Obserwuj nas

Raków Częstochowa

Niedosyt, czyli Raków 2:1 Aris

Zgodnie z przewidywaniami przedmeczowymi, Raków trafił w trzeciej rundzie el. LM łatwiejszego przeciwnika niż w drugiej. Mimo że jeden i drugi domowy mecz zespół kończy z jednobramkową zaliczką przed rewanżem, to obraz obu spotkań był diametralnie inny.

Dobry początek

Już w 7. minucie spotkania Medaliki objęły prowadzenie. Fran Tudor zaliczył asystę przy golu Władysława Koczerhina. Szybka strata gola podrażniła Aris, który aż do 90. minuty starał się atakować bramkę Rakowa i doprowadzić do wyrównania. Goście stworzyli jednak niecałe 3 groźne sytuacje pod bramką Vladana Kovacevica. Trzeba przyznać, że taktyka meczowa Dawida Szwargi prawie całkowicie zneutralizowała pomysł Arisu na mecz. Pojedynczy jakościowi zawodnicy dawali się we znaki, jednak na poziomie taktycznym, mistrz Cypru został zdominowany przez Raków.

Bohaterowie spod Jasnej Góry

W drużynie mistrza Polski kilku piłkarzy zasłużyło na wyróżnienie po tym meczu. Idąc od tyłu: Zoran Arsenić. Niezwykły jest rozwój tego obrońcy. W zeszły sezonie bez problemu wszedł w buty Tomasa Petraska jako kapitana i lidera defensywy, w tym coraz częściej widać jego progresywne podania, rajdy do przodu z linii obrony i kreowanie akcji. We wczorajszym meczu był bezbłędny. Następnie: Gustav Berggren. W poprzednim sezonie wydawał się niewypałem transferowym, Marek Papszun dał mu niewiele szans, natomiast obecnie po prostu błyszczy. Można bez zbędnej przesady powiedzieć, że środek pola Medalików w ostatnim meczu nie istniał bez Szweda, co ma związek nie tylko z jego świetną dyspozycją, ale także niestety obniżką formy u Janisa Papanikolaou, który od początku sezonu nie zagrał chyba jeszcze dobrego meczu.

Wreszcie: Marcin Cebula. O ile Koczerhin mimo zdobytej bramki zagrał znów dość blado, tak Marcin Cebula świetnie radził sobie z obrońcami Arisu. Pressing, progresywne podania, zwody. Wreszcie około 61. minuty wykorzystał błąd Cypryjczyka odbierając mu piłkę, wpadł w pole karne i wywalczył rzut karny. Wykorzystał go w dwie minuty później Fabian Piasecki, który z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. I choć bramki z gry nie zdobył, tak świetnie radził sobie z wywalczaniem, przytrzymywaniem i posyłaniem piłek do przodu.

Fran Tudor, Bogdan Racovitan i Stratos Svarnas zagrali bardzo dobrze. Vladan Kovacević dobrze, Jean Carlos dość przeciętnie. Papanikolaou był niestety najgorszy na placu. To po błędach jego i Deiana Sorescu (wszedł w drugiej połowie) padł gol dla Arisu na 2:1 w 88. minucie. Chociaż jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że trzecia bramka Medalików i spokojny rewanż na Cyprze to tylko formalność.

Zagrać tak samo w LImassolu

Frajersko stracona bramka nie powinna jednak przyćmić obrazu spotkania. To Raków dyktował warunki meczu, nie Aris. I jeśli Medaliki zagrają tak samo w rewanżu, nie powinny obawiać się o awans do fazy grupowej Ligi Europy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Raków Częstochowa