Obserwuj nas

Felietony

Liga po mojemu odc. 8

liga-po-mojemu grafika

Polska wygrała z Irlandią Północną! Ufff! Każdemu Polakowi spadł kamień z serca. Wszyscy wiemy, że podstawa to dobrze zacząć turniej, co prawda nie udawało się nam to od kilkudziesięciu lat, ale wreszcie przełamaliśmy się. Teraz będzie już tylko trudniej 🙂

Bohaterem mediów stał się debiutujący na Euro, Bartosz Kapustka. Zagrał fajne zawody i może to być dla niego „skok” życia, tak jak dla Fortuny było zdobycie złotego medalu w Sapporo. Wystarczył wtedy jeden skok, jeden lekki wiaterek, no i w tym przypadku może być podobnie. Pamiętam jak dziś, Mistrzostwa Świata ’90 – nikomu nieznany Włoch, Salvatore Schillaci najpierw wchodził z ławki i strzelał, a potem został gwiazdą. Wielkie turnieje lubią takich zawodników. Życzę grającemu jeszcze w Ekstraklasie Kapustce takiej samej popularności. Mam osobistą satysfakcję, bo gdy go pierwszy raz zobaczyłem na ekstraklasowych boiskach,, napisałem, że może zrobić duża karierę.

W składzie Reprezentacji Polski zagrało sześciu (czterech w podstawowym składzie) piłkarzy z Ekstraklasy, co świadczy bardzo dobrze o naszej lidze. Pesymiści dostali mocnego kopa w dupę. Ciężko będzie im powiedzieć, że nasza liga to tragiczny poziom i słabi piłkarze. Z roku na rok Ekstraklasa jest ciekawsza. Infrastruktura, przygotowanie sztabów trenerskich, świadomość piłkarzy, oprawa – wszystko to systematycznie idzie w gorę i sprawia, że ładne opakowanie ma także w środku coraz lepsze nadzienie.

Mam nadzieję, że Polacy nie pokazali jeszcze wszystkich swoich atutów i jestem przekonany, że są w stanie powalczyć z Niemcami i Ukraińcami o pierwsze miejsce w grupie. Wszystkim narzekającym na obronę i ogólnie grę Polaków przypominam, że był to pierwszy mecz na Mistrzostwach. Emocje były duże i zdenerwowanie także. Teraz na pewno ciśnienie w głowie takiego Pazdana unormuje się i zagra super mecz z Niemcami. Rywal też był bardzo niewygodny. Irlandczycy grali takim B-klasowym stylem. Bronili się w dziesięciu i rzucali piłki na „chaos”. W następnych meczach będziemy mogli zaprezentować naszą słynną grę z kontry i mam nadzieję, że obejdzie się bez „Obrony Częstochowy”. Mamy Grosickiego, Zielińskiego, no i niesamowicie napompowanego Sławka Peszkę 😉 – musi być dobrze!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony