Obserwuj nas

Legia Warszawa

Najważniejsze, że są punkty… [KOMENTARZ ZE STADIONU]

Legia Warszawa po blamażu przy ul. Kałuży wróciła na zwycięski szlak. Zawodnicy Kosty Runjaicia rozegrali dwie różne połowy. Jedna z nich okazała się na tyle szczęśliwa i dobra w ich wykonaniu, że do tabeli mogą sobie dopisać trzy punkty. Piast Gliwice nie postawił jakiegoś stanowczego oporu, jeśli chodzi o bombardowanie strzałami bramki Kacpra Tobiasza. Dzięki temu po raz kolejny zasilono akcję #MurowaniePomganie, której inicjatorem jest Kacper Bieszczad. Kto był najlepszy na placu? Czy Legia w końcu zacznie wygrywać? Co z napastnikiem?

 

“Górnik Łęczna – Podbeskidzie Bielsko-Biała”

Nie obrażając tytułowych klubów, tak w skrócie można opisać, co działo się w pierwszej połowie spotkania. Przenudne 45 minut spotkania, które zamiast wprowadzić nas w dobry piątkowy spektakl, przypomniało nam najczarniejsze koszmary Ekstraklasy. Gdy właśnie takie kluby jak Górnik Łęczna mierzyły się z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Żadna z drużyn przez pierwsze 45 minut nie potrafiła przechylić szali na swoją stronę. Co z tego, że to Legia dłużej utrzymywała się przy piłce, jak tak naprawdę nic z tego konkretnego nie wynikało. W drużynie Piasta prezenty w linii defensywy rozdawał Reiner, który zagrał okropne spotkanie. Był elektryczny, a jak dostawał piłkę do nogi to zapalały się mu oczka i prosiły o zabranie futbolówki.

W Legii brakowało przede wszystkim dokładności oraz atakowania bezpośrednio po przyjęciu piłki na bramkę rywala. Legia świetnie radziła sobie z dojściem do 20-25 metra. Jednak później działy się rzeczy, jakby ktoś rzucił zaklęcie, że ostatnie podanie nie może być celne. To było bardzo ciężkie 45 minut zarówno dla kibiców, jak i piłkarzy. Kibice nie zobaczyli żadnego celnego strzału przez pierwsze trzy kwadranse. Przez pewien czas gry w pierwszej połowie wydawało mi się, że Piast próbował tylko i wyłącznie przeszkadzać w grze Legii oraz wytransferować piłkę, jak najdalej swojego pola karnego. To była naprawdę połowa dla koneserów polskiej piłki…

– Dużo rozmawialiśmy w szatni po pierwszej połowie. Tworzyliśmy sobie sytuacje i ostatecznie udało nam się zdobyć bramki. Futbol polega na wygrywaniu i cieszymy się, że udało nam się to zrealizować. Nie skupiam się na indywidualnych osiągnięciach, skupiam się na zwycięstwach. Ten mecz pokazał, jak duży potencjał mamy w drużynie i mam nadzieję, że będziemy wygrywać dalej. Myślę, że ten mecz pokazał, że rodzi się drużyna. Nasz styl gry to dążenie do strzelenia goli i posiadania piłki. Dziś nie był to jeszcze mój najlepszy mecz, ale z meczu na mecz będzie coraz lepiej.  – wspomniał po meczu Makana Baku z Legii Warszawa.

 

Drzemka Piasta i dwa szybkie ciosy

Nie od dziś wiadomo, że człowiek bez snu w ciągu dnia nie może prawidłowo funkcjonować. Niektórzy ludzie robią sobie szybkie drzemki energetyczne w ciągu dnia, jeśli nie zapewnili organizmowi dostatecznej ilości snu w ciągu nocy. Doskonały przykład drzemki mieliśmy na początku drugiej połowy w wykonaniu Piasta Gliwice. Goście, kolokwialnie mówiąc, zostali w szatni i nie wyszli na drugą połowę. Legia od samego początku mocno nacisnęła, czego efektem była bramka Ernesta Muciego.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1555644399891189761

Oglądając bramkę Albańczyka, nadal nie mogę uwierzyć, że żaden z obrońców Piasta nie zdołał wybić piłki Makanie Baku. Skrzydłowy gospodarzy po wymienieniu szybkiej klepki z Josue doskonale znalazł wbiegjącego w tempo Muciego. Chwilę później na tablicy świetlnej widniało już 2:0 dla warszawskiej Legii. Piast nieobudzony z popołudniowej drzemki popełnił bliźniaczy błąd jak przy pierwszym straconym golu. Tym razem w rolę asystenta wcielił się Bartosz Kapustka, a akcję zakończył Filip Mladenović, który tego dnia prezentował całkiem niezły poziom sportowy. Serb załadował “pod ladę” futbolówkę, a Plach nie miał zupełnie czasu na reakcję. Constantin Reiner zdecydowanie ułatwił zadanie obu strzelcom. Dawno nie widziałem tak słabego zawodnika, który właściwie po pierwszej połowie nadawał się do zmiany. Austriak zupełnie nie odnajdywał się na boisku przy Łazienkowskiej. Gdy tylko dostawał piłkę do nogi, było widać, że ona mu po prostu przeszkadzała.

 

– Myślę, że wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Miałem dobre przeczucia, co do tego spotkania. Zagraliśmy solidny mecz w fantastycznej atmosferze. Co najważniejsze, mecz bez porażki. To ważne trzy punkty i bardzo ważne zwycięstwo. Lubię takie piątki jak te. Moi piłkarze bardzo dobrze czuli się w tym tygodniu. Widziałem w drużynie wolę zwycięstwa. Piast jest bardzo wymagającym zespołem. Dziś był osadzony w głębokiej defensywie. W drugiej połowie szybko zdobyliśmy dwie bramki, co pozwoliło nam na kontrolę. Piłkarze walczyli do końca. Wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy, ale dziś możemy się cieszyć. – powiedział na konferencji pomeczowej trener Kosta Runjaić.

Udane rotacje w składzie

Trener Kosta Runjaić przed meczem wspomniał, że dokona kilku zmian względem ostatniego meczu w Krakowie. Posadził na ławce takich zawodników jak: Ribeiro, Pich, Abu Hanna czy Maciej Rosołek. Wszyscy w poprzedniej kolejce nie pokazali się z dobrej strony. Zmiany podziałały, a niektórzy zawodnicy tacy jak Kharatin wreszcie otrzymali “dłuższą chwilę” na zaprezentowanie swoich umiejętności. To właśnie Ukraińca najbardziej domagali się kibice Legii Warszawa. Defensywny pomocnik zagrał poprawne spotkanie. Jednak widać było w pierwszych momentach spotkania, że nie za bardzo odnajdywał się na boisku. Był nieco zagubiony, a i do końca nie układała mu się współpraca z Josue oraz Kapustką. Szczególnie było to widać w pierwszej połowie. Z czasem Ukrainiec nabierał pewności siebie i coraz śmielej operował z piłką przy nodze.

https://twitter.com/CommonSensePL/status/1555682886480805889

Na szczególną uwagę zasługuje również występ Rafała Augustyniaka. Początkowo nie był brany pod uwagę w meczu z Piastem Gliwice. Jednak na skutek kontuzji Lindsaya Rose’a, trener postanowił skorzystać z usług piłkarskich byłego zawodnika Urala Jekaterynburg. Początkowo wydawało mi się, że na pozycję środkowego obrońcy przejdzie wspomniany wcześniej Kharatin, a na defensywnego pomocnika Augustyniak. Runjaić postanowił jednak nie rotować zawodnikami i debiutant miał szansę wykazać się na stoperze. Spisał się on bardzo dobrze. Jak na dłoni było widać, że jest to zawodnik, który non stop utrzymuje głowę w górze i cały czas skanuje swoją przestrzeń. Dzięki warunkom fizycznym nie boi się wejść w rywala ciałem. Naprawdę dawno Legia nie miała takiego zawodnika, który z marszu wchodzi w spotkanie i gra jak z nut. Jeśli tylko zdrowie Rafałowi dopisze, to Legia naprawdę będzie miała zawodnika, który da jej mnóstwo radości ze zdobytych punktów.

– Na ten moment nic nie wiem o zdrowiu Lindsaya Rose’a. Prawdopodobnie to nic poważnego. Piłkarz chciał grać i zostać na boisku, ale my nie chcieliśmy ryzykować. Podjąłem decyzję o zmianie. Na boisku zameldował się Rafał Augustyniak. Miał okazję poczuć atmosferę meczu i wkomponować się w drużynę. – dodał na konferencji trener gospodarzy Kosta Runjaić.

 

Oceny pomeczowe

Oceny w skali 1-10 (wyjściowa 5)

Tobiasz – 6

Johansson – 5

Jędrzejczyk – 6

Rose – 5

Mladenović – 8

Wszołek – 6

Kharatin – 6

Kapustka – 7

Josue – 6

Baku – 8 (MVP)

Muci – 7

Augustyniak – 7

Rosołek – 4

Ribeiro – grał zbyt krótko

Pich – grał zbyt krótko

Sokołowski – grał zbyt krótko

 

Wielu ekspertów sygnowało Filipa Mladenovicia jako najlepszego zawodnika piątkowego spotkania. Jednak ja postawię na Makane Baku. Były skrzydłowy Warty Poznań świetnie odnajdywał się na boisku zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. W ataku czuć było u niego kompletny luz w grze. Uważam, że nie do końca pokazał jeszcze swój potencjał, jeśli chodzi o drybling w pełnym biegu. Miał kilka okazji, w których mógł wziąć na karuzelę Reinera, ale ostatecznie nie zdecydował się na to. Warto wspomnieć także o jego automatyzmie odbioru piłki. Gdy tylko stracił futbolówkę, od razu starał się ją odzyskać za wszelką cenę. Pomagał również Mladenoviciowi w łataniu dziur w defensywie, a wisienką na torcie była asyta do Ernesta Muciego.

***

Filip Mladenović to jedna z postaci, która jest trudna do rozgryzienia. Poprzedniego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Jednak czy można powiedzieć, że wraca stary Mladen sprzed dwóch lat? Aż tak pochopnych wniosków bym nie wyciągał. Jasne świetnie prezentuje się w ofensywie we współpracy z Baku. Jednak trzeba poczekać na nieco mocniejszego rywala, który sprawdzi go w obronie. Czasami odpala mu się żarówka agresora, gdzie bardziej zajmuje się pyskowaniem do sędziów i zawodników niż graniem. Mam nadzieję, że Mladenović w dalszej części sezonu skupi się tylko i wyłącznie na grze w piłkę.

Przed meczem obawiano się o grę na pozycji napastnika, ponieważ na dłuższy czas wypadł Blaz Kramer. Jak wszyscy wiemy Maciej Rosołek nie prezentuje obecnie zbyt dobrej formy. Marnował w meczu z Lubinem wiele sytuacji, a z Cracovią zagrał, jakby go po prostu nie było. Jednak w końcu na swojej nominalnej pozycji zagrał Ernest Muci. Albańczyk dobrze prezentował się osamotniony w ataku. Nie był on przyklejony do stoperów i czekający na piłkę. Świetnie pokazywał się do gry nieco niżej, schodził w boczne sektory, z których, jak widzieliśmy, otworzył wynik spotkania.  Jeśli podtrzyma tę formę, to kto wie, czy to nie będzie lek na całe zło, jeśli chodzi o pozycję numer dziewięć w Legii Warszawa.

Podsumowując, w piątkowy wieczór mogliśmy ujrzeć dwie Legie Warszawa. Pierwsza to zespół chaotyczny, niedokładny, dostosowujący się do słabej gry Piasta Gliwice. Natomiast druga Legia, to Legia, która zaczęła grać w piłkę. Zawodnicy uwierzyli w swoje umiejętności i zobaczyli, jak słabą dyspozycję prezentują niektórzy zawodnicy Piasta. Nie był to koncertowy mecz, patrząc na całość. Jednak po takiej sromotnej porażce w Krakowie, odwrócenie karty były potrzebne jak tlen. Wiadomo, że gra pozostawia wiele do życzenia, a zespół jest cały czas w budowie. Jednak trzeba pamiętać, że koniec końców w tabeli PKO Ekstraklasy najważniejsze są punkty…

 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Legia Warszawa