Obserwuj nas

Lech Poznań

Powtórka z rozrywki – Lech skompromitował się w Islandii!

Lech Poznań w 3. rundzie eliminacji Ligi Konferencji podejmował islandzki Vikingur. Wiele osób (w tym ja) zakładało, że Lechowi pomimo słabej formy w ostatnich meczach uda się bardzo pewnie przejść swojego rywala. Jednak już pierwszy mecz pokazał, że będzie zgoła inaczej.

Brak pomysłu na grę i dziurawa obrona

Gospodarze od początku meczu atakowali bramkę Kolejorza. Już w 4. minucie byli bardzo bliscy otworzenia wyniku i tylko dzięki Bednarkowi Lech nie przegrywał. Chwilę później błąd popełnił Barry Douglas. Stracił piłkę na 30. metrze od własnej bramki i gdyby Sigurpalsson zagrał dokładniej do swojego kolegi, to mogłoby być bardzo groźnie pod bramką Lechitów. Zawodnicy Kolejorza nie mieli żadnego pomysłu jak zaatakować Vikingura. Po stronie Lecha najczęściej zaobserwowanym przeze mnie zagraniem była “laga” do nikogo zagrywana przez Barry’ego Douglasa. Co najmniej 2. krotnie widziałem takie rozwiązanie. Zresztą potwierdzeniem moich może słów może być fakt, że kontrakt z 25. minuty, który zakończył się niecelną wrzutką Rebocho został nazwany przez komentującego mecz Roberta Podolińskiego “świetnym”.

W 45. minucie piłka po rzucie rożnym wykonywanym przez gości spadła pod nogi Sigurpalssona. Młody Islandczyk przebiegł pod bramkę Lecha, ograł Skórasia i Karlstroma, i pięknym strzałem z 17 metrów pokonał Bednarka. Najbardziej może boleć zachowanie tego pierwszego, który zamiast pobiec za 19-latkiem i próbować zablokować jego uderzenie stał i się patrzył jak zawodnik Vikingura pakował piłkę do bramki Lechitów. Sędzia po tym strzale zakończył pierwszą połowę starcia.

Kompromitujące 45 minut

Pomimo fatalnych pierwszych 45 minut wiele osób wierzyło, że Kolejorzowi uda się choćby wyrównać. I faktycznie na początku drugiej połowy to Lechici przeważali. Swoje okazje mieli i Amaral i Pereira, ale najbliżej strzelenia gola był Kristoffer Velde. Norweg po ładnym zejściu do środka huknął w poprzeczkę. Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Po przyzwoitych pierwszych 10 minutach drugiej połowy w wykonaniu Lechitów wróciliśmy do tej samej gry co w pierwszej części starcia. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że z przebiegu drugiej połowy na bramkę bardziej zasługiwał Vikingur. Jedynym zagrożeniem po stronie Lecha w dalszej części były wrzutki Pereiry. Wprawdzie niezłe, ale nikt nie potrafił ich wykorzystać.

Co dalej?

Trudno powiedzieć czemu gra Lecha była tak zła. W meczach ze Stalą Mielec i Wisłą Płock Kolejorz przynajmniej tworzył jakieś sytuacje. A w tym meczu poza poprzeczką Velde Lechici nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Vikingura. Według mnie są trzy powody tej porażki. Pierwszym jest na pewno przygotowanie fizyczne. W tym sezonie z powodu kontuzji wypadło już 6 piłkarzy. Wiele razy piłkarze Lecha wspominali, że treningi u nowego szkoleniowca są krótsze, ale bardziej intensywne. Jest duża szansa, że jedno ma powiązanie z drugim. Kolejnym powodem może być sama osoba trenera van den Broma. Na podstawie jego wypowiedzi na konferencjach można mieć wątpliwości czy jest on w stanie odpowiednio zmotywować piłkarzy. Wielokrotnie zamiast mówić jak jest to owija w bawełnę. Może tym samym chce zdjąć presję z piłkarzy, ale wychodzi mu to wyjątkowo pokracznie.

Trzecim powodem jest zarząd Lecha Poznań. Nie od dziś wiemy, że prezes Rutkowski i Klimczak lubią przyoszczędzić na transferach. Jednak poziom ich skąpstwa w tym okienku transferowym był poniżej wszelkiej krytyki. Oferowano 360 tysięcy euro za Damiana Kądziora podczas gdy Kolejorz za transfer Jakuba Kamińskiego do Wolfsburga dostał 10 milionów euro. Zamiast ściągnąć Kownackiego, który wyraził chęć pozostania w Poznaniu to interesowano się Sekulskim i Parzyszkiem. Pomimo że już w grudniu wiadomo było, że Thomas Rogne odejdzie z drużyny to nowy stoper czyli Filip Dagerstal został sprowadzony na 10 dni przed starciem z Vikingurem. No i zamiast zapłacić 200 tysięcy euro za Placha, któremu wygasał kontrakt z Piastem to wzięto Rudko, który jest bardzo elektrycznym bramkarzem i koniec końców znowu “1” Kolejorza w bramce będzie Filip Bednarek. Oczywiście nie można wszystkiego zrzucać na zarząd, bo pomimo tak wąskiej kadry Lech powinien ostatni mecz wygrać. Jednak włodarze Kolejorza również przyczynili się do tej formy, w której teraz jest drużyna aktualnego Mistrza Polski.

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań