Obserwuj nas

Felietony

Liga po mojemu odc. 13

liga-po-mojemu grafika

Za nami dwie kolejki Ekstraklasy, oczywiście nic nam nie wyjaśniły, ot maszyna losująca wyniki. W Poznaniu już zaczyna być gorąco Urbanowi, niczym ludziom uciekającym przed bykami na Encierro w Pampelunie.

Sam się zastanawiam, ile w tym winy Urbana. To że Lech gra poniżej potencjału, który posiada to jasne, pytanie tylko czy będzie grał lepiej? Moim zdaniem tak. Sam Urban twierdzi, że, przy tylu zmianach, potrzebny jest czas i trudno się z nim nie zgodzić.  Dużą winę za taki stan rzeczy ponoszą osoby odpowiedzialne, jak to się mówi w IT, za „capacity plan”, czyli krótko mówiąc za to, by usługa, w tym wypadku drużyna, miała zasoby, czytaj piłkarzy. Nie może być takiej sytuacji, w której w jednym momencie z drużyny odchodzi 9. graczy. To nie może pozostać bez wpływu na zespół. Nowi ludzie, z nowymi umiejętnościami, muszą się zgrać, nauczyć ze sobą współpracować, a im słabszy zawodnik, tym dłużej to trwa. Ja dałbym Urbanowi czas do zimy i potem zastanowił się co dalej.

W Legii jeden cel – Liga Mistrzów. Już dziś przekonamy się czy to realny plan. Besnik Hasi start miał niczym Daewoo Lanos w gazie. Tu znów zastanawiam się, ile w tym winy trenera, a ile osób, które nie potrafiły nie mogły zapewnić nowych zawodników trenerowi. Maszyna transferowa ruszyła dopiero po sprzedaży Dudy, ale tak, jak w wypadku Lecha, wszystko wymaga czasu, a trener Legii niestety go nie ma.

Dobry „capacity plan” mają w Zagłębiu. Po spadku do 1. Ligi włączyli myślenie i razem z Piotrem Stokowcem zaczęli budować coś trwałego na normalnych zasadach. Bardzo szybko przyniosło to efekt w postaci sukcesu, jakim była wygrana z Partizanem Belgrad. Metodycznie budowany zespół, z naciskiem na młodzież, to jest kierunek, którym powinny podążać polskie kluby. U nas niestety presja wyniku, zmiany trenerów powodują, że jedyne, co możemy zbudować, to prowizoryczną wiatę. Cierpliwość, zaufanie do trenera, współpraca, no i troszkę pieniędzy to jedyna recepta na sukces w piłce.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony