Obserwuj nas

Reprezentacja

Jak spisali się stranieri na mundialu?

Mistrzostwa świata zakończyły się dla reprezentacji Polski już jakiś czas temu. Na watch-esa.pl przyszedł czas na podsumowanie występów reprezentantów, którzy na co dzień występują we Włoszech. Od kilku z nich oczekiwaliśmy, że pociągną drużynę do sukcesu, Czy tak rzeczywiście było? Kto dał radę, a kto nie dojechał poziomem?

Miniony mundial był wg wielu osób pierwszym, na który jechaliśmy bez większych nadziei. Kibicowska brać nie miała zbyt wielkich oczekiwań, ale paradoksalnie udało nam się osiągnąć najlepszy wynik od blisko 40 lat. Jaki udział mieli w tym zawodnicy włoskich klubów? Sprawdźmy!

Wojciech Szczęsny (Juventus)

Wojciech Szczęsny na mistrzostwa świata w Katarze jechał jako niepodważalny numer jeden w bramce reprezentacji Polski. Wielu osobom się to nie podobało, jednak w końcu – wreszcie – golkiper Juventusu nie dał nawet pół powodu, by obwinić go o wyniki zespołu. Mało tego, od pierwszego spotkania przeciwko Meksykowi pokazał, że jest w fenomenalnej formie. Dość powiedzieć, że jego kandydatura prawie do końca była brana pod uwagę w kontekście nagrody dla najlepszego bramkarza turnieju. Ostatecznie zgarnął ją Emiliano Martinez, a w międzyczasie świetnie pokazał się Bono z Maroka czy Dominik Livaković z Chorwacji.

Nie zmienia to jednak faktu, że Wojciech Szczęsny – pewnie trochę dzięki nastawieniu zespołu – był liderem reprezentacji na boisku. Miał mnóstwo okazji, by się wykazać i w większości sytuacji robił to doskonale. Według portalu sofascore.pl bramkarz reprezentacji Polski notował średnio 5.8 interwencji na mecz. Jest to najwyższa średnia.

Długo trzeba było czekać na taki turniej, podczas którego Szczęsnemu uśmiechnie się szczęście i tak było. Obrona tradycyjnie miała swoje wzloty i upadki, ale za plecami mieli najlepszego Szczęsnego w historii jego występów. Dwa obronione rzuty karne niech będą podsumowaniem tego wspaniałego występu podczas mundialu.

Nasza ocena występu Wojciecha Szczęsnego to: 8.5.

Kamil Glik (Benevento)

Nasz hmm… lider defensywy tradycyjnie już dawał z siebie wszystko. Tego nigdy nie można było mu odmówić. Natomiast nie da się ukryć, że wielka piłka i ta nowoczesna powoli mu odjeżdża. Bardzo dobry w grze, którą zaproponował nam Czesław Michniewicz, a więc obrona nisko, bez potrzeby rozgrywania piłki od tyłu. W takiej grze obrońca z Serie B spisuje się najlepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że błędów się nie ustrzegł, jak chociażby w starciu z Francją.

Występ Glika na mundialu – podobnie jak ten Grzegorza Krychowiaka – wyglądał tak jak można się było tego spodziewać: dał z wątroby, na dupie pojeździł, ale fajerwerków od niego nie ujrzeliśmy. Wniosek pozostaje jeden. Eliminacje do mistrzostw Europy będą czasem w którym będzie trzeba znaleźć jego następcę i nowego partnera dla Jakuba Kiwiora.

Nasza ocena występu Kamila Glika to: 6.5

Jakub Kiwior (Spezia)

Obrońca włoskiego średniaka miał na mundialu być liderem naszej defensywy. Pomimo niewielkiej liczby rozegranych spotkań w narodowych barwach miał przejąć pałeczkę od Kamila Glika. Czy to się udało? Nie do końca… Jeśli chodzi o walory defensywne to najprawdopodobniej nigdy nie będzie Kamilem Glikiem jeżdżącym na tyłku. Nie ten typ zawodnika. Potrafi się świetnie ustawiać, co wielokrotnie pokazywał, ale jednocześnie kilkukrotnie podczas mundialu popełniał błędy w tym elemencie.

Kiwior to obrońca, z którym powinniśmy ruszyć w przyszłość – tu nie ma wątpliwości. Jeden z niewielu naszych obrońców, który nie boi się prowadzić piłki przy nodze. Tak, zdarzały mu się wtopy, jak choćby przeciwko Argentynie, kiedy to zbyt długo prowadził piłkę czekając, aż ktoś mu się pojawi do gry. Jednak wiele z jego błędów w rozegraniu wiązało się z tym, że Grzegorz Krychowiak grał w „piłka parzy” i chował się za zawodnikami rywala. Ciężko w takim wypadku dobrze rozegrać akcję od tyłu nawet jeżeli dysponujesz świetnym długim podaniem. Zresztą do tego aż zbyt wiele razy Kiwior się uciekał poszukując długim podaniem Roberta Lewandowskiego.

Jego debiut na wielkim turnieju nie był wymarzony, bo zderzył się z dużą piłką i popełnił sporo błędów. Jednak nie był również tragiczny, Liczymy na więcej i nie mamy wątpliwości, że jest nie tylko przyszłością, ale również teraźniejszością naszej kadry narodowej.

Nasza ocena występu Jakuba Kiwiora: 6.5

Bartosz Bereszyński (Sampdoria)

Dużą przyjemnością jest pisanie chwalebnych tekstów pod adresem Bartka Bereszyńskiego. Bardzo fajny występ na mundialu. Chyba mało kto spodziewał się zobaczyć „Beresia” w takiej formie. To był „Bereś” szybki, dynamiczny, pewny w obronie, a przede wszystkim grający na lewej obronie. Zamknął rywalizację i dyskusję dotyczącą lewego defensora.

Nie był jedynie skupiony na defensywie jak wielu osobom mogłoby się wydawać. Na wyróżnienie zasługuje jego wyjście do przodu w starciu przeciwko Francji. Odważnie, dynamicznie i prawie zakończyło się zdobyciem bramki dla reprezentacji Polski. Oczywiście, błędów się nie ustrzegł, jak i cała linia obrony.

Najlepszy występ zaliczył chyba przeciwko Arabii Saudyjskiej, gdzie dość często wychodził do przodu. Dobrze to widać na heatmapie z tego spotkania. „Najcieplejsze” miejsce to te na wysokości 18. metra od bramki rywala.

Nasza ocena występu Bartosza Bereszyńskiego to: 7.5

Nicola Zalewski (AS Roma)

„Złote dziecko” polsko-włoskiej piłki. Liczyliśmy na więcej, a dostaliśmy Zalewskiego w wersji z rundy jesiennej. O ile Bartek Bereszyński na mundial włączył tryb „SZEF” pomimo tego, że w lidze równał do reszty Sampdorii, o tyle w przypadku Zalewskiego zbyt wiele się nie zmieniło.

Wahadłowy bądź skrzydłowy AS Romy miał za sobą średnio udaną rundę jesienną. Warto pamiętać, że pomimo sporego potencjału to jest jego pierwszy pełny sezon na poziomie Serie A. Na mundialu widać było, że bardzo chciał. Zwłaszcza w pierwszym spotkaniu. Być może przemotywowany Zalewski sam siebie zblokował. Piłka nie słuchała zawodnika z Rzymu, w konsekwencji Czesław Michniewicz zmienił go już w przerwie spotkania.

Słaby występ przeciwko Meksykowi sprawił, że selekcjoner nie wystawił go na spotkanie z Arabią Saudyjską i Argentyną. Wystąpił dopiero w 1/8 mundialu przeciwko Francji.
Nicola Zalewski przyjechał na zgrupowanie reprezentacji Polski w słabej dyspozycji i dokładnie tak się pokazał. Jednak podobnie, jak w przypadku Jakuba Kiwiora, nie mamy wątpliwości, że będzie kluczowym zawodnikiem nowej, odmłodzonej drużyny narodowej.

Nasza ocena występu Nicoli Zalewskiego to: 4.5

Piotr Zieliński (Napoli)

Piotr Zieliński w rundzie jesiennej był w morderczej formie, podobnie jak całe Napoli. Liczyliśmy, że pociągnie ze sobą drużynę narodową. Problemem Zielińskiego jest to, że w reprezentacji Polski nie do końca potrafi się wykorzystać jego atuty. Oglądając pomocnika Napoli w barwach narodowych mam wrażenie, że nigdy do niej nie pasuje. Po pierwsze tak jak to było w przypadku tego mundialu, gdy drużyna jest nastawiona na bronienie i wybijanie. Piotr Zieliński w takiej drużynie jest praktycznie bezużyteczny. Było to wyraźnie widoczne zwłaszcza w pierwszym spotkaniu przeciwko Meksykowi, gdzie jednym (jedynym?) pomysłem na rozegranie akcji była laga od Szczęsnego. Zieliński? Wyłączony z gry, piłka latała mu nad głową.

Po drugie, kiedy już postanowiliśmy grać więcej po ziemi z wykorzystaniem Zielińskiego (przeciwko Francji) to mało kto do jego poziomu dojeżdżał. Zieliński ze swoimi dryblingami, kombinacjami, szukaniem gry wyglądał jak ciało obce. Zabrakło wsparcia kogoś kto również nie boi się grać w piłkę.

Ostatecznie pomocnik ze stolicy Kampanii zakończył turniej z bramką na koncie i pewnie sporym niedosytem. Lata mijają, a my nadal nie potrafimy znaleźć sposobu na jednoczesne wykorzystanie Piotra Zielińskiego i Roberta Lewandowskiego.

Nasza ocena występu Piotra Zielińskiego to: 7

Krzysztof Piątek (Salernitana)

Napastnik włoskiego średniaka rozegrał łącznie 33 minuty w dwóch spotkaniach. Dwukrotnie wchodził z ławki pełniąc rolę w drużynie Czesława Michniewicza jakiej się spodziewaliśmy. Był po prostu zmiennikiem. Najpierw dla Arkadiusza Milika, a w drugim spotkaniu zmienił Grzegorza Krychowiaka. Ciężko ocenić jego występ na mundialu, bo ani nic nie zepsuł ani specjalnie nic wielkiego tej drużynie nie dał.

Arkadiusz Milik (Juventus)

Rola Milika podczas tego mundialu też mogła wielu dziwić. Wszedł w pierwszym spotkaniu w drugiej połowie na ostatnie 10 minut, żeby powalczyć. Przeciwko Arabii Saudyjskiej wybiegł w podstawowym składzie i spisał się prawie doskonale. Walczył za zespół, szarpał, zostawił mnóstwo energii. Był również bliski zdobycia bramki, ale trafił w poprzeczkę. W nagrodę za dobry występ w starciu z Arabią – z Argentyną nie zagrał. Dziwna sprawa…

Wszedł natomiast w drugiej połowie meczu przeciwko Francji i zdążył zaliczyć jedno kluczowe podanie. Oczywistym było, że mając Roberta Lewandowskiego w zespole Milik nie będzie pierwszym wyborem, ale dobrym występem przeciwko Saudom zasłużył na grę z Argentyną w oczach wielu. Jednak nie w oczach selekcjonera…

***

Nie oceniamy występów Szymona Żurkowskiego czy Łukasza Skorupskiego, bo jak wiemy doskonale, nie ma czego oceniać. W takim razie kto spisał się najlepiej z naszych „Włochów”? Nasz głos idzie na Wojciecha Szczęsnego i Bartosza Bereszyńskiego. O ile Szczęsny od lat jest szanowany w wielu miejscach i postrzega się go jako eksperta w swoim fachu, tak ze strony Bereszyńskiego nie spodziewaliśmy się zbyt wiele, a dostaliśmy bardzo dużo. Tak grającego „Beresia” chcielibyśmy widzieć zawsze.

Chociaż nasza gra nie rozpieszczała oczu, to nie da się ukryć, że osiągnęliśmy najlepszy wynik od lat. Jest na czym budować nowy zespół. Mało tego, grupa eliminacji do mistrzostw Europy jest na tyle łatwa, że możemy sobie pozwolić na odważną wymianę pokoleniową i poszukanie tożsamości ofensywnej.

#wloskarobota #forzacasteddu kontakt: cm.mutka@gmail.com

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Reprezentacja