Connect with us

Felietony

Sparing w Grodzisku Wielkopolskim

W zaległym meczu 6. kolejki PKO Ekstraklasy Warta Poznań gościła w Grodzisku Wielkopolskim mistrza Polski – Legię Warszawa. Podopieczni Czesława Michniewicza po remisie w Szczecinie chcieli odprawić beniaminka z kwitkiem i wrócić z Wielkopolski z dorobkiem trzech punktów.

Szaleństwo wirusa w Ekstraklasie

Patrząc na prognozy analityków oraz sytuację na świecie, koronawirus nie zamierza odpuszczać. Niestety PKO Ekstraklasa nie jest święta. W poniedziałek chociażby Wisła Płock podała do informacji, iż zakażonych w klubie jest już 31 osób licząc piłkarzy oraz pracowników klubu.

Niestety choroba dopadła również jednego zawodnika Legii Warszawa. Oczywiście do informacji kibiców nie podano nazwiska zakażonego piłkarza. Jednak patrząc na kadrę w meczu z Wartą, można przypuszczać, że to świeżo upieczony reprezentant Polski – Michał Karbownik.

30 minut i po robocie

W piątek Warta Poznań mierzyła się na wyjeździe w ramach Pucharu Polski Sokoła Ostródę. Po 90 minutach na tablicy widniał wynik 0:0. W dogrywce to goście pewnie pokonali przedstawicieli 2. ligi i awansowali do kolejnej rundy. Jednak czy zawodnicy Warty byli aż tak przemęczeni po tym meczu, żeby wyjść na spacer w poniedziałek w Grodzisku Wielkopolskim? Nie wydaje mi się…

Legia właściwie rozstrzygnęła całe spotkanie w pierwszych dwóch kwadransach. W 13. minucie po świetnej dwójkowej akcji Valencii z Mladenoviciem na lewym skrzydle, Serb wbiegł z łatwością w pole karne rywali i idealnie wyłożył „patelnię” do Pawła Wszołka. Była to pierwsza bramka stracona przez Wartę Poznań w pierwszej połowie, w dotychczasowej kampanii PKO Ekstraklasy.

Druga bramka to świetne uderzenie lewego obrońcy gości. Najpierw Valencia dostał długie podanie, a następnie zagrał do Gvilii. Gruzin, który otrzymał piłkę przed polem karnym, próbował dograć do Mladenovicia. W końcowym efekcie piłka trafiła tam gdzie powinna, a Serb fantastycznie „zdjął pajęczynę” z bramki Lisa. Bardzo dobrze wyglądał tego dnia Legionista na boisku. Z jego strony – mnóstwo akcji ofensywnych i częste robienie przewagi 2 na 1.  Był to jego pierwszy gol w barwach Legii Warszawa.

Kropkę nad „i” postawił nie kto inny, jak najlepszy strzelec Legii Warszawa. Dość aktywny tego dnia Valencia znów maczał palce w akcji bramkowej. Ekwadorczyk po indywidualnej akcji z lewej strony zagrał w pole karne gospodarzy. Całość zamykał Juranović, który wstrzelił piłkę w światło bramki, a tam? W szesnastce rywala król jest tylko jeden – Tomas Pekhart. Piłka trafiła w głowę Czecha, a ten zdobył ósmą bramkę w sezonie w barwach mistrzów Polski. Można narzekać na jego styl gry, ale jednego nie można mu zarzucić – potrafi wykorzystywać nadarzające się okazję w szesnastce rywala.

Debiut Miszty i kabaret w końcówce

W przerwie meczu doszło do niecodziennej zmiany. Legendę Legii – Boruca zmienił młody, perspektywiczny Cezary Miszta. Pierwszy bramkarz w przerwie zgłosił drobny uraz ścięgna Achillesa, a przed meczem z Lechem nie ma co ryzykować. Były zawodnik Radomiaka miał zadebiutować już w meczu z Widzewem Łódź, jednak ze względu na zakażenia koronawirusem w łódzkim zespole, mecz został przełożony. Zresztą debiut to spóźniony prezent urodzinowy, ponieważ Miszta niedawno skończył 19 lat.

Druga połowa to kompletna dominacja stołecznej ekipy. Choć tempo meczu pozostawało na bardzo niskim poziomie. Legia chciała jak najmniejszym nakładem sił zakończyć spotkanie i na spokojnie przygotowywać się do niedzielnego szlagieru z Lechem Poznań. Jednak warto odnotować jeden zryw Warty Poznań. O ile w ogóle można tak nazwać strzał z rzutu rożnego… W 78. minucie czyste konto Miszcie musiał ratować Juranović. Serb wybijał piłkę z linii bramkowej po atomowym strzale Kieliby. No i to byłoby na tyle jeśli chodzi o gospodarzy… Jednak czekajcie…

Podsumowaniem całego spotkania w wykonaniu Warty Poznań było zagranie, wprowadzonego w drugiej połowie, Konrada Handzlika. Skrzydłowy wykorzystał nieporozumienie Kapustki ze Stolarskim i wbiegł pewnie w pole karne. Zamarkował strzał popatrzył i…. podał w kierunku sędziego Gila. Tak nie mylicie się, Handzlik stwierdził, że gdzie Warta nie może, tam sędzia pomoże. Jednak arbiter nie zakręcił rogala po długim niczym Mladenović i dalej kontynuował spotkanie.

Dramatycznie wyglądała obrona gospodarzy. Legioniści z łatwością wchodzili w ich pole karne. Zawodnicy Warty wyglądali jakby byli zmuszeni do rozgrywania tego spotkania. Mimo nudnej drugiej połowy to Legia miała w pełni mecz pod kontrolą. Zresztą same zawody w Grodzisku Wielkopolskim bardziej przypominały sparing przedsezonowy w tureckim Belek niż zaległy mecz PKO Ekstraklasy.

Odrodzenie Valencii, niesamowity Serb i oczekiwanie na najgorsze

Jeśli chodzi o pozytywne występy wśród zawodników Legii Warszawa na pewno trzeba pochwalić dwie osobistości. Są to: Joel Valencia oraz Filip Mladenović. Ekwadorczyk zaprezentował się o niebo lepiej niż w starciu z „Portowcami”. Brał udział we wszystkich akcjach bramkowych, o czym świadczy statystyka trzech asyst drugiego stopnia. Śmiało wchodził w pojedynki jeden na jeden i tym razem nie zawodziła decyzyjność. Co do Serba, z meczu na mecz pokazuje, że poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Świetnie współpracował na jednej stronie z Valencią. Robił ogromną przewagę w akcjach ofensywnych, co potwierdza bramka i asysta.

Przed podopiecznymi Czesława Michniewicza prawdziwy sprawdzian. Do Warszawy przyjedzie uczestnik Ligi Europy – Lech Poznań. „Kolejorz” w poniedziałek wygrał swoje spotkanie w Pucharze Polski 2:3 ze Zniczem Pruszków. Dodatkowo martwi mnie wypowiedź Czesława Michniewicza po meczu z Wartą. Trener potwierdził, iż Igor Lewczuk wyszedł z gorączką (37 stopni). Okej to nic poważnego, ale większym problem jest to, iż Pekhart w przerwie meczu zgłosił brak węchu oraz ogromne oziębienie swojego ciała. Jeśli Czech okaże się zarażony tuż przed meczem z poznaniakami, będzie to ogromna strata dla całego zespołu. O ile cały zespół nie trafi na przymusową kwarantannę…

Warta Poznań – Legia Warszawa 0:3 (0:3) 

Gole: Wszołek (12’), Mladenović (23’), Pekhart (30’)

Warta Poznań: Lis – Grzesik (Spychała 68′), Kieliba(ŻK), Ivanov, Kuzdra – Kupczak, Trałka, Szmyt, Janicki (Jakóbowski 46′), Rodriguez(ŻK) (Handzlik 70′) – Kuzimski

Rezerwowi: Bielica, Kiełb, Handzlik, Laskowski, Jakóbowski, Czyżycki, Spychała, Smykowski, Jaroch

Legia Warszawa: Boruc (Miszta 46’) – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Gvilia (Kapustka 60’), Slisz (Martins 75′), Antolić(ŻK) – Wszołek (Stolarski 78′), Pekhart (Rosłek 75′), Valencia

Rezerwowi: Miszta, Cholewiak, Kapustka, Rocha, Martins, Lopes, Rosołek, Stolarski

 

Fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony