
Pokazanie się z dobrej strony z Villarrealem, ciągnięcie gry Lecha, pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski, a teraz przedłużenie kontraktu. Nowa umowa Michała Skórasia z Kolejorzem będzie obowiązywać do końca czerwca 2026 roku. Ostatnie dni to zwieńczenie bardzo dobrych tygodni, ale także progresu, który piłkarz zanotował przez ostatni rok.
Powrót do Lecha po wypożyczeniach
Zaczniemy od historii i suchych liczb.
Cofnijmy się kilka sezonów temu. Jest rok 2018. Skóraś idzie na wypożyczenie do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Ma się tam ograć. Jest to standardowa ścieżka wychowanków z akademii Lecha Poznań, ale zdarzały się przypadki, że piłkarz był na tyle dobry, że nie szedł się nigdzie na wypożyczenie, np. Jakub Kamiński.
Michał nie był wymieniany w gronie tych najbardziej utalentowanych piłkarzy z poznańskiej akademii. Byli lepsi, a on był niezły w swoim roczniku, ale wróćmy do jego przygody w Niecieczy. 27 występów w lidze, 1 w Pucharze Polski, 1914 minut na boisku. Licząc cały sezon 1. ligi i Pucharu Polski w wykonaniu Termaliki – do zagrania było 37 spotkań, czyli 3330 minut. Gol i trzy asysty. Szału tam nie zrobił, ale nabrał jakiegoś doświadczenia na seniorskim poziomie.
W sezonie 19/20 poszedł na wypożyczenie do Rakowa Częstochowa, czyli świeżo upieczonego beniaminka ekstraklasy. Nie miał szans na regularną grę w pierwszym zespole Lecha, więc postanowiono go wypożyczyć z możliwością skrócenia transferu czasowego zimą, co zresztą się stało. W Częstochowie grał pół roku. Rozegrał tam 15 spotkań w ekstraklasie na 20 możliwych w pół roku i dwa mecze w Pucharze Polski na trzy. We wszystkich rozgrywkach rozegrał 772 minuty na 2070 możliwych. Gol i trzy asysty. Ciężko powiedzieć, że w tamtym czasie, był istotną postacią ekipy Marka Papszuna.
Wrócił do Lecha zimą i był rezerwowym. Zaliczył pięć wejść z ławki rezerwowych i w jednym z spotkań – asystę. W sezonie 2020/2021 u trenera Żurawia zaczął łapać minuty i regularnie wchodził z ławki rezerwowych. Dostał swoje szanse w europejskich pucharach. Niestety jego liczby były słabe. W lidze uzbierał raptem dwa gole i asystę. Rozegrał 1475 minut w 26 spotkaniach. Możliwe, że po takim sezonie rozważane było wtedy ponowne wypożyczenie, a nawet transfer definitywny do innej drużyny. Skóraś został w zespole.
Poprzedni sezon
Pozycja Michała Skórasia w nowym sezonie u trenera Macieja Skorży nie zmieniła się. Jesienią grał niewiele. Pewniakiem do gry był Jakub Kamiński, który miał kapitalne pierwsze pół roku sezonu 21/22 i był jednym z najlepszych zawodników odradzającego się Lecha na 100-lecie istnienie klubu. Michał grał sporo przez pierwsze kilka spotkań, ale po przyjściu do klubu Adriela Ba Louy, to Iworyjczyk tworzył parę skrzydłowych z Kamińskim. Wychowanek Kolejorza znowu usiadł na ławce i wchodził na kilkanaście minut.
Wiosną Michał Skóraś zaczął robić progres. Jego gra dalej nie była regularna, bo w klubie pojawili się Kristoffer Velde i Dawid Kownacki, którzy czasem zajmowali jedno ze skrzydeł. Drugie było niezmiennie zarezerwowane dla Jakuba Kamińskiego, który był istotną postacią i motorem napędowym Lecha. Pełnił także funkcję młodzieżowca, a w myśl poprzednich przepisów – zawsze jeden młodzieżowiec musiał być na placu gry.
Skóraś mimo braku regularnej gry pokazywał przebłyski formy. Strzelił zwycięskiego gola przeciwko Śląskowi Wrocław czy zaliczył kluczową asystę przy bramce Dawida Kownackiego w meczu z Wisłą Płock (wygrany 1:0 przez Lecha).
Początek tego sezonu
Latem można było się zastanawiać jaką będzie miał pozycję w zespole. Przestał być młodzieżowcem. Za Jakuba Kamińskiego miał grać Kristoffer Velde, który po to był ściągany pół roku wcześniej, żeby się zaaklimatyzować. Do gry był też gotowy Adriel Ba Loua, dużo się mówiło, że wypożyczony Dawid Kownacki może być wykupiony. Sam zawodnik chciał zostać w Poznaniu. Jak się to skończyło? Widzimy wszyscy.
Adriel Ba Loua doznał urazu, Kownacki nie został wykupiony, a Velde to marna podróbka Kamińskiego, więc Skóraś dostał szansę pokazania się. Tym bardziej, ze nowy trener, John van den Brom, nie znał zawodników i Michał mógł go przekonać do siebie. Nagle stał się istotną postacią i pewniakiem w składzie. Przyszedł Citaiszwili, ale on musiał najpierw wprowadzić się do zespołu.
Jaki był początek sezonu w jego wykonaniu Polaka? Trzeba sobie powiedzieć, że słaby. Ja sam go krytykowałem. Lech zaczął sezon od dwumeczu w eliminacjach Ligi Mistrzów z Karabachem Agdam. Pierwszy mecz był solidny w wykonaniu wychowanka klubu, ale drugi był koszmarny. Nic z przodu, a do tego przy jednej ze straconych bramek wracał jakby mu się nie chciało. Doszedł do tego przegrany mecz w lidze i spadła wtedy na niego ogromna fala krytyki.
https://twitter.com/LechPoznan/status/1569611854837579777?s=20&t=2TSXzT9yq-Kv5O_j6XZTEg
Potem przyszedł mecz z Dinamem Batumi i dwa gole Michała Skórasia. Widać było, że w tym meczu był naładowany energią i chciał udowodnić, że w tym sezonie będzie ważnym ogniwem zespołu. W następnych spotkaniach też się starał, ale miał duże problemy ze skutecznością. Często próbował strzałów z różnych pozycji, lecz nie przynosiły one skutków. Był o tyle lepszy od Velde, że Norweg popełniał i nadal popełnia mnóstwo błędów technicznych, ale obaj notują liczby. Dołożył jeszcze asystę z Vikingurem i gola z Wisłą Płock.
Ostatnie tygodnie
Ostatnie występy Michała Skórasia, a nawet całego zespołu są bardzo udane. Pięć ostatnich spotkań we wszystkich rozgrywkach to 3 zwycięstwa, remis i porażka. Patrząc na początek sezonu Lecha, jest to jakieś światełko w tunelu.
Tylko ostatnio gol i asysta z Lechią Gdańsk, gol i asysta z Villarrealem i gol z Pogonią Szczecin. Licząc te i poprzednie wymienione przeze mnie spotkania skrzydłowy Poznaniaków ma w tym sezonie już sześć goli i trzy asysty. Rozkręca się. Zaczyna być bardziej skuteczny i to on napędza grę i ofensywę Lecha. Można powiedzieć, że Michał zalicza, jak cały zespół, powolny start, ale każdym dniem wygląda to lepiej.
Efektem tych bardzo dobrych tygodni zawodnika Kolejorza jest powołanie go do seniorskiej reprezentacji Polski i nowy kontrakt w klubie. Moim zdaniem w pełni zasłużenie. Jest go za co chwalić. Oczywiście teraz przyjdą bardziej intensywne tygodnie i zobaczymy czy Skóraś podtrzyma formę, ale jedno jest pewne. Ten zawodnik przez ostatni rok zanotował spory progres.
https://twitter.com/LechPoznan/status/1569279991514370052?s=20&t=2TSXzT9yq-Kv5O_j6XZTEg
Przedłużenie kontraktu świadczy o tym, że w klubie wierzą w swojego wychowanka. Gdzieś w głowie mogła pojawić się perspektywa zagranicznego wyjazdu i zarobieniu na tym zawodniku. Trzeba być spokojnym w takich kwestiach, bo już przypadki Jóźwiaka czy Puchacza pokazały, że wyjazd na zachód nie zawsze kończy się tak, jak wyobraża to sobie piłkarz. Na pewno zrobił on większy postęp od Filipa Marchwińskiego, który był tym nieoszlifowanym diamencikiem akademii, ale od miesięcy stoi w miejscu.
Michałowi można życzyć zdrowia i dalszej formy. Niech jeszcze mocniej pracuje i niech stale robi krok do przodu.
Dane o występach i minutach gry pochodzą z serwisu Transfermarkt.de.
Fot. lechpoznan.pl/Maciej Springer