6. goli, Warta wygrała mimo osłabienia i 200. mecz Romanczuka – to wszystko wydarzyło się w 7. kolejce Ekstraklasy.

Mecz kolejki

Raków zagrał znakomicie i pozostał na tabeli szczycie

Górnik Zabrze 1:3 Raków Częstochowa

Hit Ekstraklasy nie zawiódł. Spotkanie świetnie zaczęło się dla gospodarzy. W 2. minucie Roman Prochazka dośrodkował wprost na głowę Bartosza Nowaka, który skierował piłkę do bramki. Mecz rozgrywany był w szybkim tempie. Siedem minut po golu Górnika, w sytuacji sam na sam znalazł się Oskar Zawada, ale nowy nabytek Rakowa nie zdołał pokonać Martina Chudego. Chwilę później w znakomitej sytuacji znalazł się Ivi Lopez, lecz uderzył obok bramki.

W 20. minucie przy Roosvelta był już remis. Goście przeprowadzili błyskawiczną kontrę. Patryk Kun zgrał do Lopeza, a Hiszpan zdobył swoją premierową bramkę w Ekstraklasie. Po straconym golu defensywa Górnika kompletnie się posypała. Kwestią czasu były kolejne bramki Rakowa. Goście atakowali i w końcu w 31. minucie zdobyli drugą bramkę. David Tijanić znalazł się w akcji sam na sam z Chudym i z tego pojedynku wyszedł zwycięsko. Kilka chwil po tym jak na prowadzenie wyszedł Raków, wśród Górników znów pojawiła się nadzieja na dobry wynik. Jesus Jimenez zdobył bramkę wyrównującą, ale po interwencji VAR okazało się, że był na spalonym. Przed przerwą nie zobaczyliśmy już bramek.

W drugiej połowie drugą bramkę zdobył Ivi Lopez. Hiszpan wykorzystał błąd Adriana Gryszkiewicza. Potem emocje w meczu były niczym na grzybobraniu (Nic nie mam do zbierania grzybów, sam lubię je jeść). Raków umocnił się na pozycji lidera, a Marcin Brosz będzie musiał popracować nad obroną swojego zespołu, bo w sobotę wyglądała ona fatalnie.

Piast nadal bez zwycięstwa

Cracovia 1:0 Piast Gliwice

Pasy przystępowały do tego spotkania mocno osłabione. Ze zgrupowań reprezentacji narodowych z kontuzjami wrócili Sergiu Hanca i Florian Loshaj. Ponadto już wcześniej w zespole Cracovii było kilku kontuzjowanych zawodników. Osłabienie Cracovii, mogło być szansą dla Piasta, który chciał pierwszy raz w tym sezonie wygrać.

Krakowianie nie narzucali swojego stylu gry, za to czekali na błąd rywali. Taki błąd goście popełnili w 23. minucie. Damir Saviković wpadł w pole karne Piasta i został wzięty w „kleszcze” przez Mikkela Kirkeskova i Jakuba Czerwińskiego. Obrońcy próbowali odebrać piłkę w sposób nieprzepisowy, a więc sędzia odgwizdał faul i wskazał na „wapno”. Karnego wykorzystał Pelle van Amersfoort. Po stracie bramki Piast zaczął jeszcze bardziej atakować. Jednak zawodnicy z Gliwic albo nie potrafili trafić w bramkę z bliskiej odległości, albo na ich drodze stawał, dobrze dysponowany tego dnia, Karol Niemczycki.

Ostatecznie Piast po raz kolejny w tym sezonie poniósł porażkę. Podopieczni Waldemara Fornalika razili nieskutecznością, jeśli nie zaczną zdobywać bramek, to trudno będzie im wygrzebać się z ostatniego miejsca z tabeli.

Jubileusz okraszony golem

Jagiellonia Białystok 2:1 Lech Poznań

Mecz z Lechem był szczególny zwłaszcza dla Tarasa Romanczuka. Dla kapitana Jagi sobotnie spotkanie było 200. występem w Ekstraklasie. Romanczuk swój jubileusz uczcił golem. W 2. minucie kapitan Jagiellonii otworzył wynik spotkania. Siedem minut później Lech odpowiedział golem Jakuba Kamińskiego. Jednak po konsultacji VAR okazało się, że młodzieżowiec Lecha był na spalonym. W 14. minucie w świetnej akcji znalazł się Maciej Makuszewski, ale uderzył obok bramki. Choć obie drużyny miały jeszcze swoje sytuacje w pierwszej połowie, to Jagiellonia schodziła do szatni z jednobramkową zaliczką.

Po przerwie Kolejorz rzucił się do ataku. Pięć minut po przerwie Dani Ramirez uderzył z rzutu wolnego, a skuteczną interwencją popisał się Pavels Steinbors. Jagiellonia po przerwie dość rzadko była pod bramką Lecha. Lecz gospodarze w 68. minucie zdołali przeprowadzić ładną akcję, która zakończyła się bramką. Jesus Imaz perfekcyjnie podał do Makuszewskiego, który zwycięsko wyszedł z pojedynku sam na sam z Filipem Bednarkiem. Lecha stać było już tylko na jedną bramkę. W 80. minucie Jakub Moder skutecznie wykonał rzut karny.

Jagiellonia zagrała dobry mecz i zasłużenie wygrała. Warto dodać, że było to jej pierwsze zwycięstwo u siebie w tym sezonie. Za to Lech nie pokazał się z najlepszej strony. Miejmy nadzieję, że w czwartek w Lidze Europy poznaniacy zagrają jak najlepiej potrafią i postawią się wyżej notowanej Benfice.

Mecz nudny, ale bramka ładna

Wisła Płock 1:0 Śląsk Wrocław

Mecz w Płocku nie należał do najciekawszych. Co prawda Wisła stosuje dość siermiężny styl gry i jej postawa nie powinna chyba nikogo dziwić. O tyle postawa Śląska mogła już być lekko rozczarowująca. Do 85. minuty nie działo się zbyt wiele. To znaczy było kilka akcji i kilka strzałów, ale nie wynikało z nich kompletnie nic. Mecz rozkręcił się na pięć minut przed końcem. Śląsk miał rzut rożny, piłka trafiła do ustawionego na 2. metrze Roberta Picha. Słowak musiał tylko skierować piłkę do bramki, ale zamiast tego uderzył w poprzeczkę. Chwilę po tej akcji prowadzili już Nafciarze. Alan Uryga podał do Torgila Gjertsena, Norweg pięknie uderzył z około 25. metrów i zapewnił Wiśle zwycięstwo.

Czech z dwoma golami, Legia z trzema punktami

Legia Warszawa 2:1 Zagłębie Lubin

Ach ta Legia, nieprzewidywalna niczym cała polska Ekstraklasa. Raz potrafi zagrać fatalnie, a za chwilę znakomicie. No dobra z tym drugim trochę przesadziłem, nie znakomicie, a przyzwoicie. Właśnie na takim poziomie Legia zagrała z Zagłębiem. O dziwo wystarczyło to do zwycięstwa.

Przez pół godziny raz atakowała Legia, raz Zagłębie, ale akcje nie przynosiły zbyt wiele. Aż nastała 30. minuta. Tomas Pekhart ładnie obrócił się na 16. metrze i strzelił gola. Chwilę po tym mogło być już 2:0. Lorenco Simić stracił piłkę w polu karnym, ale w ostatniej chwili zdołał zablokować strzał Luquinhasa. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – tak brzmi stare piłkarskie porzekadło. No właśnie na Legii zemściło w 37. minucie. Dobrą kontrę przeprowadzili wtedy goście. Patryk Szysz podał do Dejana Drazicia, a ten został sfaulowany w polu karnym przez Bartosza Slisza. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Karnego wykorzystał niezawodny Filip Starzyński.

Po przerwie w przeciągu kilku minut obie drużyny miały akcje niemal stuprocentowe. Najpierw fatalnie spudłował Sasza Balić, a chwilę potem jeszcze gorzej uderzył Paweł Wszołek. Od czego Legia ma jednak Pekharta? No przecież, że od strzelania goli. W 53. minucie Luquinhas idealnie dośrodkował do Pekharta, który głową zdobył drugą bramkę w tym spotkaniu. Jak się potem okazało był to gol, który dał Legii zwycięstwo.

Co ta Legia zrobiłaby bez Tomasa Pekharta? Legia w tym sezonie zdobyła 7. bramek, z czego aż 6 są autorstwa Czecha. Zadziwiająca skuteczność. Nie ma co, piłka go szuka.

Stal rozbita na własnym stadionie

Stal Mielec – Wisła Kraków 0:6

Gospodarze do meczu przystąpili bez swojego pierwszego trenera Dariusza Skrzypczaka. Zastąpił go asystent Maciej Serafiński. W wyjściowej jedenastce Stali po raz pierwszy w sezonie znalazł się Paweł Tomczyk. Wcześniej mógł liczyć jedynie na wejścia z ławki. Natomiast w Wiśle zadebiutował pozyskany przed przerwą reprezentacyjną napastnik Felicio Brown Forbes.

Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Wisły Kraków. Pewne prowadzenie 3:0 do przerwy zapewniły gole Frydrycha, Forbesa i Chuci. Cały zespół grał dość agresywnie, wykorzystując słabą grę Stali. Wejście w drugą połowę Białej Gwiazdy było równie imponujące. Kolejne szybkie 3 bramki w 15 minut. Tym razem na listę strzelców wpisał się dwukrotnie Yeboah oraz raz Plewka. Mielczanie nie potrafili stworzyć klarownych sytuacji. Stanowili tło dla świetnie prezentujących się Wiślaków. Wynik do końca meczu nie uległ zmianie. Wisła Kraków odniosła pierwszą wygraną w tym sezonie, pokonując Stal aż 6:0.

Ten mecz może stanowić przełom dla Białej Gwiazdy. Spekulacje o zwolnieniu Skowronka na pewno teraz odejdą na bok. Nowi zawodnicy zaczynają udowadniać swoją wartość. Szczególnie na pochwały zasługuje czeski obrońca Frydrych, który zapewnia spokój w linii defensywnej. Takie zwycięstwo dodaje pewności siebie. Wiślacy będą musieli pokazać w najbliższych spotkaniach, że ta wygrana nie była dziełem przypadku. Natomiast Stal Mielec musi szybko pozbierać się po druzgocącej porażce, gdyż w następnej kolejce czeka ich spotkanie z liderem Ekstraklasy Rakowem Częstochowa.

Warta lepsza w starciu beniaminków

Podbeskidzie Bielsko-Biała –Warta Poznań 1:2

Jeszcze wiosną oba zespoły rywalizowały o bezcenne punkty, które umożliwią awans do upragnionej Ekstraklasy. Koniec końców drużyny dopięły swego. Podbeskidzie bezpośrednio, Warta po barażach. Beniaminkom ciężko idzie, aby zdobywać punkty w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na swoim koncie przed tym spotkaniem drużyny miały po jednym zwycięstwie. Dlatego taki mecz stwarza przed jedną z drużyn możliwość podreperowania bilansu punktowego.

Niestety pierwsza połowa rozczarowała. Wyglądało to tak, jakby zespoły były zadowolone z samego faktu, że grają w Ekstraklasie, a zdobycie punktów to miły dodatek. Dużo kunktatorstwa w wykonaniu piłkarzy nie stworzyło spektakularnego widowiska. Na szczęście przyszła druga połowa, która przyniosła zmianę. Już dwie minuty po przerwie goście wyszli na prowadzenie po golu Kuzimskiego. Jednak Górale po zaledwie 10. minutach odpowiedzieli. Wszystko za sprawą bramkarza Warty Poznań, który wypluł piłkę po strzale z dystansu Sierpiny. Z dogodnej sytuacji skorzystał Sitek, który dobił piłkę do pustej bramki. Od tego momentu optyczną przewagę zaczęło zyskiwać Podbeskidzie. Nawet w jednej sytuacji Biliński uderzył piłką w poprzeczkę. Ale los w takich sytuacjach bywa przekorny. Pod koniec meczu Warta wykorzystała rzut rożny, który perfekcyjnie wykończył Kupczak. Poznaniacy nie oddali prowadzenia do końca spotkania.

