Connect with us

Minął weekend

Do mistrzostwa jeden krok #MinąłWeekend – 27.kolejka

#MinąłWeekend

Wszyscy beniaminkowie wygrali swoje spotkania, w derbach Krakowa wiało nudą, a Legia już praktycznie zapewniła sobie mistrzostwo – to wszystko wydarzyło się w 27. kolejce Ekstraklasy.

Mecz kolejki

Podział punktów w Lubinie

Zagłębie Lubin 2:2 Piast Gliwice

Obie drużyny liczą się w walce o czwarte miejsce, zwycięzca tej rywalizacji wskoczyłby na czwartą lokatę. Zagłębie przystępowało do tego spotkania po trzech zwycięstwach z rzędu. Za to drużyna z Gliwic na wyjeździe nie przegrała od dziewięciu spotkań.

W spotkanie lepiej weszli przyjezdni. Piast przeprowadził kilka składnych akcji, jedna z takich akcji zakończyła się bramką. W 21. minucie Jakub Świerczok dostał pikę przed polem karnym. Napastnik zszedł na prawą nogę i ładnym strzałem pokonał Dominika Hładuna. Kilka minut później podopieczni Waldemara Fornalika mogli podwyższyć prowadzenie. Ponownie przed szansą stanął Śwerczok, ale tym razem jego uderzenie pięknie obronił Dominik Hładun. Piast nie podwyższyła, ale za to w 33. minucie Zagłębie wyrównało. Miedziowi przeprowadzili ciekawą akcję, którą strzałem sfinalizował Jewgienij Baszkirow. Dwie minuty później Zagłębie już prowadziło. Baszkirow tym razem asystował, a gola strzelił Kamil Kruk.

Po przerwie goście rzucili się do odrabiania strat. Piast praktycznie nie wychodził z połowy Zagłębia. Lecz bliżej zdobycia bramki byli Miedziowi. W 56. minucie Dejan Drazić znalazł się w akcji sam na sam z Frantiskiem Plachem. Tej sytuacji nie dało się spudłować, ale Drazić jej nie wykorzystał , bo zamiast w bramkę, uderzył w trybuny. Ostatecznie mecz zakończył się remisem. W 82. minucie do wyrównania doprowadził Jakub Świerczok.

Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazał się Jakub Śwerczok. Napastnik wypożyczony z Ludogorca Razgrad notuje bardzo dobry sezon. Jeżeli Piast zdecyduje się wykupić tego zawodnika, na pewno na tym nie straci.

Brosz się wypalił

Górnik Zabrze 0:2 Wisła Płock

Zarówno Górnik, jak i Wisła ostatnich tygodni nie mogli zaliczyć do udanych. Drużyna z Zabrza nie wygrała od pięciu spotkań, a w sumie w tym roku wygrała zaledwie dwa mecze. Za to Nafciarze smaku zwycięstwa nie zaznali od dziesięciu spotkań. W sobotę obie ekipy liczyły na przełamanie.

O pierwszej połowie nie można napisać praktycznie nic, bo nic się w niej nie działo. Na szczęście druga była już bardziej emocjonująca. Gospodarze pięć minut po przerwie powinni już prowadzić. Nie prowadzili, ponieważ z czterech metrów w bramkę nie trafił Piotr Krawczyk. Dwie minuty później świetną szansę na zdobycie swojej debiutanckiej bramki miał Richmond Boakye. Jednak Ghańczyk jej nie wykorzystał. Górnik mógł prowadzić 2:0, ale zamiast tego w 61. minucie przegrywał 0:1. Dawid Kocyła wykorzystał błąd obrońcy i odebrał piłkę w okolicach linii środkowej boiska. Młodzieżowiec podał do Patryka Tuszyńskiego. Napastnik, choć miał dwóch obrońców na plecach, zdołał oddać celny strzał który zakończył się golem. Po straconej bramce z zabrzan ewidentnie zeszło powietrze. Nafciarze swoich rywali dobili jeszcze w końcówce. Mateusz Szwoch mocnym strzałem bez przyjęcia ustalił wynik spotkania.

Koniec Brosza?

Pierwsze zwycięstwo Wisły Płock pod wodzą Macieja Bartoszka stało się faktem. Nafciarze nie są jeszcze pewni utrzymania, ale to zwycięstwo na pewno ich do tego przybliża. Jeśli chodzi o Górnika, to widać, że chyba jednak coś się wypaliło w drużynie z Zabrza. Marcin Brosz, któremu kontrakt kończy się w czerwcu, najprawdopodobniej pożegna się ze stanowiskiem pierwszego trenera. Pięć lat które Brosz spędził jako trener Górnika można ocenić pozytywnie. Co prawda ten sezon w wykonaniu Górnika pozostawia dużo do życzenia, ale we wcześniejszych sezonach było lepiej. Brosz Awansował z Górnikiem do Ekstraklasy, a w pierwszym sezonie po powrocie zajął miejsce gwarantujące grę w eliminacjach pucharów. Potem nie było aż tak dobrze, lecz Górnik bez większych problemów utrzymywał się w Ekstraklasie.

Nie można też zapominać, że pod wodzą Brosza promował też młodych. Przecież to pod jego skrzydłami rozkwitły talenty chociażby Szymona Żurkowskiego czy Damiana Kądziora, a poprzedni dobry sezon Pawła Bochniewicza zaowocował transferem do Eredivisie.

Szansa na piękną historią

Warta Poznań 2:0 Jagiellonia Białystok

Po ostatnim dość feralnie przegranym meczu z Rakowem Warta chciała się odegrać na Jagiellonii. Duma Podlasia nie walczy już o nic. Do Grodziska Wielkopolskiego podopieczni Rafała Grzyba przyjechali po dwóch remisach.

Niedzielne spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, przebiegało pod dyktando gospodarzy. Z dystansu bramkarza Jagiellonii chcieli zaskoczyć Mateusz Czyżycki i Jakub Kiełb. Lecz oba te strzały nie zakończyły się bramkami. Bramką mogła za to zakończyć się pierwsza groźna akcja przyjezdnych.  Przed dobrą szansą stanął Bartosz Bida. Młodzieżowiec minimalnie spudłował. Zielonych ta akcja nie podłamała. Podopieczni Piotra Tworka nadal atakowali i dopięli swego w 40. minucie. Makana Baku odebrał piłkę przy linii środkowej, minął dwóch rywali i podał do Łukasza Trałki. Były zawodnik Lecha przyjął i uderzył idealnie przy słupku. Warta mogła schodzić na przerwę prowadząc wyżej. Adam Zrelak zacentrował z rzutu rożnego, a głową uderzył Aleks Ławniczak. Niewiele zabrakło, ale piłka ostatecznie przeleciała obok słupka.

W drugiej części gra Warty nie była już tak efektowna, ale Zieloni utrzymali czujność i w końcówce dobili rywali. W 86. minucie gospodarze odebrali piłkę w okolicach linii środkowej. Maciej Żurawski pomknął z futbolówką w kierunku bramki i przed polem karnym podał do Makany Baku. Skrzydłowy bez większych problemów umieścił piłkę w bramce.

Warta wygrała i awansowała na czwarte miejsce w tabeli. Zieloni mogą znakomicie zakończyć piękną historię którą piszą w obecnych rozgrywkach. Jednakże oprócz Warty są jeszcze cztery inne kluby które chcą zająć czwartą lokatę. Jak wiadomo miejsce jest tylko jedno…

Stan krakowskiej piłki: słaby

Wisła Kraków 0:0 Cracovia

Derby Krakowa nie powaliły. Nie ma co się oszukiwać, mecz w wykonaniu obu drużyn, był tragiczny. W pierwszej połowie emocje były w końcówce. Lecz więcej ich było przy ławce rezerwowych Pasów. Trener Michał Probierz ewidentnie nie zgadzał się z decyzją sędziego. Pan Bartosz Frankowski słusznie ukarał żółtą kartkę Thiago który chciał wymusić rzut karny.

Po przerwie znów największe emocje przysporzył karny, tym razem podyktowany. Jednakże przed rzutem karnym świetną okazję miał Marcos Alvarez. Napastnik wykorzystał błąd obrońców, ale jego strzał był daleki od światła bramki.  W 66. minucie Maciej Sadlok zagrał ręką we własnym polu karnym. Sędzia po konsultacji VAR podyktował karnego. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Sergiu Hanca. Strzał Rumuna skutecznie wybronił Mateusz Lis. Potem nie działo się praktycznie nic.

Pierwszy bezbramkowy remis w derbach Krakowa od roku 2008. To spotkanie pokazało, że krakowska piłka nie ma się dobrze. Obie drużyny skończą rywalizację w tym sezonie w dolnej części tabeli.

Przełamanie Czecha, Legia na mistrzostwo czeka

Lechia Gdańsk 0:1 Legia Warszawa

Niezależnie od wyniku tego spotkania w niedzielę Legia nie mogła być jeszcze pewna mistrzostwa. Triumf w Gdańsku odstrzeliłby z mistrzowskiego wyścigu Pogoń Szczecin. Gdańszczanie walczą o możliwość gry w eliminacjach Conference League i w meczu z ekipą Czesława Michniewicza nie chcieli tanio sprzedać skóry.

Pierwsza część tego spotkania była słaba. W sumie jedyną wartą odnotowania akcję w 33. minucie przeprowadzili Legioniści. Bartosz Kapustka wycofał do Luquinhasa. Brazylijczyk uderzył z szesnastego metra, ale jego strzał skutecznie wybronił Dusan Kuciak. Na szczęście druga połowa była ciekawsza. Była też rozgrywana w iście zimowej aurze, bo w Gdańsku padał śnieg.

Po przerwie do głosu doszli gospodarze. Najpierw w słupek trafił Flavio Paixao, a następnie w bardzo dobrej okazji znalazł się Łukasz Zwoliński. “Zwolak” był sam na sam z Arturem Borucem, napastnik chciał go minąć, ale bramkarz Legii nie pozwolił mu na taki manewr. Po akcjach gospodarzy przyszła pora na sytuacje przyjezdnych. W 70. minucie Mario Maloca sfaulował Luquinhasa. Sędzia Jarosław Przybył po konsultacji VAR wskazał na “wapno”. Karnego bez większych problemów wykorzystał Tomas Pekhart. Lechia po stracie bramki miał jeszcze sytuacje bramkowe. W 83. minucie Zwoliński nie zdołał czysto trafić w piłkę i ze skuteczną interwencją zdążył Boruc. Już w ostatniej akcji meczu piłkę meczową miał na nodze Karol Fila. Obrońca dobrze przyjął, ale fatalnie uderzył.

Legia jest o mały kroczek od mistrzostwa. Stołeczna drużyna z tytułu może cieszyć się już w… środę. Właśnie w środę swój mecz rozegra Raków. Jeżeli drużyna z Częstochowy przegra, to legia obroni tytuł mistrza Polski.

Raków z historycznym medalem

Raków Częstochowa 2:0 Śląsk Wrocław

Drugi sezon, w którym Raków gra w ekstraklasie, powoli dobiega końca. W końcu miejscowi doczekali się momentu, w którym wybiegli na murawę w swoim mieście, a nie w Bełchatowie. Mimo że stadion nie jest jeszcze finalnie zbudowany, to gospodarze dostali zgodę na rozgrywanie meczów na swoim boisku. Pierwszymi przyjezdnymi do Częstochowy byli piłkarze Śląska Wrocław, którzy przed meczem zdążyli odwiedzić Jasną Górę. Czy ta wizyta pomogła gościom w zgarnięciu kompletu punktów?

https://twitter.com/SlaskWroclawPl/status/1385523341348442113?s=20

Pierwsza odsłona nie dostarczyła wielu emocji. Żadna z ekip nie stworzyła klarownych sytuacji, oddając tylko po jednym celnym strzale. W drugiej połowie Raków postanowił jako pierwszy zmienić obraz gry.  Już w 3. minucie po przerwie bramkę zdobył David Tijanic, który oddał strzał z okolicy 14. metra. Gospodarze kontrolowali mecz, nie pozwalając rywalom na konstruowanie wielu szybkich akcji. Dodatkowo w 73. minucie zawodnik gości Konrad Potrawa ukarany został czerwoną kartką za faul na zawodniku Rakowa, który wychodził sam na sam z bramkarzem. Wynik spotkania ustalił Marcin Cebula.

Raków dzięki korzystnym wynikom w pozostałych spotkaniach zapewnił sobie historyczny medal mistrzostw Polski. Najbliższe kolejki dadzą odpowiedź, z jakiego kruszcu zawisną krążki na szyjach zawodników. Natomiast Śląsk mimo porażki wciąż liczy się w walce o 4 miejsce w ligowej tabeli.

https://twitter.com/Rakow1921/status/1386370747183116289?s=20

Gol Roginicia daje nadzieję dla Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 Lech Poznań

W ubiegłej kolejce podopieczni Macieja Skorży rozegrali z Lechią Gdańsk bardzo przyzwoite spotkanie. Swoje odrodzenie chcieli potwierdzić w meczu z beniaminkiem. Natomiast Górale w ostatniej serii gier dali sobie wydrzeć cenny punkt, a nawet zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław. Gospodarze chcieli zrehabilitować się za ostatnie niepowodzenie. W ich sytuacji na tym etapie rozgrywek liczy się każdy punkt, który może zdecydować o spadku lub utrzymaniu w ekstraklasie.

Początek spotkania dawał nadzieję przyjezdnym, że z Bielska-Białej wywiozą komplet punktów. Potem do głosu doszli goście, którzy kilka razy stworzyli zagrożenie pod bramką Kolejorza. Najczęściej akcje były wykreowane po stałych fragmentach gry. Druga połowa miała podobny przebieg jak pierwsza aż do 74. minuty. Przepięknym strzałem sprzed pola karnego popisał się Marko Roginić, który pokonał golkipera Lecha. Podbeskidzie swoje siły od tego momentu skupiło na defensywie, wiedząc, jak cenne 3 punkty mogą zapisać na swoim koncie. Lech  rzucił się do ataków, lecz bezskutecznie.

Cały zespół dobrze pracujący w obronie nie dopuścił do straty bramki, dzięki czemu goście mogli cieszyć się z końcowego zwycięstwa. Gospodarze byli bardzo uradowani po tej wygranej.  Natomiast Kolejorz po porażce w Bielsku-Białej stracił realne szanse na powalczenie o 4. miejsce.

Stal jeszcze nie złamana

Stal Mielec 1:0 Pogoń Szczecin

Na Podkarpacie na  mecz z beniaminkiem przyjechała drużyna znad morza. Portowcy, jak i mielczanie mieli, o co walczyć. Pogoń wciąż liczyła na słabszą formę Legii i cud, który pozwoliłby szczecinianom zająć pierwsze miejsce. Warunek był jeden – nie wolno było dopuścić do straty żadnych punktów.  Szczecinianie przed meczem ze Stalą byli już pewni gry w europejskich pucharach po korzystnych wynikach w innych spotkaniach. Natomiast Stal wciąż walczy w każdym meczu o życie, aby utrzymać się najwyższej klasie rozgrywkowej, dlatego zadanie dla Portowców nie było tak proste, jak mogłoby się  wydawać.

https://twitter.com/PogonSzczecin/status/1386008454037479426?s=20

Początek meczu nie wskazywał na problemy Pogoni. To goście przejęli kontrolę nad meczem. Stwarzali wiele sytuacji do strzelenia gola. Należy pamiętać, że okazje bramkowe to jeszcze nie gol. Boleśnie o tym przekonali się Portowcy. Na przerwę schodzili, przegrywając 0:1 ze Stalą Mielec. Przyjezdni stracili bramkę po stałym fragmencie gry. Na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Marcin Flis, który pokonał Dantego Stipice, uderzając futbolówkę głową.

Pogoń nie zamierzała zwalniać tempa. Dobrze odzwierciedliły to statystki. W drugiej części gry Portowcy stworzyli aż 17 sytuacji bramkowych przy 3 ze strony gospodarzy. Znana prawda piłkarska mówi, że statystyki nie grają. Mielczanie potwierdzili tę zasadę. Swoją determinacją oraz poświęceniem nie dopuścili do straty bramki. Z perspektywy najbliższych kolejek może okazać się to bezcenna wygrana. Zrównali się punktami z Podbeskidziem. Dodatkowo ekipa z Podkarpacia ma jeszcze zaległy mecz do rozegrania z Rakowem Częstochowa. Pogoń w Mielcu przekreśliła swoje szanse na mistrzostwo Polski.  Teraz musi czujnie patrzeć za siebie. Raków Częstochowa z pewnością łatwo nie odpuści walki o drugie miejsce.

Jedenastka kolejki

Rafał Strączek (Stal Mielec)

Wybronił kilka niebezpiecznych strzałów, mocno przyczynił się do zwycięstwa Stali.

Alan Uryga (Wisła Płock)

Zaliczył asystę.

Rafał Janicki (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Lider obrony Górali. Brak straconej bramki to też jego zasługa.

Marcin Flis (Stal Mielec)

Zdobył jedyną bramkę w meczu z Pogonią.

 Makana Baku (Warta Poznań)

Gol i asysta. Jedna z najjaśniejszych postaci Warty.

Jewgienij Baszkirow (Zagłębie Lubin)

Zdobył bramkę i zaliczył asystę.

Bartosz Slisz (Legia Warszawa)

Bardzo solidny występ przeciwko Lechii.

Marcin Cebula (Raków Częstochowa)

Zdobył drugą bramkę w meczu przeciwko Śląskowi.

Patryk Tuszyński (Wisła Płock)

Otworzył wynik w starciu z Górnikiem.

Jakub Świerczok (Piast Gliwice) – Piłkarz kolejki

Kolejny świetny występ napastnika. Z Zagłębiem zaliczył dublet.

Marko Roginić (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

 

Następna kolejka

GospodarzeGoście
CracoviaRadomiak Radom
Stal MielecLech Poznań
Bruk-Bet Termalica NiecieczaŚląsk Wrocław
Warta PoznańLechia Gdańsk
Górnik ZabrzeZagłębie Lubin
Jagiellonia BiałystokPiast Gliwice
Wisła PłockWisła Kraków
Górnik ŁęcznaRaków Częstochowa
Legia WarszawaPogoń Szczecin

Mecz kolejki: Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin

Derby Dolnego Ślaska zawsze obfitują w emocje. Tym razem mecz będzie miał jeszcze większa wagę, bo obie drużyny walczą o czwarte miejsce.

 

Autorzy:

Mateusz Bartoszek

Mateusz Adamczyk

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend