Obserwuj nas

Felietony

Żywy Football Manager w dwóch wizjach

Graliście kiedyś w Football Managera? Wiele osób pewnie grało nie raz i świetnie zna tą kapitalną produkcję. Czasem odnoszę wrażenie, że niektórym polskim prezesom FM pomylił się z rzeczywistością. Co okienko wagon „młodych-zdolnych”, „dawnych talentów FM-a” i wszystkiego co się rusza. Zmiany na stanowiskach jakby dokonywał ich algorytm z gry. Dlatego tak cenię normalność.

Prezes i trener z wizją

Wstęp pewnie od razu wielu z was podpowiedział o jakim klubie jest ten tekst. Marek Papszun budujący za sprawą Michała Świerczewskiego Raków spokojnie, wedle własnej wizji, przedłużył kontrakt z klubem z Limanowskiego. Trener cieszy się pełnym poparciem właściciela (co w tym przypadku nie oznacza zapowiedzi zwolnienia, jak u niektórych), a odwdzięcza się kręcąc historyczne wyniki. Co najważniejsze, Papszun buduje klub po swojemu i nikt mu nie przeszkadza. W wielu klubach słyszymy o tarciach na linii trener – dyrektor sportowy. W Częstochowie czy to z Pawłem Tomczykiem, czy Robertem Grafem trener żyje w idealnej symbiozie.

Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie pewien młody biznesmen z branży komputerowej – który nie szastając grubymi pieniędzmi przekształcił średniaka II ligi w wicemistrza Polski. Michał Świerczewski to obok Jarosława Mroczka, fenomenalny przykład jak zarządzać klubem. Nie tylko bowiem nie wyrzuca w błoto pieniędzy na „fenomenalnych napastników, którzy kiedyś strzelili 20 bramek w juniorach Realu Madryt”, a dba o markę. Zdecydowanie lepszy niż pewien inny prezes.

Wizje chodźcie do mnie…

Siłą Papszuna jest to, że trzyma się jednego typu zawodników i pokazuje, że każdy może odpalić, jeśli odpowiednio go poprowadzimy. Rundić, Niewulis, Petrasek w Rakowie okazali się świetnymi defensorami. Cebula z ligowego dżemiku stał się zawodnikiem o którym mówiło się w kontekście reprezentacji. Nawet ten nieszczęsny pomysł z „defensywnymi napastnikami” okazuje się równie skuteczny co dziewiąta lotka w darcie. „Stabilizacja to jest siła” – zdają się mówić w Częstochowie. To daje im sukces.

Tymczasem to co – moim zdaniem = działa negatywnie w Legii Warszawa jest właśnie brak spójnej wizji i ciągłe zmiany. Pomijając fakt, że ostatnim trenerem który dokończył rozpoczęty sezon w Legii był… Henning Berg – Legii brak spójności. Co Dariusz Mioduski dokonuje zmiany trenera to następuje zmiana wizji klubu. Michniewicz i Vuković to preferencja innego ustawienia, innego stylu gry. To jednak nic przy transferach – gdy pojawił się Hasi, Legia wyciągała piłkarzy z Belgii i okolic, potem była wizja bałkańska, a potem portugalska. Zamiast skupić się na jednym konkretnym kraju i wyciągać stamtąd smakowite kąski – Legia co okienko wymienia piłkarzy zależnie od trenera. Część to „koledzy” trenera, więc nie patrzy się w niektórych przypadkach na jakość.

To jednak nie byłby taki problem, gdyby Legia trzymała się jednego typu trenerów. Znów alegoria do FM-a, jeżeli preferuje się styl w którym gra drużyna wyniki automatycznie przychodzą szybciej.

Trener ma być i c**j mnie obchodzi jaki

Za degrengoladę Legii odpowiada też brak jedności w wyborze typu trenerów. Spójrzmy na ostatnie 5 lat. Jozak – teoretyk z ręką do młodzieży; Klafurić – był pod ręką, wcześniej trener kobiet; Sa Pinto – furiat zachowujący się jakby był chory psychicznie; Vuković – preferujący zaangażowaną grę człowiek, który zabiłby za Legię; Michniewicz – pressing w ataku i silna obrona; Gołębiewski – „i co ja robię tu?”. Każdy z nich dokonał trzęsienia ziemi, po czym odszedł zostawiając zdestabilizowaną drużynę. Teraz widzimy tego efekty.

Panie Darku Pan się nie boi…

…2/3 Polski za Panem stoi, Panie Darku Pan się nie boi, Termalica chociaż za Panem w tabeli stoi.

Ten żywy Football Manager sprawił, że Dariusz Mioduski poszedł w bardzo dziwnym kierunku. Okopał się we własnym obozie i nie dociera do niego ile zła robi dla klubu którym rządzi. W efekcie dopóki prezes i właściciel Legii albo nie odsunie się od stołka prezesowskiego, albo nie weźmie sobie do serca sposobu działań ligowych konkurentów, sytuacja Legii się nie poprawi.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Felietony