Obserwuj nas

Felietony

Liga po mojemu odc. 5

liga-po-mojemu grafika

Okres transferowy urlopowy w polskie piłce właśnie się rozpoczął. Zazwyczaj w tym momencie były dyrektor sportowy Legii Marek Jóźwiak zaczynał swój urlop. Piłkarze rozjechali się po najdalszych zakątkach światowej turystki i tylko nieliczni przygotowują się pod okiem Nawałki do Mistrzostw Europy.

Wczoraj na nowo rozgorzała dyskusja na temat reformy ESA37. W Cafe Futbol strzelali ze ślepaków do Dariusza Marca, prezesa Ekstraklasy. Mimo mijających lat Roman Kołtoń nie zmienił się, jego pesymistyczne przewidywania co do polskiej piłki już nie dziwią, a tylko śmieszą. Do historii przeszły już jego słowa o Robercie Lewandowskim.[/vc_column_text][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=ubvJjmp9y4U” align=”center”][vc_column_text]Gołym okiem widać, że Ekstraklasa idzie do przodu, może to nie jest sprint Kucharczyka, ale na pewno to taki Grzegorz Piesio z Górnika Łęczna. Klimat wokół ligi poprawia się z roku na rok i oby ten trend się nie zmienił.

Wczoraj w tym pół śmiesznym programie tematem była reforma Ekstraklasy. Uważam, że ESA37 jest jednym małym elementem z całej układanki. Sama ani nie podniesie poziomu polskiej piłki, ani nie wpłynie na obniżenie. Wprowadza pewien rygor, zwiększa ilość meczów, zmniejsza przerwy między rozgrywkami. Sprawia, że od piłkarzy trzeba wymagać więcej. Polski piłkarz był leniem, który wybiegał na piętnaście kolejek na jesień i tyle samo na wiosnę. W zasadzie miał pół roku wolnego od gry o stawkę. Dzięki reformie przerwa zmniejszyła się w sumie do trzech miesięcy.

Prezesi klubów też już nie mają spokoju, muszą kombinować jak to wszystko poukładać. Nie ma już sytuacji, w których liga już w zimę wie kto jest zagrożony spadkiem. Teraz walka trwa do ostatniej kolejki spotkań rundy zasadniczej.

Minus reformy to na pewno komplikacja zasad, niedzielny kibic może pogubić się w liczeniu punktów i w tych wszystkich dzieleniach. Nadal kwestią do rozwiązania jest różnica meczów granych przez kluby Ekstraklasy. Legia Warszawa grając w Ekstraklasie, Lidze Europy i Pucharze Polski rozegrała o 1/3 więcej meczów niż Piast Gliwice.  To zbyt duża dysproporcja, która zamazuje trochę obraz wysiłku włożonego w sezon. Jedynym rozwiązaniem jest reforma Pucharu Polski, która drużyny grające w pucharach europejskich zwolni z grania w początkowych rundach, tak by zmniejszyć ilość meczów granych jesienią.

Tak jak na początku wspomniałem, to tylko mały trybik w całej machinie piłkarskiej i dla mnie to temat medialny, ale drugorzędny. Szkolenie i scouting młodzieży to o wiele ważniejszy temat polskiej piłki. Rozwój małych szkółek piłkarskich, które na wcześniejszym etapie zaszczepią odpowiednie nawyki i wyłowią talenty, współpraca ze szkołami, edukacja rodziców to są tematy, które powinny zaprzątać głowę prezesom PZPN i Ekstraklasy.

Reprezentacja Polski przygotowuje się do Mistrzostw Europy. Nie chcę tu pompować balonika, ale to najsilniejsza ekipa od kilkunastu lat. Obyło się bez większych kontuzji, a to była norma w ostatnich czasach. Zawodnicy z podstawowego składu grają w najlepszych klubach świata i są w tych ekipach wyróżniającymi się postaciami. Lewandowski, Milik, Krychowiak, Glik, Piszczek, Fabiański, Rybus, Jodłowiec, Grosicki wydają się być w świetnej formie. Możecie się ze mnie śmiać, ale uważam że Polskę stać na półfinał Mistrzostw Europy. Jeśli dobrze wejdziemy w turniej może być ciekawie.

Będzie ciekawie!

2 komentarze

2 Comments

  1. Futbolero

    23 maja w 14:11

    A co byś powiedział na pomysł stosowany w meksyku. Tam kluby grające w pucharach kontynentalnych nie uczestniczą w ogóle w danym sezonie w rozgrywkach krajowego pucharu. Skoro dawka meczów jest za duża, to ten sposób naprawdę fajnie i łatwo ją zmniejsza.

    • PabLo

      23 maja w 14:26

      To by umniejszyło prestiż Pucharu Polski i co by zrobił wtedy nasz ukochany PZPN? 🙂

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony