Connect with us

Felietony

Bramka Portowa #13

„Dwumecz” z Jagiellonią pokazał jedno – potrafimy postawić się każdemu i przy odrobinie szczęścia żaden z przeciwników nie jest nam straszny. Jasne, nie stawia nas to w pozycji faworytów, ani nawet „cichych” faworytów w każdym spotkaniu, ale to cieszy. Portowcy są w stanie sprawić niespodziankę i pokazać swój potencjał, który jest o wiele większy niż obecna dyspozycja.

Paradoksalnie, wyjazdowy remis w Białymstoku wydawał się meczem, który w pełni pokazał, że jesteśmy drużyną z charakterem. Jasne, pokonać 4:1 lidera Ekstraklasy to sztuka, ale powiedzmy sobie szczerze – postawienie się podrażnionemu lwu na jego terenie zasługuje na uznanie. Tak się buduje charakter drużyny i życzę sobie żeby to był moment, w którym ta drużyna się ustabilizuje. Do tej pory widzieliśmy najgorsze (0:2 ze Śląskiem, 1:1 z Górnikiem Łęczna) i najlepsze (5:0 z Bruk-Betem, 4:1 z Jagą) wcielenia zespołu. Rzadko kiedy drużyna Moskala była w optymalnej formie, a takim wydaje się ostatnia potyczka z Jagiellonią.

No właśnie, to przez te wahania formy, my, kibice, mieliśmy ogromną huśtawkę nastrojów. Z nieba do piekła i z powrotem. Naprawdę ciężko ocenić drużynę, która gra w kratkę od ponad dwóch miesięcy. W końcu będzie trzeba obrać jakiś kurs i jak dobrze wiemy, najbardziej będzie rzutował on na posadę kapitana całej łajby.

***

Kazimierz Moskal ponownie zaimponował. Do tej pory wydawał się gościem, który przesadnie się nie chwali, że jest trenerem. Po prostu robił swoje, chodził do pracy, z pewnością odrabiał zadania domowe, ale nie było czuć takiej naturalnej więzi z drużyną. Trener Moskal wydaje się być po prostu tak usposobiony. Potyczka ze sztabem Jagiellonii podczas ostatniego meczu pokazała, że jak trzeba, to potrafi zawalczyć o swoje i nie da sobie wejść na głowę. I to bardzo dobry znak. To miła odmiana, że ktoś w końcu robi swoje i przesadnie nie emanuje swoją pozycją (Czesław Michniewicz) i że ktoś w ogóle robi swoje (Jan Kocian).

***

„Jesteśmy Stąd”, „Nie jesteśmy tylko gośćmi”, „Wiemy z doświadczenia – razem wygrywa się łatwiej”. Bilbordy o tej treści pokazały się w Szczecinie i mają zachęcać do czynnego kibicowania drużynie, ocieplić wizerunek drużyny i przede wszystkim pokazać, że taki klub jak Pogoń w tym mieście istnieje i jest aktywny. To z pewnością będzie udana akcja marketingowa, bo… będzie. Jeżeli chodzi o promocję Portowców, to ta jest strasznie kulawa. Tak jak ludzie kupują produkty ładnie opakowane, z ładnym logo i niezłą reklamą, tak chodzą też na wydarzenia sportowe, które są dobrze opakowane. Gorzej być nie może, a czuję w kościach, że ta akcja marketingowa mocno poprawi frekwencję na stadionie w najbliższym meczu z Legią. Choć, jak wiemy, właśnie to mecze ze stołeczną drużyną od lat przyciągają i elektryzują kibiców.

Najważniejsze, że w końcu coś w tym aspekcie zaczęło się dziać.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony

  • Radość_piłkarzy_Lecha Radość_piłkarzy_Lecha

    Wnioski po Benfice

    Lech Poznań przegrał z Benficą Lizbona, ale zespół był chwalony za grę. Jednak później...

  • Ciemno, zimno, remisowo

    W sobotę Legia Warszawa podejmowała na wyjeździe Pogoń Szczecin. Był to trzeci mecz w...

  • Obawy przed Benficą

    Lech Poznań w słabym stylu przegrał z Jagiellonią i ma problemy z obroną. A...

  • Pekhart, główka, brama…

    Po serii niepowodzeń Legii Warszawa w niedzielny wieczór, mistrzom Polski przyszło zmierzyć się w...