Connect with us

Minął weekend

Zimowa aura #MinąłWeekend – 16. kolejka

#MinąłWeekend

Pogoń nadal liderem, Legia wygrała w hicie, a Podbeskidzie wygrzebało się ze strefy spadkowej – to wszystko wydarzyło się w 16. kolejce Ekstraklasy

Mecz kolejki

Nie udało się z beniaminkami, udało się z częstochowianami

Legia Warszawa 2:0 Raków Częstochowa

Mecz zapowiadany jako hit kolejki, w końcu mierzyły się ze sobą druga i trzecia drużyna Ekstraklasy. Obie ekipy przed spotkaniem były w lekkim kryzysie, Legia przegrała z dwoma beniaminkami i straciła pozycję lidera, a Raków rozpoczął rok od przegranej z Pogonią, choć więcej z gry w tamtym spotkaniu mieli zawodnicy Marka Papszuna. Legioniści mają problemy kadrowe, zimą z klubu odeszło kilku graczy, a na ich miejsce nie przyszedł ani jeden nowy zawodnik. Trener Michniewicz apelował o wzmocnienia i podobno lada chwila w Warszawie pojawi się dwóch nowych piłkarzy. Artur Jędrzejczyk w pomeczowym wywiadzie również przyznał, że Legii przydałyby się wzmocnienia.

Piłkarzom obu drużyn na pewno nie pomogła pogoda, która obecnie w całej Polsce jest fatalna do gry w piłkę. W sobotę przy Łazienkowskiej boisko było bardzo zmrożone i utrzymywał się dziesięciostopniowy mróz. W tych warunkach lepiej odnalazła się Legia. Gospodarze od początku narzucili swój styl gry. Dominację Legia potwierdziła bramką. W 29. minucie Paweł Wszołek płasko podał z prawej strony na piąty metr do Luquinhasa, który ubiegł obrońców i z bliska umieścił piłkę w bramce. Przyjezdni najlepszą okazję do zdobycia bramki mieli tuż przed przerwą. Przed szansą na strzelenie gola stanął David Tijanić, ale kapitalną interwencją popisał się Artur Boruc.

Nie minęły trzy minuty drugiej połowy, a Legia już mogła prowadzić 2:0. Tomas Pekhart popisał się efektowną przewrotką, ale nie zdołał zaskoczyć stojącego w bramce Rakowa Dominika Holca. Mecz bez gola Pekharta to mecz stracony, a więc Pekhart dopiął swego i zdobył bramkę w 63. minucie. Bramkę z rzutu karnego, który został podyktowany po faulu Frana Tudora na Filipie Mladenoviciu. Raków po stracie drugiej bramki postanowił wziąć się do roboty i zaczął atakować, lecz zawodnikom spod Jasnej Góry w spotkaniu z Legią zabrakło skuteczności.

Raków poza walką o mistrzostwo?

Czy tą porażką Raków wypisał się z walki o tytuł Mistrza Polski? Nie koniecznie. Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że celem Rakowa na obecny sezon jest poprawienie najlepszego wyniku w historii częstochowskiej drużyny w Ekstraklasie (8. miejsce w sezonie 1995/96). Ekipa Marka Papszuna stała się zakładnikiem własnych sukcesów z początku sezonu, kiedy to byli liderami. Obecnie walka o mistrzostwo dla Rakowa jest tylko ciekawą przygodą, ten projekt cały czas jest budowany i w przyszłości przyneisie efekty. Dla Rakowa wielkie sukcesy jeszcze przyjdą. RKS może pokusić się o Mistrza, Legia musi go zdobyć.

Więcej o tym spotkaniu przeczytacie na naszej stronie (TUTAJ)

Bez Świerczoka też potrafią wygrywać

Piast Gliwice 2:0 Śląsk Wrocław

Piast przystępował do tego spotkania bez dwóch kluczowych graczy. Ze Śląskiem nie mogli wystąpić, najlepszy strzelec drużyny, Jakub Świerczok i Dominik Steczyk. Zaraz, zaraz, Steczyk to kluczowa postać w układance trenera Waldemara Fornalika? Owszem, ponieważ jest to etatowy młodzieżowiec drużyny z Gliwic, który od listopada nie opuścił żadnego spotkania Piasta. Świerczoka w ataku zastąpił Michał Żyro, a za Steczyka jako młodzieżowiec w podstawowym składzie wyszedł Arkadiusz Pyrka.

To właśnie zmiennicy Świerczoka i Steczyka wypracowali pierwszą bramkę. W 23. minucie Pyrka niemalże z linii końcowej wgrał piłkę na przedpole, a tam z najbliższej odległości futbolówkę do bramki skierował Żyro. Była to premierowa asysta Grzegorza Pyrki w Ekstraklasie. Śląsk najlepszą okazję na wyrównanie miał na początku drugiej połowy. Jednak piłkę po uderzeniu Rafała Makowskiego zdołał odbić Frantisek Plach. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. No i się zemściła. W 58. minucie Patryk Sokołowski na raty, ale ostatecznie umieścił piłkę w bramce Śląska. Gliwiczanie prowadzili 2:0, lecz na tym nie chcieli poprzestać. Piast potem mógł podwyższyć prowadzenie, jednakże żaden z graczy gospodarzy nie pokonał już bramkarza Śląska.

Drużyna trenera Fornalika jest niepokonana od dziewięciu spotkań i obecnie traci tylko cztery punkty do będącego na czwartym miejscu Śląska. Piast pokazał, że bez najlepszego strzelca również potrafi wygrywać. Za to drużyna trenera Lavicki gra poniżej oczekiwań, zwłaszcza na wyjeździe (tylko dwie wygrane). Śląsk gra słabo i ma duże problemy z tworzeniem sytuacji.

Cracovia spada w dół, a Pogoń nadal na czele

Pogoń Szczecin 1:0 Cracovia

Michał Probierz jednak pozostał w Cracovii, pozostał i cały czas próbuje grać w Ekstraklasie bez Polaków. W Szczecinie w podstawowym składzie Pasów wyszedł tylko jeden Polak! Oczywiście był to młodzieżowiec Karol Niemczycki. Możliwe, że gdyby nie było przepisu o młodzieżowcu, to Pasy grałyby bez żadnego Polaka w składzie. Kilka razy podejmowałem temat obcokrajowców w Cracovii. Było to w poprzednim sezonie, w obecnych rozgrywkach nic się nie zmieniło. Można powiedzieć, że jest jeszcze gorzej. W poprzednich rozgrywkach drużyna Probierza notowała jeszcze przyzwoite wyniki i wygrała Puchar Polski. W tych rozgrywkach Pasy grają bez pomysłu, są coraz niżej w tabeli, a trener Probierz jest zmęczony pracą. Przy Kałuży w Krakowie nie dzieje się najlepiej, jak widać pomysł Probierza na drużynę bez Polaków nie przynosi zamierzonych efektów.

Przechodząc już do sobotniego meczu, muszę przyznać, że Cracovia w meczu z Pogonią praktycznie nie istniała. Portowcy non stop atakowali. W pierwszej połowie Pogoń oddała osiem strzałów, a jeden z nich znalazł drogę do bramki. W 42. minucie Alexander Gorgon zacentrował wprost na głowę Kacpra Smolińskiego, a ten wpakował piłkę do bramki. Co ciekawe Smoliński jest dziewiątym z kolei strzelcem Pogoni. W Szczecinie pokazują, że bez jednego super strzelca też da się być na czele tabeli. W drugiej połowie wynik nie uległ zmianie.

Portowcy nadal liderami. Przed sezonem raczej nikt się tego nie spodziewał. W końcu latem Pogoń straciła sponsora strategicznego. Jednak rozsądne transfery i pieniądze za sprzedanych w poprzednich latach zawodników pozwoliły Pogoni przetrwać zawirowania. Szczecinianie nie strzelają dużo, ale są skuteczni i zdobywają punkty, a jak wiadomo to jest najważniejsze.

Akcja za akcję na lodowisku

Wisła Kraków 2:0 Jagiellonia Białystok

Boisko na którym grali zawodnicy Wisły i Jagiellonii bardziej przypominało lodowisko niż boisko piłkarskie. Nie przeszkodziło to obu drużynom w stworzeniu widowiska na bardzo dobrym poziomie. Od początku obie drużyny atakowały, ale bardziej konkretna była Wisła. Brown Forbes miał co najmniej trzy świetne okazje do strzelenia gola, ale świetnie tego dnia bronił Xavier Dziekoński. Nie gorszy od bramkarza gości był Mateusz Lis, który w 27. minucie kapitalnie obronił strzał Martina Pospisila. Pierwsza połowa choć obfitowała w sytuacje podbramkowe, ostatecznie goli nie przyniosła.

Na pierwszą bramkę w tym spotkaniu trzeba było zaczekać do 55. minuty. Wtedy to Maciej Sadlok fantastycznie uderzył z prawej nogi i umieścił piłkę pod poprzeczką. Obrońca Wisły zadziwia skutecznością, to jego drugi kolejny mecz z golem. Po przerwie Brown Forbes cały czas nie mógł się uporać z Dziekońskim. Kostarykanin w końcu zdołał pokonać młodego goalkeepera w 88. minucie. Łukasz Burliga podał z autu do Georgija Żukowa, ten odegrał do Browna Forbesa, który choć naciskany był przez obrońcę, zdołał oddać strzał i pokonać Dziekońskiego.

Biała Gwiazda wygrała zasłużenie. Zawodników Petera Hyballi nie podłamał przegrany w kuriozalnych okolicznościach mecz z Piastem. Metody trenera Hyballi zaczynają przynosić efekty. Po stronie gości po raz kolejny dobrze pokazał się Xavier Dziekoński. Przy takiej dyspozycji młodego bramkarza Pavels Steinbors szybko nie wróci do bramki Jagi.

Beniaminek wywozi cenny punkt z Gdańska

Lechia Gdańsk 1:1 Warta Poznań

Spotkanie pomiędzy Lechią Gdańsk a Wartą Poznań zainaugurowało rewanżową rundę w ekstraklasie. Obie drużyny łączy to, że zaliczyli po jednej wygranej w ostatnich 4 meczach. Zwycięstwa odnieśli nad Cracovią Michała Probierza. Warta przy wygranej w Gdańsku mogła zrównać się z Lechią punktami.

Spotkanie toczyło się w niemrawym stylu. Żadna z drużyn nie mogła zaznaczyć swojej przewagi, ale im mecz dłużej trwał, to gospodarze wydawali się lepsi od przeciwników. Potwierdzeniem tego była bramka zdobyta w 27. minucie przez Michała Nalepę. Piłkarz strzałem głową z rzutu rożnego pokonał Dusana Kuciaka. Przed przerwą uratował gości przed utratą kolejnej bramki Łukasz Trałka, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej.

Druga część meczu nie przyniosła radykalnej poprawy. Gdańszczanie wydawali się zadowoleni z tego rezultatu. Warta nie mogła znaleźć sposobu na Lechię aż do 72. minuty, kiedy to goście wyprowadzili skuteczną kontrę, którą wykończył strzałem w światło bramki Mariusz Rybicki. Radość zawodnika była podwójna, gdyż był to jego pierwszy gol w sezonie. Dodatkowo zawodnik stopniowo wraca do gry po kontuzji przebytej jesienią.

Lechia próbowała jeszcze w kilku sytuacjach doprowadzić do zwycięstwa, ale bez większego skutku. Mecz zakończył się remisem. Do Poznania to piłkarze Piotrka Tworka wrócili w dobrych humorach. Dla beniaminka każda zdobycz punktowa jest na wagę złota. Natomiast podopieczni Piotra Stokowca po końcowym gwizdku nie mogli być zadowoleni. Na ostatnich 15 możliwych punktów do zdobycia zainkasowali tylko 4.

Niemoc Kolejorza trwa w najlepsze

Lech Poznań 0:0 Zagłębie Lubin

Z każdym meczem atmosfera przy Bułgarskiej zaczyna gęstnieć. Kolejorz nie spełnia oczekiwań kibiców. Piłkarze Dariusza Żurawia prezentują grę poniżej swojego potencjału. Powrót po zimowej przerwie miał być przełomem, który zaowocowałby skokiem w górę tabeli. Ale remis w Zabrzu sprowadził Lecha na ziemię. Natomiast Miedziowi także nie prezentują dobrej gry. Ostatnie zwycięstwo odnieśli 11 grudnia w derbach Dolnego Śląska ze Śląskiem Wrocław.

Spotkanie pomiędzy tymi drużynami w pierwszej kolejce było pełne emocji. Poznaniacy prowadzili przez większość meczu, aby w końcówce spotkania dać sobie wyrwać zwycięstwo. Dlatego przy Bułgarskiej mieli rachunki do wyrównania. Jednak murawa szybko zweryfikowała oczekiwania piłkarzy. Zagłębie doskonale radziło sobie z grą w obronie oraz potrafiło konstruować akcje ofensywne. Natomiast Lech nie potrafił sforsować obrony Miedziowych. Z upływem kolejnych minut to Kolejarzowi się śpieszyło, a przyjezdni wydawali się zadowoleni z wyniku.

Mecz jednak nie należał do spektakularnych i zakończył się bezbramkowym remisem. Jeśli ktoś tu był bliski zwycięstwa to goście, a nie gospodarze. Lech coraz bardziej oddala się od miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach, co po dobrym występie w tym sezonie, może być bardzo rozczarowujące. Na kolejną stratę punktów Kolejorz nie może sobie pozwolić. Natomiast Zagłębie w kolejnej kolejce spróbuje powalczyć o komplet punktów z Wartą Poznań.

Biliński mimo kontuzji przypadkowej wyciąga Podbeskidzie ze strefy spadkowej

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 Górnik Zabrze

Górale dobrze weszli w drugą część sezonu. Pod wodzą nowego trenera Roberta Kasperczyk zdołali pokonać Legię Warszawa. Dlatego na własnym terenie chcieli pójść za ciosem i pokonać Górnika Zabrze, który ostatnio ma problem z wygrywaniem meczów.

Natomiast zabrzanie próbowali przełamać złą passę. Gra Górnika w pierwszej połowie to odzwierciedlała. Grali pewnie i nie pozwalali Góralom na zbyt wiele. Potwierdzeniem przewagi była bramka zdobyta przez Michała Koja, który pewnie pokonał Michala Peskovicia. Strzelec gola pokonał golkipera Podbeskidzia jeszcze raz, ale po analizie VAR bramka została anulowana. Nic nie zwiastowało tego, aby zabrzanie nie wywieźli z Bielska-Białej kompletu punktów.

Po przerwie bielszczanie postanowili zmienić obraz gry. Górnikowi wynik odpowiadał, dlatego nastawili się tylko na grę z kontry. Z każdą minutą napór Górali narastał. Bohaterem ostatniego kwadransa gry został Kamil Biliński. Zawodnik miejscowych wywalczył rzut karny, którego chwilę później wykonywał. Napastnik nie zdołał pokonać Michala Peskovicia, ale piłka niefortunnie odbita przez golkipera trafiła ponownie prosto pod nogi egzekutora, który już się nie pomylił i dał gospodarzom wyrównanie. W końcówce Kamil Biliński nabawił się kontuzji barku, ale kontynuował grę. Gospodarze w 90. minucie zdobyli zwycięskiego gola za sprawą kontuzjowanego napastnika. Po krótkiej radości z zawodnikami z drużyny, na twarzy strzelca pojawił się ogromny grymas bólu i piłkarz postanowił opuścić boisko. Wynik już nie uległ zmianie.

Robert Kasperczyk w swoim drugim meczu jako trener odnosi drugie zwycięstwo, dzięki czemu beniaminek opuścił strefę spadkową. Natomiast Górnik przedłuża swoją serię spotkań bez zwycięstwa do czterech meczów.

Spotkanie Stali Mielec z Wisłą Płock zostało odwołane z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Jedenastka kolejki

Mateusz Lis (Wisła Kraków)

Choć miał mniej roboty niż jego młodszy kolega z Jagiellonii, to wywiązał się ze swoich obowiązków.

Kamil Kruk (Zagłębie Lubin)

Solidny mecz przeciwko Lechowi.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Drugi mecz w tym roku i druga bramka.

Filip Mladenović (Legia Warszawa)

Dobry mecz, to po faulu na nim sędzia podyktował karnego.

Paweł Wszołek (Legia Warszawa)

Asystował przy bramce Luquinhasa.

Bartosz Kapustka (Legia Warszawa)

Pokazał się z dobrej strony w hicie kolejki.

Patryk Sokołowski (Piast Gliwice)

Solidny ligowiec. Ze Śląskiem strzelił gola.

Grzegorz Pyrka (Piast Gliwice)

Dobrze zastąpił Dominika Steczyka, zaliczył swoją pierwszą asystę w Ekstraklasie.

Luquinhas (Legia Warszawa)

Otworzył wynik spotkania Legii z Rakowem.

Kamil Biliński (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – Piłkarz kolejki

Swoimi dwoma golami zapewnił Podbeskidziu drugie zwycięstwo z rzędu.

Michał Żyro (Piast Gliwice)

Zastąpił w ataku Piasta kontuzjowanego Jakuba Świerczoka, wywiązał się z obowiązków strzelając gola i zaliczając asystę.

Następna kolejka

GospodarzeGoście
Radomiak RadomGórnik Łęczna
Lech PoznańWisła Płock
Raków CzęstochowaBruk-Bet Termalica Nieciecza
Lechia GdańskGórnik Zabrze
Pogoń SzczecinJagiellonia Białystok
Wisła KrakówŚląsk Wrocław
Zagłębie LubinCracovia
Warta PoznańStal Mielec
Piast GliwiceLegia Warszawa

Mecz kolejki: Pogoń Szczecin – Piast Gliwice

Do lidera przyjeżdża niepokonany od dziewięciu spotkań Piast. Zapowiadają się duże emocje.

Autorzy:

Mateusz Bartoszek

Mateusz Adamczyk

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend