Connect with us

Górnik Łęczna

Trzy punkty, które nie cieszą i porażka, która daje nadzieję

Dla obu drużyn miał być to mecz na przełamanie. Górnik przed tygodniem przegrał w Chorzowie i jak powietrza potrzebował punktu na przełamanie. Gdańszczanie niespodziewanie przegrali w starciu z beniaminkiem w Płocku, gdzie pomimo przewagi od pierwszych minut, dodatkowo udokumentowanej golem nie potrafili wykorzystywać stwarzanych szans i po raz kolejny zaprezentowali się jako drużyna chimeryczna, która udane mecze przeplata słabymi. Obie drużyny musiały w tym meczu uzyskać swoje cele – Lechia była skazana na grę o pełną pulę, aby ponownie obudzić wiarę w możliwości tej drużyny, łęcznianie z pewnością przed meczem wzięliby w ciemno choć punkt z faworyzowanym rywalem.

Kibiców przywitała upalna pogoda, dość pustawy stadion i zgrany hit wyśpiewywany przez Krzysztofa Cugowskiego. Jak się okazało pustki na stadionie po części były spowodowane przez kibiców Górnika i Motoru, którzy blokowali kasy uiszczając płatności monetami o nominale 1 gr. Piłka nożna dla kibiców? Tak?

Mecz na dobre się nie rozpoczął, ot kilka nerwowych, nieprzemyślanych do końca zagrań, piłki lecące wzdłuż linii zamiast w stronę bramki, a Górnik Łęczna po czerwonej kartce dla Pawła Sasina znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Decyzja sędziego Frankowskiego budzi zastanowienie, gdy w kolejnych 10 minutach nie był skory pokazać dwóch uzasadnionych kartek dla zawodników gości. Pomimo gry w osłabieniu, to Górnik znalazł się w wyśmienitej sytuacji, jednak zawodnik gospodarzy Grzegorz Piesio przestrzelił. W 23. minucie padła bramka dla Lechii. Skrzydłem włączył się środkowy obrońca ekipy z Gdańska i wycofał piłkę do świetnie ustawionego Milosa Krasica, który pewnym strzałem pokonał Sergiusza Prusaka.

Stracona bramka miała dla Górnika olbrzymie znaczenie mentalne. Ustawiony bez klasycznego napastnika Górnik stał się bezzębny i do bólu przewidywalny w swoim sposobie na grę. Wchodzący wysoko Leandro miał pozwalać wchodzić bocznemu pomocnikowi na pozycję napastnika. Taka gra „Górników” nie mogła przysporzyć  gdańszczanom jakichkolwiek problemów. Wynik jak w znanym filmie – do przerwy 0:1.

Po przerwie ruszył rollercoaster emocji. Najpierw bramkę na 1:1 strzelił, no właśnie – kto? Wydawać by się mogło, że strzelcem był niezawodny Grzegorz Bonin, lecz duża rolę – by nie wiodącą – odegrał bramkarz Lechii Vanja Milinkovic-Savic.  Wyrównanie wyraźnie ożywiło lubelską publikę, która jak jeden mąż ryknęła dopingiem 😉 Remis cieszył kibiców na stadionie jedynie przez kilka krótkich minut, kiedy to gola strzelił Kuświk. Należy dodać, że biernie w całej sytuacji zachowali się zawodnicy Górnika.

W 60. minucie spoza stadionu odezwali się kibice Górnika, którzy wyrazili swoją dezaprobatę dla decyzji władz klubu. Na trybunach najwyraźniej zaś przebywał trener przygotowania mentalnego drużyny z Łęcznej, który równie donośnymi, co irytującymi i rozpaczliwymi krzykami zagrzewał swoich piłkarzy do boju.

Kiedy wydawało się, że emocje będą narastać jak w filmie Hitchcocka, mecz wyraźnie się wyrównał, jednak nie można powiedzieć, że stracił na tempie. Ton akcjom Górnika nadawali Bonin i Leandro, zaś w drużynie przyjezdnych grę ciągnęli bracia Paixao oraz Grzegorz Kuświk, który do pierwszej bramki mógł dołożyć kolejną, jednak piłka po jego strzale uderzyła w słupek.

Ostatni kwadrans to festiwal niedokładności, ale też ataków Górnika. W jednej z sytuacji od straty bramki Lechię uratowała jedynie podniesiona chorągiewka sędziego asystenta, a w kolejnej niedokładność Górników. Mecz w ogóle nie odzwierciedlał ani przewagi jednego zawodnika po stronie Lechii, a na pewno już nie dawał odczuć, jak dużym piłkarskim potencjałem dysponują gdańszczanie.

Mecz zakończył się wygraną Lechii 1:2, jednak dla obu drużyn niesie jakże odmienne od wyniku wnioski. Górnik pomimo, że przegrał może szukać w porażce nadziei. Pomimo, że wynik niekorzystny, to sama gra, może mało wyszukana, ale jednak dająca nadzieję, że walka i zaangażowanie pozwalają zdobywać punkty. Z kolei Lechia, pomimo wywalczonych trzech punktów nadal wydaje się być drużyną w budowie, by nie powiedzieć w rozsypce. Poziom zaangażowania i sposób gry nie dają wielu nadziei kibicom Lechii, która w równym stopniu wyglądała słabo taktycznie, co motorycznie.

[vc_row][vc_column][vc_single_image image=”11151″ img_size=”full” onclick=”link_image” title=”Statystyki EkstraStats.pl”][/vc_column][/vc_row]

 

Relacja z konferencji prasowej:

Jako pierwszy w sali konferencyjnej pojawił się trener Lechii Gdańsk Piotr Nowak. Podkreślił, że zadowolony jest jedynie z wyniku, ale na pewno nie z gry. Zapytany o problemy kondycyjne, jakie uwidoczniły się w drugiej połowie, podkreślił, że nie bez znaczenia są warunki atmosferyczne, duża różnica temperatur w stosunku do tej z wczoraj, jaka żegnała drużynę w Gdańsku. Zauważył, że problem nie jest na pewno „zajechanie” drużyny, bo ciężkie treningi kondycyjne zakończyły się cztery tygodnie temu. Piotr Nowak ponadto zdementował plotki łączące Kevina Constanta z Lechią. Ponadto poinformował o kłopotach ze ścięgnem achillesa Milosa Krasica.

Trener drużyny gospodarzy, Andrzej Rybarski pochwalił swoich zawodników za zaangażowanie i za to, że zagrali na sto procent swoich możliwości, a często powyżej tego pułapu. Odpowiadając na pytania naszego reportera odpowiedział, że uważa iż Górnik jest przygotowany do sezonu dobrze, nie tylko w sferze motorycznej, ale też na innych płaszczyznach. Jego zdaniem udowodnił to także mecz w Chorzowie, gdzie Górnik był w drugiej połowie drużyną lepszą. Zgodził się, że czerwona kartka Pawła Sasina powoduje duży problem przed kolejnym spotkaniem, jednocześnie zastrzegł, że nie widzi szans w odwołaniu od decyzji sędziego Frankowskiego, która w jego opinii była błędna.

 

Tu relacje live na Periscope:

https://twitter.com/Peri24PL/status/757639692741439488

 

 

Kibic Legii Warszawa oraz Realu Madryt. Przeciwnik wszelkich ekstremistów, wróg agresji w życiu publicznym. Prywatnie ojciec dzieciom i mąż żonie. Wielbiciel gitarowej muzyki i kolei.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Górnik Łęczna