Warta zalicza drugą wygraną z rzędu, co daje jej obecnie 11. lokatę. Warto docenić wynik osiągnięty przez Wartę biorąc pod uwagę osłabiony skład, w którym przyjechała do Bielska-Białej (powód: koronawirus). Natomiast Podbeskidzie musi przełknąć gorycz porażki. Można zauważyć, że łatwe wygrywanie spotkań, jak to miało miejsce pierwszej lidze, nie przekłada się już na Ekstraklasę.

Powrót na boisko po długiej przerwie

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 0:1

Przed rozpoczęciem 7. kolejki Pogoń Szczecin była drużyną, która miała najmniej rozegranych spotkań w Ekstraklasie – dokładnie 4 mecze. Ostatnie oficjalne spotkanie rozegrali 19 września, czyli dokładnie miesiąc temu. Lechia Gdańsk natomiast 26 września. Pytanie, które mogliśmy zadawać sobie przed tym meczem, brzmiało następująco: jak zespoły zareagują na tak długą przerwę bez gry?

Tablicę wyników w 23. minucie otworzyła Pogoń za sprawą gola Gorgonia. Każdy, kto nie widział jeszcze tej bramki, musi to nadrobić. Gorgoń znalazł się w polu karnym Lechii, w którym nikomu nie przeszkadzał. Najpierw zamarkował strzał, aby za sekundę kopnąć lekko piłkę po ziemi w kierunku bramki. Gdańszczanie nie byli w stanie zatrzymać tak wolnej futbolówki.
Z ważnych wydarzeń pierwszej połowy należy zaznaczyć zejście z boiska z powodu kontuzji piłkarza Pogoni – Mariusza Malca.

W pozostałej części spotkania obie ekipy nie potrafiły zdobyć bramki. Szczecinianie, mając dobry rezultat, zagrali bardzo pragmatycznie, nie dając Lechii za wiele okazji na zmianę wyniku. Po tak długiej przerwie to zwycięstwo ma szczególny smak dla piłkarzy Pogoni, dzięki czemu mogą wracać do Szczecina z podniesioną głową i szykować się do meczu z Legią Warszawa. Natomiast Lechia będzie szukać punktów w Lubinie  z miejscowym Zagłębiem.

Jedenastka kolejki

Karol Niemczycki (Cracovia)

Choć Piast oddał 18. strzałów, to on nie dał się pokonać.

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa)

Bardzo solidny występ obrońcy.

Michal Frydrych (Wisła Kraków)

Jego doświadczenie bardzo pomaga defensywie Wisły. Ze Stalą zdobył nawet bramkę.

Patryk Kun (Raków Częstochowa)

Z Górnikiem zaliczył asystę.

Yaw Yeboah (Wisła Kraków) – Piłkarz kolejki

Dwie bramki, asysta i znakomite spotkanie.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)

Z Lechem zagrał wyśmienicie.

Ivi Lopez (Raków Częstochowa)

Dwie bramki i dobre spotkanie. Godnie zastąpił Marcina Cebulę.

David Tijanić (Raków Częstochowa)

Kolejny dobry mecz, tym razem okraszony golem.

Chuca (Wisła Kraków)

Gol i asysta.

Tomas Pekhart (Legia Warszawa)

Gdyby nie Czech, to Legia nie miałaby tyle bramek. Z Zagłębiem strzelił dwa gole.

Następna kolejka

Wisła PłockCracovia
Górnik ZabrzePogoń Szczecin
Stal MielecJagiellonia Białystok
Podbeskidzie Bielsko-BiałaŚląsk Wrocław
Wisła KrakówZagłębie Lubin
Raków CzęstochowaWarta Poznań
Legia WarszawaPiast Gliwice
Lechia GdańskLech Poznań

Mecz kolejki: Lech Poznań – Cracovia

Mecz przyjaźni, jednak na boisku na pewno nie będzie sentymentów.

 

Mateusz Bartoszek, Mateusz Adamczyk

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend