Obserwuj nas

Minął weekend

Derby Poznania dla Lecha #MinąłWeekend – 10. kolejka

Lech pokonał Wartę w derbach Poznania. Legia zdołała odrobić dwubramkową stratę w spotkaniu przeciwko Miedzi. Zagłębie z pierwszym zwycięstwie w sezonie na własnym terenie, a Lechia z premierowymi golami przed swoją publicznością – to wszystko wydarzyło się w 10. kolejce Ekstraklasy.

Remis w Gliwicach

Piast Gliwice 1:1 Śląsk Wrocław

Spotkaniem otwierającym dziesiąta serię gier tegorocznych rozgrywek Ekstraklasy był pojedynek Piasta ze Śląskiem. Obydwie drużyny radziły sobie w ostatnich meczach przeciętnie. Toteż spotkania zapowiadało się średnio. Pierwsza połowa potwierdziła moje obawy. Po za dwoma sytuacjami w poczynaniach ofensywnych obu ekip brakowało przebojowości i elementu zaskoczenia. W 28. minucie piłkę po strzale Gretarssona ręką zablokował Czerwiński. Pan sędzia Wojciech Myć nie miał żadnych wątpliwości i podyktował rzut karny dla zespołu gości. “Jedenastkę” na gola zamienił Olsen, który precyzyjnym strzałem nie dał szans do obrony bramkarzowi Piasta.

Jednakże już kilka chwil później mieliśmy wynik remisowy. Kądzior z rzutu wolnego wrzucił w pole karne, a podanie na gola zamienił Reinier. Dziwi mnie to, że obrońcy Śląska zostawili Austriaka kompletnie bez krycia. Przecież gospodarze w zeszłotygodniowych derbach z Górnikiem zdobyli dwie bramki w taki sam sposób. Arbiter sprawdzał jeszcze czy nie było spalonego, ale ostatecznie uznał on to trafienie. Do końca pierwszej połowy nie stało się już nic co byłoby warte odnotowania.

W drugich 45 minutach ciekawiej nie było. Śląsk częściej był przy piłce, ale był bardzo bezproduktywny. Piast natomiast zdobył gola, ale nie została ona uznana. Toril minął Szromnika i umieścił piłkę w bramce, ale odgwizdany został spalony. Podsumowując spotkanie to raczej nie przejdzie do historii i większość ekstraklasowych kibiców pewnie o nim zapomni w nadchodzących tygodniach.

Miedź postraszyła lidera

Legia Warszawa 3:2 Miedź Legnica

Legia Warsza w piątkowy wieczór na własnym boisku podejmowała Miedź Legnica. Zawodnicy ze stolicy, żeby zmazać plamę jaką była porażka 0:4 z Rakowem musieli to spotkanie wygrać i to najlepiej w przekonywującym stylu. Wypełniony został, jednak zaledwie jeden z tych punktów. Więcej o tym meczu przeczytacie tutaj

Stal staje się łatwa do złamania

Stal Mielec 0:3 Widzew Łódź

Mielczanie przed własną publicznością chcieli zmazać plamę po tym, jak fatalnie zaprezentowali się w Białymstoku. Zadanie przed gospodarzami nie było łatwe. Widzew zalicza dobre tygodnie, a zwycięstwo nad Pasami z pewnością zwiększyło ich pewność siebie. Jedyną bolączką łodzian są liczne kontuzje. Do kadry powrócił Bartłomiej Pawłowski, ale w Mielcu nie wybiegł na murawę.

Od początku spotkania gospodarze chcieli pokazać wyższość nad rywalem. Przyjezdni byli zbyt bojaźliwi w swych poczynaniach. Dali narzucić rywalowi swój sposób rozgrywania akcji. Raz za razem mielczanie dochodzili do sytuacji strzeleckich. W pierwszej części wykreowali 10 sytuacji bramkowych, choć tylko raz udało się im uderzyć celnie na bramkę. Natomiast nie dopuścili do żadnego strzału Widzewa.

W 30. minucie spotkania zapachniało kontrowersją. Serafin Szota sfaulował wychodzącego Saida Hamulicia na pozycje sam na sam. Arbiter Krzysztof Jakubik ukarał obrońcę żółtą kartką. Później podbiegł jeszcze do monitora przeanalizować sytuację. Sędzia podtrzymał decyzję. Okolicznością łagodzącą był fakt, że obok był drugi z obrońców Widzewa, który mógłby przerwać akcję Stali.

Po przerwie przyjezdnym udało się objąć prowadzenie. Było to niespodziewane, patrząc na przebieg pierwszej części meczu. Jordi Sanchez otrzymał doskonałe górne podanie od Pawła Zielińskiego. Hiszpan popisał się idealnym przyjęciem oraz strzałem, którego Bartosz Mrozek nie zdołał obronić.  Przed tygodniem miał tyle okazji, nie wykorzystał żadnej. Teraz Sanchez miał jedną i zamienił ją na gola.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1571104949907374080?s=20&t=Unn6NNqirV4KkKe071u1Bg

Stal wciąż próbowała napierać, ale niezniszczalny w bramce łodzian był Henrich Ravas. Natomiast przyjezdni jak rasowi bokserzy punktowali gospodarzy jeszcze dwukrotnie. W 82. minucie Dominik Kun, dla którego jest to drugi mecz z rzędu ze zdobytą bramką. W 87. minucie na listę strzelców wpisał się zmiennik Jakub Sypek. Dla 21-latka była to premierowa bramka w barwach RTS-u. Trzeba przyznać, że Kun pod nieobecność Pawłowskiego wyrasta na lidera drużyny.

***

Stal zagrała zdecydowanie lepsze spotkanie niż przed tygodniem, ale wynik nie oddaje tego. Ma nad czym myśleć trener Adam Majewski. W ciągu ostatnich 5 spotkań zdobyli tylko dwie bramki, a stracili aż 12. Natomiast łodzianie zameldowali się już na 5. pozycji w ligowej tabeli. Po przerwie reprezentacyjnej czeka ich wymagający sprawdzian. Do Łodzi przyjedzie wicemistrz Polski Raków Częstochowa.

Pierwsze bramki przed własną publicznością

Lechia Gdańsk 2:2 Jagiellonia Białystok

Duma Podlasia z podniesioną głową przyjechała do Gdańska. Zmotywowani po wysokiej wygranej nad Stalą pojechali udowodnić, że nie było to dziełem przypadku. Patrząc na ligową tabelę, rywal wydawał się idealny do kontynuowania pozytywnej passy. Lechia jest czerwoną latarnią Ekstraklasy. Niestabilna sytuacja na poziomie osób zarządzających klubem oraz ławce trenerskiej nie ułatwia poprawienia osiąganych wyników.

Od mocnego uderzenie rozpoczęli przyjezdni. Już w 3. minucie Marc Gual wpisał się na listę strzelców po efektownym rajdzie z bocznego sektora boiska. Defensywa Lechii bardzo zawiodła w tej sytuacji.

Lechia nie zwiesiła głów. Co jakiś czas próbowali zagrozić bramce przyjezdnych. Najbliżej wykończenia skutecznej akcji był Kacper Sezonienko po strzale z bliskiej odległości, ale dobrze tego dnia dysponowany był w bramce Jagielloni Zlatan Alomerović.

Po przerwie na boisku zameldował się m.in. Tomasz Kupisz, który powrócił do zespołu Dumy Podlasia po 9-letniej przerwie. W drugiej części gry gospodarze szybko wyrównali po golu Flavio Paixao. Jarosław Kubicki dostrzegł Portugalczyka w polu karnym i zagrał do niego prostopadłe podanie. Wykończenie akcji było już tylko formalnością. Radość nie trwała długo, gdyż zaledwie 3 minuty później goście odpowiedzieli po golu Jesusa Imaza. Tomas Prikryl przykrył swoją piękną asystą wcześniejsze podanie Kubickiego.

W dalszej fazie meczu jeden z zawodników Jagielloni zagrał piłkę ręką w polu karnym. W 72. minucie Lechia zdołała wyrównać po golu z rzutu karnego, gdzie po strzale Paixao piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Alomerović pozostał nieruchomy. Obie ekipy próbowały jeszcze zmienić rezultat spotkania głównie przez strzały z dystansu. Jednak nikomu nie udało się już zdobyć bramki.

Lechia strzela pierwsze gole na własnym stadionie w tym sezonie, ale wciąż pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli. Natomiast Jagiellonia nie przegrała meczu już od 6 spotkań.

Kaczmarek za Kaczmarka

Nowym trenerem Lechii został Marcin Kaczmarek. 48-letni szkoleniowiec trenował już Lechię w latach 2004-2006, kiedy to gdańszczanie przedostali się do 2. ligi. Ostatnio pracował w Widzewie w sezonie 2019/2020. W 36 meczach RTS zdobył średnio 1.72 punktu na spotkanie i awansował do 1. ligi.

Piasecki wykorzystuje powierzoną mu szansę

Raków Częstochowa 3:0  Radomiak Radom

Ekipa spod Jasnej Góry powetowała sobie wysoką porażkę przeciwko Cracovii w spotkaniu z Legią. Stołeczni musieli aż czterokrotnie wyciągać piłkę z siatki. Na trudny teren przyjechał Radomiak, który po dobrym meczu przeciwko Wiśle Płock, chciał pokonać Raków, dzięki czemu wyprzedziłby częstochowian w ligowej tabeli.

Gospodarze nie zdominowali rywali w elemencie posiadania piłki, ale to nie przeszkodziło im w tym, aby w pierwszej części gry oddać 4 strzały celne przy zerowym dorobku Radomian w tej statystyce. Mimo to Raków kazał długo czekać kibicom na zdobycie pierwszej bramki. W 32. minucie sędzia Tomasz Musiał ukarał zawodnika Radomiaka Rossiego czerwonym kartonikiem, ale po zobaczeniu przewinienia na monitorze VAR zmienił decyzję, karząc Brazylijczyka żółtą kartką. Dopiero chwilę przed przerwą Fabian Piasecki strzelił efektownego gola dla Rakowa. 27-latek doskonale odpłacił się trenerowi za możliwość gry od pierwszej minuty. W wyjściowej „11” zastąpił Vladislavsa Gutkovskisa.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1571192836002807809?s=20&t=P4otd1u8zT49W75RupoIaQ

Po zmianie stron goście nie wyciągnęli wniosków. Ponownie po dośrodkowaniu w pole karne, tym razem z piłki stojącej, bramka Stratosa Svarnasa podwyższła prowadzenie. Doskonałą asystę dał Ivi Lopez, którego gol strzelony w 52. minucie ustalił wynik spotkania. W tej sytuacji błąd trzeba zapisać Taigo Matosowi, który po przerwie pojawił się na boisku. Portugalczyk zbyt łatwo stracił futbolówkę. Częstochowianie po raz kolejny mieli mecz pod pełną kontrolą. Nie dali w żadnym momencie spotkania cieniu nadziei przyjezdnym, że ci zdołają wywalczyć choćby punkt. Najpoważniejsze zagrożenie goście stworzyli po strzale Mauridesa z rzutu wolnego.

Raków wskoczył na 2. lokatę i jest już tu za Legią. W zanadrzu częstochowianie mają jeden mecz zaległy. Natomiast Radomiak jest na bezpiecznej 8. pozycji, ale spłaszczenie tabeli powoduje, że są tylko trzy oczka nad strefą spadkową.

Pogoń traci punkty

Cracovia Kraków 1:1 Pogoń Szczecin

Spotkaniem kończącym serię sobotnich zmagań był mecz Cracovii z Pogonią Szczecin. Mecz ten zapowiadał się bardzo ciekawie. Wiemy przecież, że piłkarze z Krakowa na własnym obiekcie potrafią się postawić każdej drużynie w lidze. Nie inaczej było i tym razem.

W pierwszych kilkunastu częściej przy piłce była Pogoń. Nie przyniosło, jednak jej to efektów w postaci jakichkolwiek bramek. Cracovia mimo, że rzadziej posiadała futbolówkę to była konkretniejsza w polu karnym rywala. Rakoczy trafił w słupek, a Jaroszyński dwukrotnie w prostych sytuacjach spudłował.

Druga połowa również nie należała do najciekawszych. Sytuacja się diametralnie zmieniła od 70 minuty. Wtedy to zawodnicy Dumy Pomorza wyszli na prowadzenie. Dąbrowski wrzucił z rzutu rożnego, doszło do małego zamieszania w polu karnym aż w końcu piłka trafiła pod nogi Grosickiego, który nie kalkulował lecz od razu uderzył na bramkę Niemczyckiego. Ta decyzja się opłaciła, ponieważ dzięki niej Pogoń strzeliła gola. Cracovia, jednak nie próżnowała i kilka chwil później było już 1:1. Jaroszyński podał do Loshaja, a ten okiwał obrońców i strzelił w słupek, ale do piłki dobiegł Kallman, któremu nie pozostało nic innego niż pewnie umieszczenie piłki w bramce. Pasy, jednak nie poszły za ciosem i tak oto spotkanie zakończyło się remisem.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1571222832075444225?s=20&t=9iQbg5Po4x_2o-CIyoXX4g

Japońska ofensywa

Korona Kielce 1:2 Górnik Zabrze

Górnik zalicza serię 4 remisów z rzędu, a na ligowe zwycięstwo czeka od 7 sierpnia, kiedy to na własnym stadionie zabrzanie niespodziewanie pokonali Raków. Miedź i Górnik dzieli tylko punkt na korzyść kielczan, dlatego zespoły potrzebowały zastrzyku kompletu punktów, gdyż strefa spadkowa jest tuż za ich plecami.

Pierwsza faza spotkania była dość intensywna. Obie drużyny gościły w polu karnym przeciwnika. Zabrzanie utrzymywali się długo przy piłce, ale kielczanie umiejętnie przesuwali się w formacji defensywnej. Górnik w 10. minucie umieścił piłkę w siatce rywala, ale wcześniej gracz gości był na pozycji spalonej.

Co nie udało się przyjezdnym, udało się gospodarzom. W 16. minucie Śpiączka ofiarnie powalczył przy linii końcowej. Piłka trafiła do Jakuba Łukowskiego, a ten silnym uderzeniem zdobył bramkę. Jeszcze arbiter Damian Sylwestrzak konsultował z wozem VAR ewentualne przewinienie Śpiączki.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1571456297064603653?s=20&t=P4otd1u8zT49W75RupoIaQ

Po objęciu prowadzenia Korona śmielej angażowała się w akcje ofensywne. W 30. minucie spotkanie zostało przerwane z powodu dymu powstałego przez odpalenie rac przez ultrasów Korony. W tym czasie piłkarze zeszli do tunelu. Po ponad 7 minutach zawodnicy wrócili do gry.

***

Po wznowieniu akcje były szarpane, brakowało płynności.  Przebieg zdarzeń boiskowych nie wskazywał na to, że Górnik zdoła wyrównać przed przerwą. Jednak w doliczonym czasie gry Kanij Okunuki strzelił premierowego gola w Ekstraklasie. Po efektownym rajdzie wzdłuż linii końcowej piłka szczęśliwie trafiła pod jego nogi i z bliskiej odległości nie miał problemów ze zdobyciem bramki.

Po przerwie Zabrzanie wciąż chcieli mieć futbolówkę przy sobie. W 56. minucie Piotr Krawczyk dostrzegł niepilnowanego w polu karnym Okunukiego, a ten idealnie przymierzył w górną część bramki Konrada Forenca. Zdecydowanie był to dzień Japończyka. W dalszej fazie spotkania zabrzanie nie oddali łatwo piłki gościom, a gdy tylko gospodarze odzyskiwali posiadanie, to Górnicy podchodzili do nich wysokim pressingiem. Wynik nie uległ zmianie. Choć mógł. Blisko trafień byli zmiennicy Górnika Norbert Wojtuszek oraz Lukas Podolski.

Górnik wygrywa po raz pierwszy od 5 spotkań. Korona nie zaprezentowała nic szczególnego w ofensywie. Długimi podaniami nie dało się zaskoczyć dobrze zorganizowanej defensywy zabrzan.

Skuteczność Miedziowych nagrodzona punktami

Zagłębie Lubin 2:1 Wisła Płock

Ostatnio Nafciarze nie mają dobrego okresu. Miedziowi chcieli tę sytuację wykorzystać. Przed niedzielnym spotkanie Zagłębie znajdowało się w strefie spadkowej. Dlatego każdy zdobyty punkt dla nich jest na wagę złota. Pavol Stano dokonał aż 5 zmian w składzie. Do bramki powrócił Krzysztof Kamiński. Roszad dokonał także Piotr Stokowiec, który zmienił 4 zawodników.

Już w 3. minucie przyjezdni wyszli na prowadzenie za sprawą uderzenia sponad 20 metrów Bartosza Pawlaka. Dla 20-latka była to pierwsza bramka zdobyta w tym sezonie. Pawlak był niepilnowany i mógł skoncentrować się na oddaniu perfekcyjnego strzału. Lubinianie zareagowali pozytywnie. Po kilku niewielkich zagrożeniach ze strony Wisły Zagłębie przeszło do ataku.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1571491988159238144?s=20&t=Unn6NNqirV4KkKe071u1Bg

Po 20 minucie gry swój czas miał Martin Dolezal. Najpierw pokonał Kamińskiego po asyście Filipa Starzyńskiego. Czech uporał się z dwojgiem obrońców. Cztery minuty później Dolezal popisał się spektakularnym uderzeniem piętką. Sędzia po analizie VAR anulował gola. Czech w momencie podania znalazł się na pozycji spalonej. Do przerwy mogliśmy zobaczyć naprawdę dobre spotkanie na wysokiej intensywności, gdzie obie drużyny kreowały sytuacje. Jednak zabrakło większej skuteczności.

***

W drugą połowę pewniej weszli gospodarze. Trzy dogodne sytuacje miał Filip Starzyński, który umiejętnie wykorzystywał luki w defensywie Nafciarzy. Jednak wciąż brakowało skuteczności. W 62. minucie uporczywość Zagłębia została nagrodzona. Tomasz Makowski prostopadłym podaniem zgubił defensywę Wisły, dzięki czemu Kacper Chodyna miał sporo miejsca na oddanie skutecznego strzału.  Gospodarze pomimo prowadzenia nie oddali łatwo rywalom futbolówki.

W 82. minucie sytuacji gości nie poprawiła czerwona kartka, którą otrzymał Steve Kapuadi za uderzenie dłonią w głowę Tornika Gaprindashviliego. W doliczonym czasie gry przyjezdni zagrozili dwukrotnie, ale ostatecznie nie zdołali wyrównać.

Mecz był dość bliski, ale to w drugiej połowie Miedziowi wykazali się większą inicjatywą i chęcią zgarnięcia kompletu punktów. Tym samym Nafciarze zaliczyli 4 spotkanie bez zwycięstwa. Za to Zagłębie po 4 meczach przełamało się, dzięki czemu awansowali na 12. pozycję, a Wisła spadła poza ligowe podium.

Wymęczone zwycięstwo Kolejorza

Warta Poznań 0:1 Lech Poznań

Lech Poznań wygrał 1:0 z Wartą w derbach Poznania. Po za kilkoma akcjami to spotkanie było nudne jak flaki z olejem. Więcej o tym meczu dowiecie się tutaj

Terminarz 11. kolejki (po przerwie reprezentacyjnej):

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Adam Kowalewicz

1 Comment

1 Comment

    Leave a Reply

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

    Advertisement

    Musisz zobaczyć

    Zobacz więcej Minął weekend