
Łatwo jest poddać się nastrojowi, który towarzyszy nam od wczorajszego meczu. I żeby nie było żadnych wątpliwości, nie jest to radosny nastrój. Głównie dlatego, że zaserwowano nam pełny przekrój tego, jak prezentowali się przez całą rundę jesienną Miedziowi. Swoiste podsumowanie dokonań w tej rundzie, czyli jedno wielkie Zagłębie niemocy.
Niemoc piłkarska
Nie potrafię Wam powiedzieć, jak to się stało. Nie potrafię też znaleźć dla tego jakiegoś choćby przyzwoitego alibi. Otóż udało się nam dotrzeć do punktu, w którym żenada dogoniła już absurd i bierze się za wyprzedzanie farsy. Tak w skrócie można podsumować dokonania całej formacji obronnej. Gdyby jeszcze potrzebowali czasu na zgranie, bo przyszli do klubu w ostatnim okienku transferowym i kompletnie się nie rozumieją.
Nic z tych rzeczy:
- Lubomir Guldan — w Zagłębiu od jesieni 2013
- Jakub Tosik — w Zagłębiu od jesieni 2014
- Maciej Dąbrowski — w Zagłębiu od wiosny 2018 (wcześniej półtora sezonu od stycznia 2015 do września 2016)
- Sasha Balic — w Zagłębiu od jesieni 2017
Nie wiem ile potrzeba czasu na zgranie czwórki zawodników, ale najwidoczniej będziemy musieli jeszcze poczekać.
Jednak defensywa, to nie tylko linia obrony. Dwójka wczorajszych defensywnych pomocników też raczej nie zapisze sobie w kajeciku plusików za to spotkanie. Nie mogę wyjść z podziwu, bo oglądając poczynania jednego z nich, aż przecierałem oczy ze zdumienia. Przecież to wyjadacz na tej pozycji z doświadczeniem na poziomie Bundesligi. Ba, Adam Matuszczyk był przecież reprezentantem Polski, po którym niektórzy sporo sobie obiecywali. Tylko to było dawno i …
Matuszczyka powinno się ściągnąć na początku września…
— Grzegorz Bielski (@GrzechuLubin) November 10, 2018
W świecie, w którym ja żyje, taki spadek „formy” skutkuje otrzymaniem wypowiedzenia z pracy. Ale my żyjemy przecież w innym świecie niż piłkarze.
Wielka gonitwa
Zagłębie jednak ma też drugą twarz. Nie mam żadnych wątpliwości, że dużo bardziej frustrującą kibiców. Oto bowiem w bliżej nieokreślonych okolicznościach, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zespół nagle potrafi sobie przypomnieć, jak się gra w tą grę. Nagle potrafią wymieniać celne podania, grać kombinacyjnie i nieprzewidywalnie dla przeciwnika, zaskakiwać ich zupełnie nieszablonowymi podaniami i co najdziwniejsze dostrzegać lepiej ustawionych partnerów. Gdyby zdarzyło się tak raz jeden, to można by to uznać za wypadek przy „pracy”. Zagłębie jednak było już wcześniej w takich sytuacjach:
- Wielka Gdańska — czyli jak odrobić 3:0
- Derby Koncernów — czyli dwie gonitwy w jednej
W obu przypadkach (choć ten drugi to już w ogóle majstersztyk) Zagłębie było postawione w praktycznie beznadziejnej pozycji. Po tym, co zrobił Sobiech (hattrick), nikt chyba nie miał wiary, że można cokolwiek ugrać w Gdańsku. Zresztą po festiwalu nieskuteczności przy stanie 1:1 z Nafciarzami i stracie dwóch bramek, też wiary nie było zbyt wiele. Raczej rezygnacja i irytacja.
A jednak wtedy, tak jak i wczoraj Zagłębie nagle potrafiło zmienić swój obraz. Podobnie jak w tych dwóch powyższych przykładach osiągało cel wyrównania wyniku meczu. Tylko potem…
Kończy się zawsze tak samo
… tylko potem i tak były przysłowiowe plecy. I znów wynikało to z kompletnie niewytłumaczalnego indywidualnego błędu. Żeby jeszcze ten błąd popełnił jeden z młodych chłopaków wchodzący do drużyny z Akademii. Trudno. Człowiek by siarczyście zaklął pewnie z 5 razy, ale chwile później doszedłby do wniosku, że to cena za wprowadzanie młodych. Ale nie! Ten WIELBŁĄD popełnia jeden z najbardziej doświadczonych graczy w tej drużynie, a to przecież nie pierwszy jego „potworek”.
Tosik:
9 min. – kryje Ondraska gol
14 min – Kostal pędzi autostradą po naszej prawej stronie.. słupek
22 min – przegrywa piłkę stykową.. dośrodkowanie i gol.
95 min – cudowne ustawienie gol+ do tego Zabrze karny, Arka czerwona, Pogoń karny.
Szok. #WISZAG
— Krystian Juskowiak (@KryJus) November 10, 2018
Mówi się, że Jakub to świetny i zawsze pomocny człowiek. Możliwe. Nie miałem okazji poznać, ale wierzę na słowo. Tylko niestety sportowo kompletnie nie idzie to już w parze, a to chyba sygnał, że czas powoli szykować się do rozstania.
Tosik to tylko przykład. Postawa bowiem kilku następnych doświadczonych zawodników też nie rokuje najlepiej. Guldan filarem obrony jest już tylko umownie. Dąbrowski, wracając z Warszawy, zapomniał spakować spokój. Janoszka tak się zasiedział, że już w zasadzie nie wiadomo co miał w tej drużynie robić, a Forenc został już sprowadzony do roli „Atmosferovica”.
Dyrektor sportowy Michał Żewłakow w klubowym podcaście tłumaczył, że przyszedł czas weryfikacji dla niektórych zawodników. Trzymam za słowo Panie Dyrektorze.
Zagłębie niemocy
Wiele w Zagłębiu jest ostatnio niemocy. Czy to organizacyjnej, czy to stricte piłkarskiej. Na nic zdają się też doraźne próby tamowania przecieków taśmą klejącą jak zwolnienie człowieka od przygotowania fizycznego czy pierwszego trenera. Wszystko to ruchy tymczasowe, pokazujące jak mało jakości jest na wielu płaszczyznach w klubie. Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby ta jakość była, broniłaby się sama.
Mimo wszystko daleki jestem od twierdzenia, że teraz to już „trzeba zaorać”, czy mówiąc bardziej dyplomatycznie, że przydałby się „format c:”. Niemoc piłkarską da się pokonać, co pokazuje choćby przykład Legii, w której twarda ręka Sa Pinto w końcu odcisnęła piętno na zespole. Sam zwolennikiem zwolnienia Lewandowskiego nie byłem, ale skoro stało się, to liczę, iż plan na nowego szkoleniowca wykroczy choć trochę poza ograne nazwiska typu Leszek Ojrzyński. Zresztą znamienne jest to, iż nawet tutaj Zagłębie pokazało pewną niemoc (Papszun, Nawałka?).
Oby do zimy, oby do zimy, oby…
Pingback: Zagłębie niespodzianek | Zagłębie Lubin | WATCH EKSTRAKLASA