Obserwuj nas

Lech Poznań

Nicki Bille: Mam w sobie głód strzelania goli.

Szkoleniowiec poznańskiego Lecha Jan Urban powiedział na konferencji prasowej przed spotkaniem ze Śląskiem Wrocław, że część zawodników zaczyna obecny sezon z czystą kartą. Wśród takich piłkarzy jest również Nicki Bille Nielsen, który poprzedni sezon musi puścić w niepamięć.

Duńczyk ma prawo do sportowej złości. Kontuzje oraz niewykorzystane sytuacje powodują nie tylko wzrost frustracji u piłkarza, lecz i coraz większą presję. Napastnik przyznaje, że jest ona nierozłącznym elementem życia piłkarza. O tym oraz o kilku innych sprawach porozmawialiśmy z napastnikiem “Kolejorza” podczas dzisiejszego #MediaDay, który miał miejsce na INEA Stadionie.

Paweł Klama: Miniony sezon to dla Ciebie okres, o którym powinieneś zapomnieć, między innymi przez trapiące cię kontuzje. Jak czuje się teraz, nie boisz się powtórki z rozrywki?

Nicki Bille: Czuje się bardzo dobrze. Opuściłem chyba tylko jeden bądź dwa treningi w czasie przygotowań. Czuję, że jestem w dobrej dyspozycji. Pozostaje mieć nadzieje, że urazy będą mnie omijać.

Paweł Klama: Trener Urban przed spotkaniem ze Śląskiem mówił, że, między innymi, Ty obecne rozgrywki rozpoczynasz z czystą kartą. Jak się odnajdujesz w tej sytuacji, czy coś zmieniło się po meczu we Wrocławiu?

Nicki Bille: W pewnym sensie tak jest. Obecnie mamy bardzo silny zespół, w którym panuje duża, zdrowa konkurencja. W środku pola, jak i z przodu, dysponujemy odpowiednią jakością. Wiem, że muszę dawać wszystko z siebie na treningach i podczas spotkań. Teraz jestem w Lechu, ale za rok może tak już nie być. Trzeba non stop być w dyspozycji na sto procent.

Paweł Klama: Czy czujesz, że jest coś, nad czym musisz ciężej popracować. Co musisz w swojej grze poprawić?

Nicki Bille: Oczywiście, że tak. Każdy ma coś do poprawy w większym lub mniejszym stopniu. Dla mnie celem numer jeden jest unikanie urazów, stąd ciągła praca nad jak najlepszą dyspozycją fizyczną. Kolejną sprawą jest to, że trzeba strzelać jak najwięcej bramek. Mam w sobie głód strzelania goli.

Paweł Klama: Odczuwasz na sobie coraz większą presję związaną z oczekiwaniami w stosunku do ciebie?

Nicki Bille: Na piłkarzach zawsze ciąży presja z powodu różnych czynników. Nie ukrywam tego, trzeba umieć sobie radzić z pewnymi sytuacjami.

Paweł Klama: Z całą pewnością brak zdobyczy strzeleckich jest dla ciebie frustrujący?

Nicki Bille: Trochę tak. Chciałbym, aby każda piłka po moim strzale lądowała w siatce. Nie zawsze się to udaje. Ważne jest również to, aby odnajdywać się jak najlepiej na boisku, aby podać do kolegi z zespołu w najważniejszym momencie, kiedy ten znajduje się w lepszej sytuacji pod bramką. Trzeba mieć świadomość tego, co się dzieje na boisku. Walczyć i jeszcze raz walczyć dla dobra całego zespołu.

Paweł Klama: W pewnych momentach, na przykład, kiedy trafiłeś w słupek w meczu ze Śląskiem, widać było po tobie sportową złość…

Nicki Bille: Nie byłem zły na to, że nie strzeliłem. Byłem wkurzony na to, że zespołowi nie udało się objąć prowadzenia. Chodzi mi o to, że najważniejszy jest zespół i wynik, a nie to, kto zdobędzie bramkę. Za każdym razem, kiedy przegrywamy, bądź nie zdobywamy kompletu punktów, jestem na swój sposób zły.

Paweł Klama: Jak oceniasz współpracę boiskową z Marcinem Robakiem? Czy granie z drugim napastnikiem obok siebie jest opcją, którą preferujesz?

Nicki Bille: Lubie być ciągle pod grą, stąd też czasami schodzę głębiej, pojawiam się w innych miejscach na boisku. Chcę zdobywać gole, chcę też jak najwięcej uczestniczyć w akcjach zespołu. Nie ukrywam, że chciałbym zapisać kilka asyst na swoim koncie. Na boisku musisz mieć oczy ciągle otwarte. Lubię, gdy mam obok siebie piłkarza, z którym można rozegrać szybką akcję na kilka kontaktów. Ciężko się gra, kiedy jesteś osamotniony z przodu. Jesteś wtedy łatwym celem dla przeciwnika. W momencie, kiedy masz możliwość bliskiej współpracy kolegą z zespołu, to defensywa rywali ma dużo więcej do roboty, łatwiej jest ją rozpracować. Takim piłkarzem w meczu ze Śląskiem był Marcin, a wcześniej Karol Linetty. Bardzo dobrze mi się z nimi gra.

foto: Monika Wantoła

Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań. Piszę dla: @retro_magazyn, @watch_esa i @ManUtd_PL. M: klama.mufc92@gmail.com.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań