Kolejka kończąca rundę jesienną przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć. Piast po raz pierwszy zwycięski pod wodzą Vukovicia. Pogoń wyszarpała zwycięstwo z osłabionym Radomiakiem. Śląsk remisuje na 75-lecie, a Miedź daje sobie jeszcze szansę na wiosnę – to wszystko wydarzyło się w 17. kolejce Ekstraklasy.
Podział punktów w Grodzisku
Warta Poznań 1:1 Stal Mielec
W piątkowy wieczór Warta Poznań na stadionie w Grodzisku podejmowała Stal Mielec. Był to pojedynek drużyn, które w tym sezonie sprawują się nad wyraz dobrze. Zarówno jedni jak i drudzy przed pierwszym gwizdkiem zajmowali miejsce w środku tabeli, mimo że byli typowani do spadku.
W pierwszych 45 minutach ciekawych akcji było jak na lekarstwo. Warta częściej była przy piłce, ale nie przekładało się to na bramki. Stal była przyczajona i wyczekiwała na ewentualne okazje.
W drugiej połowie to goście przejęli inicjatywę. Pierwsze ostrzeżenie wysłali Hamulić oraz Getinger, którego to bardzo groźne podanie w ostatniej chwili przeciął Ivanov. Gol dla mielczan nie padł, jednak już tak po wypracowanej akcji tylko po wielkiej wpadce Grobelnego. Bramkarz Warty wyszedł z bramki, żeby wybić piłkę, ale zrobił to tak nieumiejętnie, że futbolówkę przejął Hamulić i umieścił ją w siatce Nie zanosiło się, żeby gospodarze odpowiedzieli, aż tu nadszedł doliczony czas gry i w nim jeden punkt Warciarzom zapewnił Grzesik, który wykorzystał wrzutkę Szczepańskiego. Spotkanie zakończyło się remisem.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591137610893705216?s=20&t=t7mFFpeWxH0IT6BMFfVI-Q
Zwycięscy Nafciarze
Wisła Płock 1:0 Cracovia
Spotkanie Wisły Płock z Cracovią zapowiadało się bardzo ciekawie. Obie drużyny dysponują naprawdę dobrym składem i ciekawymi zawodnikami ofensywnymi.
Pierwsza połowę można podsumować jednym stwierdzeniem – „Z dużej chmury mały deszcz”. Goście wygrali na przestraszonych i rzadko utrzymywali się przy piłce. Wisła przy niej częściej, ale na nic się to nie zdawało.
Drugie 45 minut było kopią tych pierwszych. Do czasu. Wolski zagrał na klepkę z Davo i oddał cudowny strzał w okienko. Niemczycki był kompletnie bez szans. Pasy nie były w stanie odpowiedzieć i spotkanie zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem Wisły.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591176193566732288?s=20&t=t7mFFpeWxH0IT6BMFfVI-Q
Różne oblicza beniaminków
Korona Kielce 0:1 Widzew Łódź
Starcie beniaminków zawsze przykuwa uwagę. Jednak sytuacja tych klubów jest zgoła odmienna. Korona okopuje strefę spadkową. Natomiast Widzew plasuje się na najniższym miejscu na podium. Przyjezdni chcieli przełamać serię dwóch porażek i zwyciężyć, gdyż wygrana łodzian mogła zapewnić im spędzenie zimowej przerwy na 3. lokacie. Kielczanie nie wygrali w lidze już od 9 spotkań.
Pierwsze poważne zagrożenie zostało stworzone dopiero po kwadransie gry. Dośrodkowanie Mato Milosa dotarło do Patryka Stępińskiego, ale strzał 27-latka okazał się zbyt słaby, aby mógł pokonać Marcela Zapytowskiego. Po chwili Stępiński jeszcze raz sprawdził golkipera gości, ale to Zapytowski był wciąż górą. W 36. minucie łodzianie znaleźli drogę do bramki Korony po golu strzelonym przez Jordiego Sancheza. Po chwili bramka została anulowana. Hiszpan w czasie podania od Serafina Szoty znalazł się na minimalnym spalonym. Należy tu pochwalić obrońcę Widzewa, który jednym zagraniem zgubił wszystkie formacje gości.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591404246154387456?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
W drugiej części spotkania przewaga gości była niekwestionowana. Widzewiacy doskonale odnajdywali się między wolnymi przestrzeniami tworzonymi przez gospodarzy. Korona w dłuższej perspektywie czasu nie była w stanie nic ugrać, kiedy ich jedynym sposobem na grę było przeszkadzanie rywalom. Jednak sędziowie spotkania, a szczególnie ci odpowiedzialni za wóz VAR podarowali prezent kielczanom, dopatrując się przewinienia Martina Kreuzrieglera na Miłoszu Trojaku. Piłkarz Korony sam zahaczył o nogę Austriaka. Oceńcie sami.
https://twitter.com/Grzesie58132523/status/1591416083260530688?s=20&t=PK_B0QsttxAIZTO4w5hhpA
Jednak Hernich Ravas wziął sprawy w swoje rękawice i obronił strzał Bartosza Śpiączki, który po raz pierwszy w tym sezonie pomylił się z jedenastu metrów. Beniaminek z Łodzi dwoił się i troił, ale wciąż nie mógł sforsować dobrze spisującego się Zapytowskiego. Nieskuteczność wciąż jest problemem RTS-u. Korona zdołała odpowiedzieć tylko jednym groźnym strzałem rezerwowego Yewgieniya Shikavki. W doliczonym czasie gra Milos, który powrócił do wyjściowego składu, dobrym kierunkowym przyjęciem klatką piersiową wypracował przewagę i mocnym strzałem pod poprzeczkę zapewnił komplet punktów przyjezdnym.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591424662260498432?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
***
Radość w szeregach Widzewa była uzasadniona. Po dwóch niełatwych spotkaniach i tym w Kielcach do końca nie byli pewni swego. To zwycięstwo podsumowuje świetną jesień w wykonaniu Widzewa. Tego samego nie mogą powiedzieć w Kielcach. Zimę spędzą na przedostatnim miejscu zaledwie z jednym punktem przewagi nad Miedzią.
Miedziowe grzmoty
Miedź Legnica 0:3 Górnik Zabrze
W sobotnie popołudnie Górnik Zabrze podejmował na własnym stadionie czerwoną latarnię ligi – Miedź Legnica. Ewidentnym faworytem byli zabrzanie, który w ostatnich tygodniach prezentowali się naprawdę dobrze. Jednak jak wiemy logika Ekstraklasy jest specyficzna.
Początek spotkania nie wskazywał na to, że spotkanie dla gospodarzy skończy się tak źle. Mogłoby się ono potoczyć zupełnie inaczej gdyby Włodarczyk nie zmarnował sytuacji sam na sam z Abramowiczem. Później bardzo dobrą sytuację miał Obieta. Ale co się odwlecze to nie uciecze już w 35. minucie mieliśmy pierwszą bramkę dla gości. Gola zdobył Narsingh, który wykorzystał bardzo podanie Matynii. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy goście podwyższyli prowadzenie. Matuszek wykorzystał drzemkę obrońców Górnika i niepilnowany umieścił piłkę w bramce po wrzutce z rzutu rożnego.
Druga połowa znacząco przypominało pierwszą. Gospodarze częściej byli przy piłce, ale byli wyjątkowo nieudolni. Ten nieudany występ górników podsumował trzeci cios wyprowadzony przez Chucę. Ten mecz skwitował słabą rundę Górnika oraz wlał nadzieję w serca legnickich kibiców.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591456333038907392?s=20&t=t7mFFpeWxH0IT6BMFfVI-Q
Zwycięski Lech w Białymstoku
Lech Poznań od ponad 9 lat nie zdołał wygrać z Jagiellonią. Nie wielu sądziło, że może się to zmienić, ale jednak się to udało. Dzięki bramkkom Ishaka i Szymczaka Kolejorz przełamał to niefortunną serię. Więcej o tym meczu przeczytacie u nas w tekście TUTAJ.
Kontrolowane zwycięstwo
Zagłębie Lubin 0:2 Raków Częstochowa
Maszyna Papszuna jest niezwyciężona od 11 spotkań we wszystkich rozgrywkach. W tym czasie zremisowała tylko jedno spotkanie przeciwko Widzewowi. Przyjazd do pogubionego Zagłębia, które tymczasowo jest bez trenera, bez konkretnego pomysłu na grę. Przed meczem wynik wydawał się oczywisty.
Częstochowianie w ciągu w pierwszych 30 minutach wybili Miedziowym z głowy to, że z wicemistrzami Polski będą w stanie powalczyć choćby o jedno oczko. W 18. minucie Deian Sorescu pięknym uderzeniem zza pola karnego pokonał Jasmina Buricia, który między słupkami zastąpił Kacpra Bieszczada. Rumun miał wiele swobody, gdyż żaden z piłkarzy Zagłębia nie kwapił się do odbioru piłki.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591513400689197056?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
Po 10 minutach było już 0:2. Stały fragment rozegrany przez Iviego Lopeza wykończył Stratos Svarnas, który wpakował piłkę do siatki po strzale głową. Ponownie żaden z defensorów Miedziowych nie przypilnował strzelca.
Odrobienie dwóch bramek przez lubinian było niemalże niemożliwe. Ostatni raz 2 gole w jednym spotkaniu Zagłębie zdobyło 1 października, kiedy to pokonali 3:2 Górnika Zabrze. Prowadzenie gości do przerwy mogło być bardziej okazałe, ale doskonałą okazję zmarnował Fabian Piasecki.
Po zmianie stron częstochowianie wyraźnie zwolnili. Taki obrót spraw Zagłębie starało się wykorzystać. Jednak strzały Tomasza Pieńko, Filipa Starzyńskiego, Sasy Zivca bronił Vladan Kovacević. Chwilę zaczepienia gospodarze złapali w 88. minucie. Kacper Chodyna wykorzystał rzut karny podyktowany po zagraniu piłki ręką przez Svarnasa. To był jedyny, pozytywny akcent dla lubinian tego wieczoru.
Raków umacnia się na pozycji lidera. Po zakończeniu rundy jesiennej mają 9 punktów przewagi nad drugą Legią, a nad trzecim Widzewem aż 12 oczek. Zagłębie ma serię pięciu porażek w lidze. Dlatego okres zimowy nie będzie spokojny dla Miedziowych. Z pewnością będą trwały przemyślenia, co należy poprawić, aby wiosną skutecznie obronić się przed spadkiem.
Dąbrowski za trzy
Radomiak Radom 1:2 Pogoń Szczecin
Szczecinianie na przestrzeni całego tygodnia przegrali dwa ważne mecze. Najpierw dali się pokonać Górnikowi, a następnie w Pucharze Polski Rakowowi. Porażki tym bardziej bolesne, gdyż odniesione na własnym terenie. W ostatnich tygodniach podopieczni Jensa Gustafssona mają problemy w defensywie. Natomiast Radomiak niespodziewanie wysoko wygrał z Widzewem w Sercu Łodzi. Zwycięstwo nad Portowcami pozwoliłoby im na zrównanie się z nimi punktami.
Od początku piłkarze weszli na wysoką intensywność rozgrywanych akcji. Brakowało tylko celnych strzałów. Przyjezdni starali się utrzymywać przy piłce, a gospodarze krótkimi zrywami podchodzili wyżej i odbierali futbolówkę. Z czasem gra się uspokoiła. Nie było już akcji box to box. Goście wyczekiwali swoich szans. I taką wykreowali w 30. minucie. Maurides miał doskonałą okazję na strzelenie gola po asyście Machado. Jednak uderzenie Brazylijczyka nie było precyzyjne. Dla Pogoni najgroźniejsze sytuacje wypracowane zostały po dwóch strzałach z dystansu Vahana Bichakchyana.
Po przerwie Pogoń szybko stanęła przed szansą objęcia prowadzenia. Mateusz Cichocki przytrzymał za koszulkę Lukę Zahovicia. Po analizie VAR Damian Kos zdecydował ukarać Polaka czerwoną kartką, gdyż ten był już ostatni obrońcą, i podyktować rzut karny. Jedenastkę pewnie wykonał Kamil Grosicki. Osłabienie radomian nie zwiastowało zmiany stylu gry. Gospodarze skoncentrowani na obronie wypatrywali okazji do kontrataku. W 70. minucie tempo defensywa gości zostawiła zbyt dużo wolnej przestrzeni w swoim polu karnym. Dlatego po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska Mateusz Grzybek miał wiele wolnego miejsca do oddania silnego strzału, który przełamał dłonie Dantego Stipicy.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591780402506653697?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
***
Radomiak nie oglądał się na przeciwników. Jeszcze kilka razy wyszli z groźnymi kontrami. Jedna z nich zakończyła się zdobytą bramką, ale szybko anulowaną, gdyż Machado spalił akcję. Portowcy nie mieli żadnego pomysłu na zagrożenie przeciwnikowi. Wrzutki w pole karne były szybko przecinane przez radomian. Wybawcą Portowców okazał się Daniel Dąbrowski, który pokonał Gabriela Kobylaka piekielnie silnym strzałem sprzed szesnastki. W ostatniej minucie spotkania boisko opuścił gracz gospodarzy Rossi po drugiej żółtej kartce.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591787322177380353?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
Pogoń mimo gry w przewadze bardzo się męczyła, aby ostatecznie zgarnąć pełną pulę. Jednak w Szczecinie nie może być spokojnie. Był to kolejny słaby mecz Portowców. Warto gospodarzy pochwalić za waleczność. Nie zwiesili głów, a przy wyniku remisowym próbowali swoich szans na zgarnięcie całej puli.
Pech nie opuszcza Kuciaka
Lechia Gdańsk 1:3 Piast Gliwice
Spotkanie pomiędzy 15. Lechią, a 16. Piastem było spotkaniem za „6” punktów. Lechia w ostatnich tygodniach zaczęła regularnie punktować. To pozwoliło im wydostać się ze strefy spadkowej. Tego samego jednak nie można powiedzieć o Piaście. Na ten moment bilans nowego trenera Piasta Aleksandara Vukovicia wynosił jeden remis i jedna porażka.
Przez pierwszą część spotkania nie zarysowała się przewaga którejś z drużyn. Większość akcji zostawała skutecznie przerywana przez defensorów przed polem karnym. Jednym ze sposobów na zagrożenie bramce przeciwnika było oddawanie strzałów z dystansu. Jednak ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Gościom przed przerwą dopisało szczęście. Michał Chrapek uderzył futbolówkę sponad 20 metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od pleców Dusana Kuciaka, po czym wtoczyła się do bramki. Dla słowackiego bramkarza to drugi mecz z rzędu ze straconym golem w taki sam sposób. Prawdziwy pech…
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591809593063120897?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
W drugiej połowie gospodarze rzucili wszystko na jedną szalę. Stworzyli 12 sytuacji bramkowych przy 3 gości, oddali 7 celnych strzałów przy 2 Piasta. Ale co z tego, jeśli Lechia przełożyła to tylko na 1 gol, a gliwiczanie wykazali się stuprocentową skutecznością, dorzucając jeszcze dwie bramki. Najpierw Patryk Dziczek wykorzystał jedenastkę podyktowaną po wcześniejszej analizie VAR przez sędziego Bartosza Frankowskiego. W 86. minucie gospodarze złapali kontakt. Michał Nalepa szczęśliwie wykorzystał niefortunne sparowanie piłki przez Frantiska Placha. Po tej sytuacji Lechia przycisnęła, ale to w ostatniej akcji meczu Chrapek ustalił wynik spotkania.
Mimo że statystyki pokazują przytłaczającą przewagę Lechii, to uwidoczniła się ona dopiero w końcowej fazie meczu. Piast przy odrobinie szczęścia zgarnął komplet punktów. Gliwiczanie wydostali się ze strefy spadkowej, ale Lechii pozostaje jeszcze jeden mecz zaległy przeciwko Górnikowi Zabrze. Zwycięstwo nad Zabrzanami pozwoli gdańszczanom wyprzedzić Piasta w ligowej tabeli.
75-lecie Śląska
Śląsk Wrocław 1:1 Legia Warszawa
Dla wrocławian było to wyjątkowe spotkanie. Na trybunach zgromadziło się przeszło 20 tysięcy kibiców. To wszystko za sprawą 75-lecia istnienia klubu Śląska Wrocław. Rywal nie był byle jaki. Do stolicy Dolnego Śląska przyjechał 15-krotny mistrz Polski Legia Warszawa.
Już w 1. minucie pierwsze ostrzeżenie dał strzał Bartosza Slisza. Na posterunku był golkiper gospodarzy Rafał Leszczyński. Śląsk nie zwiesił głów i w krótkim odstępie czasu zagroził bramce Kacpra Tobiasza. Najlepszej okazji nie wykorzystał Erik Exposito.
Mimo to w pierwszej części gry to przyjezdni mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dwukrotnym nieszczęśliwcem okazał się Josue. W 23. minucie nie trafił w światło bramki z rzutu karnego.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1591838794550247424?s=20&t=R10PFoC0NegY_As-g36gUg
Natomiast w 40. minucie Portugalczyk znalazł drogę do bramki Leszczyńskiego po przepięknym strzale z dystansu. Po chwili arbiter Piotr Lasyk anulował gola, gdyż we wcześniejszej fazie akcji Ernest Muci znalazł się na pozycji spalonej.
Pierwsza odsłona spotkania stała na całkiem niezłym poziomie. Chwilę przed nieuznaną bramką Jousego Tobiasz uratował Legię przed stratą gola po uderzeniu Johna Yeboaha. Po zmianie stron tylko Śląsk oddał celny strzał. Ponownie intuicyjną obroną wykazał się bramkarz przyjezdnych. W końcowej fazie meczu obie drużyny jeszcze kilkukrotnie zaatakowały, ale bez większego powodzenia. Finalnie spotkanie trwało ponad 105 minut. Wcześniej arbiter przerwał grę, gdyż widoczność była ograniczona po odpaleniu środków pirotechnicznych przez kibiców.
Na 75-lecie remis dla Śląska taki rezultat w obecnej formie można uznać za dobry wynik. Warszawianie liczyli na komplet punktów. Dla Legii strata dwóch oczek powoduje, że liderujący Raków odjechał im już na 9 punktów, a przewaga nad trzecim Widzewem to odległość zaledwie jednej wygranej.
Autorzy:
Mateusz Adamczyk
Adam Kowalewicz