Obserwuj nas

Lech Poznań

Lechu, dokąd zmierzasz? Kolejorz zdobywa pierwszy ligowy punkt

W 4. kolejce Ekstraklasy Lech Poznań pojechał do Lubina na starcie z miejscowym Zagłębiem. Kolejorz musiał chociaż w jakimś procencie zmazać plamę jakim była czwartkowa porażka z Vikingurem. I po części tak się stało, ponieważ większość kibiców spodziewała się porażki, a Lechici z Lubina wywieźli punkt.

Problemy kadrowe

Lech przed tym spotkaniem miał ogromne problemy kadrowe. Do kontuzjowanych Milicia, Satki, Salamona i Rudki dołączyli Dagerstal i Rebocho. Przez to linia obrony wyglądała dosyć eksperymentalnie. Na pozycji stopera zagrał Czerwiński, który notabene występował już na prawie każdej pozycji w niebiesko-białych barwach. Rebocho musiał zastąpić wyglądający jak oldboy w ostatnich meczach Barry Douglasa, a Szweda zastępował Pingot.

https://twitter.com/LechPoznan/status/1556284746346500098?s=20&t=ANKz5c5Dh5Sc6yZPZBlUHA

Najnudniejsza połowa w tym sezonie

Pierwsze 45 minut tego starcia mogę podsumować tylko jednym słowem: nuda. Na boisku nie działa się absolutnie nic. Potwierdzeniem moich słów może być fakt, że w pierwszej połowie został oddany tylko jeden celny strzał. Gra Lecha wyglądała identycznie jak pod koniec kadencji Dariusza Żurawia. Kolejorz nie miał żadnego pomysłu jak zaatakować bramkę Zagłębia, a do tego większość zawodników wyglądała jakby im się nie chciało grać. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich rywali Lechitów, Miedziowi nie byli w stanie wykorzystać słabej dyspozycji przeciwnika. Dwie niezłe okazje miał Dolezal, ale w obu przypadkach dobrze interweniował Bednarek.

Lepszy rydz niż nic

Druga połowa zaczęła się dla gości fatalnie. Dieng okiwał Murawskiego, wystawił piłkę Łakomemu, a ten huknął z 25. metrów i mieliśmy 1:0 dla Zagłębia. Trener Kolejorza nie mógł sobie pozwolić na kolejną porażkę w lidze, więc dokonał natychmiastowych zmian. Na boisku pojawili się Amaral i Skóraś. I to właśnie oni stworzyli akcję, po której został podyktowany rzut karny. “11” pewnie wykorzystał Mikael Ishak i w 65. minucie mieliśmy remis 1:1. Po tej bramce mecz się otworzył i zarówno jedna jak i druga strona miała okazję, żeby wygrać ten mecz. Najbliżej tego dzieła byli Lechici, a konkretnie Amaral, który miał “piłkę meczową” na nodze, ale trafił w słupek. Natomiast przeszkodą nie do przeskoczenia dla Miedziowych był Bednarek, który w tym meczu bronił bardzo dobrze.

Podsumowanie

Po stronie Miedziowych warto wyróżnić na pewno Łakomego, czyli strzelca bramki oraz Dienga, który był bardzo aktywny w ofensywie, a do tego często wchodził w drybling. Po stronie Kolejorza niezłe zawody w bramce rozegrał Bednarek, solidnie zaprezentował się Sousa. Dobrą zmianę też dał Amaral. Warto też postawić mały plus przy bloku defensywnym Lecha, który pomimo, że wyglądał jakby był klejony na kolanie to poradził sobie solidnie.

 

 

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań