Connect with us

Legia Warszawa

Moskwa da się lubić ! “I wsio!”

W życiu pewne są cztery rzeczy: 1. Podatki, 2. Śmierć, 3. Zejście Arjena Robbena na lewą nogę oraz 4. Gol w końcówce dla Legii w meczu ze Spartakiem. Piękny sen Legii Warszawa w Lidze Europy nie mógł zacząć się lepiej. Mimo przewagi Spartaka, decydujący cios zadali zawodnicy z Warszawy, a konkretniej Kastrati, który idealnie wykończył rajd Muciego. Jednak trzeba pamiętać, że równie ważne spotkanie czeka Legię w niedzielę z Górnikiem Łęczna, bo aby przeżywać takie piękne chwile jak w Moskwie – trzeba zmotywować się na mecze z beniaminkami.

Organizacja gry zespołu

Przed meczem ze Spartakiem Moskwa pojawiły się plotki, że Czesław Michniewicz planuje zmienić ustawienie zespołu. Sam zainteresowany w wywiadzie dla portalu sport.tv.pl wspomniał, że zmiana będzie nieunikniona:

-Jesteśmy w momencie, w którym system dobrze funkcjonujący wiosną, de facto przestał istnieć. Rafael Lopes czy Ernest Muci nie grali ostatnio na swoich pozycjach. Musieli wypełniać luki. Zmiana ustawienia jest bardzo realna. Musimy szukać optymalnych rozwiązań. Nie chcemy, by środek pola był martwy w kwestii ofensywy. Naszym celem jest przearanżowanie systemu na taki, który pomoże nam w Moskwie, ale też w lidze. Prawda jest taka, że w głowie musimy mieć też kwestię wpasowania do składu młodzieżowca. – powiedział Czesław Michniewicz w rozmowie Piotrem Kamienieckim. Całą rozmowę znajdziecie TUTAJ.

W Moskwie zbytnio niespodzianek nie zobaczyliśmy w wyjściowej jedenastce. Trener Michniewicz postawił na swoich sprawdzonych zawodników, z wyjątkiem Kharatina w środku pola. Ukrainiec zastąpił niedysponowanego w dniu meczowym Andre Martinsa. Jednak patrząc na grafikę, udostępnioną w mediach społecznościowych, bałem się, że owy “romb” nie sprawdzi się w praktyce. A jeden z dwójki Josue-Luquinhas nie będzie spełniał należycie swoich zadań defensywnych (tak, ofensywni zawodnicy też muszą potrafić ustawić się w obronie po stracie piłki).

***

Podczas spotkania wyglądało to dobrze. Nie można powiedzieć, że ustawianie się względem ataków piłkarzy Spartaka było cudowne, ale wystarczające, aby przywieźć do stolicy trzy punkty. Czasami było widać jednak rozkojarzenie, brak koncentracji od początku do końca spotkania. Chociażby w sytuacji, gdzie Spartak po wrzutce w pole karne obił poprzeczkę Artura Boruca. Wtedy to Mladenović z Nawrockim ucięli sobie krótką drzemkę. I to właśnie takie drzemki mogą kosztować cenne punkty w tabeli. Myślę, że zawodnicy z Leicester czy z Neapolu nie odpuszczą takich prezentów.

Podobało mi się również funkcjonowanie naszych zawodników w środkowej strefie boiska. Slisz z Kharatinem fajnie uzupełniali się w akcjach ofensywnych i defensywnych. Również mało błędów popełnił tercet naszych obrońców Jędrzejczyk-Wieteska-Nawrocki. To niesamowita historia, jak w tak krótkim czasie można przenieść się z ławki rezerwowych Warty Poznań i zagrać w Lidze Europy dobre spotkanie ze Spartakiem Moskwa.

Rozregulowane celowniki moskiewskie i niepodyktowany karny

Szczerze? Spodziewałem się dużo więcej po drużynie trenera Vitorii. Owszem zepchnęli Legię pod własne pole karne, ale czy coś z tego wynikało? Byli w swoich ruchach strasznie nieporadni, oprócz dwóch, trzech zawodników cała reszta nie była w pełni przekonana, co do zwycięstwa z Legią Warszawa. Obawiam się, że myśleli, iż to po prostu będzie spacerek. Zawodnicy gospodarzy stworzyli sobie aż 23 sytuacje bramkowe, z czego tylko trzy (!) znalazły drogę w światło bramki Artura Boruca. W drugiej części spotkania przez 15 minut mogliśmy ujrzeć obraz, gdzie gospodarze zepchnęli Legię do totalnej defensywy. A tak, to… No tak średnio bym powiedział.

Zwłaszcza, że sam Spartak już na początku spotkania powinien grać w osłabieniu do końca meczu. Natomiast Legia powinna otrzymać jedenastkę po faulu na Mladenoviciu. Kostka Serba jest ewidentnie bezpardonowo zaatakowana przez gracza gospodarzy. Oczywiście na początku następuje stykowa sytuacja z piłką. Jednak później noga obrońcy ląduje na nodze podstawnej Mladenovicia. Dlaczego sędzia główny nie podyktował karnego? Co robili sędziowie z wozu VAR? Tego chyba nigdy się niestety nie dowiemy, jak nie Frankowski to sędziowie z Europy…

Szef środka pola oraz niedoceniany Szwed

Ostatnie dni w życiu Bartosza Slisza to istny rollercoaster. Zaczęło się dość gorzko od nijakich występów na początku sezonu. Później przyszły spotkania ze Slavią Praga, gdzie pokazał swoje niesamowite zdrowie i zaangażowanie przez 90 minut. Mecze te zaowocowały powołaniem do Reprezentacji Polski oraz debiutem w meczu z San Marino. W meczu ze Spartakiem mogliśmy ujrzeć Slisza, który nie tylko pracuje jako “odkurzacz” w defensywie, ale również potrafił zagrać piłkę przeszywającą linię obrony gospodarzy. Widać u niego postęp w rozwoju, już nie tylko ogranicza się do przerywania akcji rywali za wszelką cenę, ale również stara się schodzić do gry i brać odpowiedzialność na siebie za rozegranie akcji. Idealnym przykładem była długa piłka do Luquinhasa, ale Brazylijczyk zaprzepaścił doskonałą sytuację na podwyższenie wyniku.

Według mnie cichy bohater. Istny zadaniowiec.  Kiedy trzeba, potrafił mądrze zagrać pod faul. Kiedy było trzeba, zostawał odpowiedzialnie w tyłach. Nie gotował się niepotrzebnie przy stykowych sytuacjach. Imponował mi inteligencją boiskową. Jest to zawodnik, który potrafi grać na wahadle, ale przede wszystkim potrafi bronić jako wahadłowy. To nie zdarza się często, co możemy powiedzieć nieraz o Mladenoviciu. Oby tylko po drodze nie łapał żadnych kontuzji i myślę, że Legia ma naprawdę solidnego prawego obrońcę/wahadłowego, który potrafi zagrać zarówno w systemie z trzema, jak i czterema obrońcami.

Było “I wsio!” jest “ojojojoj”

Gdy 10 lat temu na moskiewskich Łużnikach Janusz Gol zdobywał bramkę rosyjski komentator dość krótko i zwięźle skomentował pamiętną bramkę słowami” “I wsio!”. Tym razem  Lirim Kastrati doprowadził do nowej reakcji tamtejszego komentatora, która wydaje mi się, że na długo pozostanie w pamięci kibiców Legii Warszawa. Z resztą nowy nabytek klubu z Łazienkowskiej po wejściu na boisko od razu rozruszał grę Wojskowych. Świetnie odnajdywał się na prawym skrzydle, gdzie wykorzystywał to, co najlepsze, czyli swoją szybkość. Gorzej wychodziły mu dogrania ze strefy dośrodkowań. Zresztą tak padła również bramka, gdzie lewy obrońca Spartaka nie zdążył wrócić za skrzydłowym Legii, a ten wykorzystał świetne podanie Muciego.

Co do Albańczyka to świetnie obserwuje się jego sukcesywne postępy. Nie wskoczył od razu do wyjściowej jedenastki, krok po kroku poznaje kulturę gry w lidze polskiej oraz schematy taktyczne Michniewicza. Z meczu na mecz widać, że następuje u niego stały postęp. Byle tylko głowa dojeżdżała dp umiejętności. Naprawdę z Albańczyka może być wielki piłkarz. Sama akcja cudowna. Niczym Gareth Bale z Barceloną w pamiętnym rajdzie, popędził lewym skrzydłem. Bardzo pomogło zachowanie obrońcy Spartaka, który zupełnie zwątpił w to, iż może cokolwiek wyniknąć z tej akcji. A tu proszę, ojojoj, i Legia wywozi trzy punkty z Moskwy.

Pełna koncentracja na Górnik Łęczna

Czesław Michniewicz w meczu ze Spartakiem popisał się ponownie niesamowitym rozpracowaniem przeciwnika. Na pomeczowej konferencji prasowej sam przyznał, że już w przerwie na szybko analizowali poszczególne zachowania piłkarzy Spartaka. Naprawdę dawno nie było w polskiej lidze takiego fachowca, który tak szybko reaguje na sytuacje boiskowe. Jednak trzeba odpowiednio szybko zejść na ziemię. Legia w lidze prezentuje się bardzo słabo i czas najwyższy wejść na zwycięski szlak. Lepszego momentu nie mogła sobie wymarzyć, ponieważ zmierzy się z najgorszym zespołem w lidze, na własnym stadionie. Myślę, że Czesław Michniewicz nie dokona wielu roszad w składzie. Nikt chyba nie chce powtórzyć scenariusza Lecha Poznań, który oszczędzał zawodników w meczu z Benficą na mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Patrząc na porównanie obu kadr, taka sytuacja Legii nie powinna się przytrafić, a punkty do tabeli są potrzebne od zaraz.

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa