Obserwuj nas

Retro

Jak powstał najsilniejszy klub w historii Ekstraklasy? [Wisła Cupiała, część 1]

W polskiej Ekstraklasie mamy obecnie przerwę zimowo-mundialową, żeby umilić czekanie na powrót najlepszej ligi świata, postanowiłem wrócić pamięcią do odległych czasów i powspominać razem z wami legendarne drużyny w skali naszego, ojczystego podwórka. Zaczniemy od najlepszej polskiej drużyny w historii, czyli Wisły Kraków za czasów Bogusława Cupiała. Mimo że nigdy nie udało jej się awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to drużyna ta przyniosła nam mnóstwo wspaniałych chwil. Zapewne wielu z Was zaczęło się interesować futbolem właśnie dzięki popularnej Białej Gwieździe, która swego czasu wymiatała zarówno w polskiej jak i międzynarodowej piłce. Miłej lektury!

Jak to się wszystko zaczęło?

Wisła Kraków w latach 90. do momentu objęcia przez Bogusława Cupiała była tylko tłem dla wielkich wtedy Legii, Widzewa, ŁKS-u, a nawet Lecha Poznań. Potwierdzają to zresztą zajmowane przez nich miejsca w latach 1990-1996. Zdobyli w tym okresie tylko jeden medal Mistrzostw Polski (3 miejsce w 1991 roku), zaliczyli kilka przeciętnych sezonów, a nawet spadek w 1994. Nie były to wyniki na miarę tak wielkiego klubu, jakim bezapelacyjnie jest obecny 13-krotny Mistrz Polski. W kampanię 1997-1998 drużyna wchodziła z ogromnymi długami. Nie dość, że pensje były śmiesznie niskie, to jeszcze nie dochodziły na czas. Rundę jesienną piłkarze spod Wawela kończyli na miejscu 13. z zaledwie jednopunktową przewagą nad strefą spadkową. Umówmy się, więc że nie było zbyt kolorowo. Na szczęście dla krakowskich kibiców klub w trakcie przerwy zimowej został przejęty przez koncern Telefonika, na czele którego stał Cupiał wraz ze swoimi dwoma współpracownikami – Stanisławem Ziętkiem i Zbigniewem Urbanem.

Za 95% udziałów w klubie musieli zapłacić kwotę 2 milionów i 400 tysięcy złotych. Pierwszą ich decyzją było spłacenie wszystkich zaległości. Po uregulowaniu wszystkich kwestii finansowych, wzięli się oni za kwestie sportowe. Poprosili oni Wojciecha Łazarka, ówczesnego trenera Białej Gwiazdy o wytypowanie nazwisk, które znacząco mogłyby podnieść poziom drużyny.  Na liście tej znajdowali się m.in. Kazimierz Węgrzyn, Ryszard Czerwiec, Krzysztof Bukalski, Daniel Dubicki czy Grzegorz Kaliciak. Ostatni z nich przyznał, że wybrał grę w Krakowie z racji bardzo dobrych warunków finansowych. Jest to o tyle ciekawe, że powracał on do Polski prosto z ligi belgijskiej. To pokazuje jaką moc finansową miał wówczas zespół Bogusława Cupiała. Wracając jednak do kwestii sportowych, to wzmocniona zimowym zaciągiem Wisła w rundzie wiosennej wygrała trzynaście spotkań (w tym z Widzewem 6:0), zremisowała jeden i przegrała trzy. Ostatecznie dało jej to trzecie miejsce w tabeli oraz możliwość zagrania w nowym sezonie w europejskich pucharach.

Budowa legendarnej drużyna przerwana kibolskim incydentem

Miało to już miejsce z Franciszkiem Smudą za sterami. „Franz” przyszedł do Wisły po trzech fantastycznych latach spędzonych w łódzkim Widzewie. Zdobył on bowiem w tym okresie dwukrotnie dublet oraz wszedł z zespołem do Ligi Mistrzów, gdzie rozegrał słynne mecze m.in. BVB czy Atletico. Wraz z utytułowanym szkoleniowcem w klubie zameldowali się Radosław Kałużny oraz Tomasz Frankowski, czyli jeden z symboli tamtejszej Wisły. Cel był prosty i jasny: Mistrzostwo Polski. Oczywiście chciano się również dobrze zaprezentować na arenie międzynarodowej, ale priorytetem był powrót na szczyt w rozgrywkach krajowych. W końcu tytuł ten dawał przepustkę do rozgrywek Ligi Mistrzów, które były obsesją i jak się okazało niespełnionym snem właściciela klubu. Z racji zajęcia najniższego miejsca na podium Wiślacy uzyskali możliwość gry w Pucharze UEFA, ówczesnej Lidze Europy.

W pierwszej rundzie mierzyli się z walijskimi amatorami z Newtown. Wynik 7:0 w dwumeczu nie pozostawiał złudzeń, która drużyna była wyraźnie lepsza, choć na wyspach padł bezbramkowy remis. W drugiej rundzie rywalem był turecki Trabzonspor. Była to wtedy bardzo uznana marka w skali Europy. Oczywiście do takiej Barcelony czy Realu brakowało jej wiele, ale na pewno była wyżej w europejskiej hierarchii niż powracająca do pucharów po 14 latach Wisła. Toteż pokonanie 7-krotnego Mistrza Turcji mogło być swego rodzaju niespodzianką. Rezultat dwumeczu był tak naprawdę znany już po meczu w Krakowie, gdzie to gospodarze wygrali aż 5:1 po m.in. trzech bramkach Tomasza Kulawika. W rewanżu dopełnili tylko formalności i przeszli do kolejnej rundy (1/32 finału), gdzie trafili na słoweński NK Maribor. Tutaj również nie mieli większych problemów. Zwycięstwo 5:0 w dwumeczu tylko to potwierdza.

***

Dzięki tym wygranym Biała Gwiazda awansowała do 1/16 finału, a tam trafiła na włoską Parmę. Rywal z półwyspu apenińskiego w tamtym czasie był topową włoską drużyną. Zresztą przytoczę tylko parę nazwisk z tamtej legendarnej ekipy. 20-letni Gianuligi Buffon, Lilian Thuram, Fabio Cannavaro, Juan Sebastian Veron, Enrico Chiesa czy Hernan Crespo. Tych graczy chyba nie trzeba przedstawiać. Klasa rywala nie zdeprymowała Wisły, walczyli dzielnie i na własnym boisku uzyskali cenny remis 1:1.

Warto podkreślić, że trener Białej Gwiazdy czuł po spotkaniu niedosyt i po zakończeniu meczu stwierdził, że przy odrobinie szczęścia zespół mógłby sobie dopisać zwycięstwo z wyżej notowanym rywalem. Niestety wydarzenia boiskowe przyćmiła sytuacja z drugiej płowy, kiedy podczas jednej z przerw w głowę Dino Baggio trafił nóż rzucony przez kibola o pseudonimie „Misiek”. Piłkarze Wisły już wtedy wiedzieli, że to bandyckie zachowanie będzie miało swoje skutki. I się nie mylili. Co prawda Włochom nie przyznano walkowera, ale krakowianie zostali wykluczeni z europejskich pucharów w przyszłym sezonie. Nawiasem mówiąc, starcie wyjazdowe z Parmą zostało przez Wiślaków przegrane 1:2.

***

Zatem wróćmy na polskie boiska, a zaufajcie mi, jest gdzie wracać. Otóż zespół po 21 latach wrócił na najwyższe miejsce podium. I stało się to z przytupem, bowiem przewaga między nim a drugim w tabeli Widzewem wyniosła aż 17 punktów. Niestety kolejny sezon nie był już tak udany. Bogusław Cupiał z powodu europejskiej banicji zdecydował się na chwilowe zakręcenie kurka z pieniędzmi. Co prawda ściągnął on Macieja Żurawskiego, Kamila Kosowskiego oraz Arkadiusza Głowackiego, którzy w późniejszych byli fundamentami wygrywającego wszystko jak leci zespołu, ale potrzebowali oni czasu na wprowadzenie się do drużyny. Toteż sezon 1999/2000 nie był tak udany.

Drugie miejsce zostało odebrane przez wymagającego prezesa oraz kibiców jako porażka.  Nie pomogły na pewno częste zmiany na ławce trenerskiej. Wisłę w tamtej kampanii prowadziło aż 5 szkoleniwoców – Smuda, Kowalik, Kusto, Łazarek oraz Nawałka. Na pewno nie pomagało to w zbudowaniu dobrej drużyny. Bo przecież każdy z nich miał inną koncepcję na zespół i piłkarze średnio co  2 miesiące musieli poznawać ją na nowo.

Właściciel, żeby po rocznej przerwie wrócić na najwyższy stopień podium w rozgrywkach ligowych oraz ponownie godnie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej, zdecydował się na sięgnięcie głęboko do kieszeni i sprowadzenie Marcina Baszczyńskiego i Łukasza Sosina. Te ruchy w połączeniu z zeszłorocznymi transferami Żurawskiego, Kosowskiego i Głowackiego miały zagwarantować spełnienie wszystkich celów.

***

Szkoleniowcem zespołu został doświadczony, 58-letni Orest Lenczyk. Miał on za sobą nieudaną przygodę w Widzewie Łódź. Cupiał jednak wierzył, że w Krakowie podoła i wykona swoją misję. Wiślacy swoją przygodę w europejskich pucharach zaczęli od dwumeczu z dość egzotycznym rywalem – był to bośniacki Zeljeznicar Sarajewo. I o ile na wyjeździe padł bezbramkowy remis, tak w Krakowie już nie było złudzeń, która drużyna powinna przejść do następnej rundy. Biała Gwiazda wygrała 3:1 po hat-tricku ustrzelonym przez Tomasza Frankowskiego. Po przejściu rundy kwalifikacyjnej Pucharu UEFA trafili na bardzo znaną europejską markę, jaką był Real Saragossa.

W pierwszym, wyjazdowym meczu ulegli Hiszpanom wynikiem 1:4. Warto jednak dodać, że to Wiślacy wyszli na prowadzenie za sprawą gola Radosława Kałużnego. Mecz rewanżowy w Krakowie zaczął się fatalnie. Już w 5. minucie gola samobójczego strzelił Marcin Baszczyński, który w niegroźnej sytuacji uprzedził Artura Sarnata i głową skierował futbolówkę do własnej bramki. Wisła była pod ścianą. Żeby chociaż doprowadzić do dogrywki musieli oni strzelić cztery gole. I ta sztuka im się udała. Głównie za sprawą wpuszczonych w przerwie meczu Łukasza Sosina i Kelechiego Iheanacho, swoje dołożył Frankowski i można było mówić o krakowskim cudzie, bowiem rzadko zdarza się, że drużyna w tak krótkim wymiarze czasowym odrabia tak dużą stratę. W rzutach karnych Artur Sarnat obronił strzały rywali z zachodu i to Wisła zapewniła sobie awans.

***

Po zaciętym, ale zwycięskim boju z Hiszpanami w kolejnej rundzie krakowanie trafili na FC Porto. Była to wtedy bardzo uznana europejska marka. Może nie topowa, ale na pewno bardziej znana niż bądź co bądź dopiero budująca swoją markę Wisła. W szeregach rywali z Portugalii grali m.in. Victor Baia, Jorge Andrade czy Deco. I o ile bezbramkowy remis w Krakowie dawał jakieś nadzieje na rewanż, tak już w starcie na Półwyspie Iberyjskim nie pozostawiło żadnych złudzeń, który zespół był lepszy – gospodarze pewnie wygrali 3:0.

Wróćmy jednak na ligowe boiska. Biała Gwiazda była absolutnym faworytem do zwycięstwa rozgrywek ligi polskiej w sezonie 2000/2001. Co prawda Wiślacy radzili sobie dobrze, ale po porażce w 18. kolejce z łódzkim Widzewem 0:3, szkoleniowiec został zwolniony. Piłkarze narzekali na jego metody treningowe, schematy taktyczne oraz przede wszystkim brak wiary w zwycięstwo ze Smokami. Na jego miejsce przyszedł Adam Nawałka. I mimo że bywały gorsze mecze, to trofeum za wygranie ligi po dwóch latach wróciło do Krakowa. Drużynie byłego reprezentanta Polski udało się wygrać m.in. z Amiką Wronki, GKS-em Katowice czy Legią Warszawa. Mowa o topowych wtedy polskich drużynach. To dzięki nim Wiślacy zajęli pierwsze miejsce w tabeli z 9-punktową przewagą nad drugą drużyną w tabeli.

Na tym kończymy pierwszą część opowieści o Wiśle Kraków rządzonej przez Bogusława Cupiała. Druga powinna pojawić się niebawem.

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Jak Wisła (prawie) podbiła Europę? [Wisła Cupiała, część druga] | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Retro