Connect with us

Lech Poznań

Lechu Poznań – wkurzasz i mobilizujesz

Pyry sie rozgotowały!

Powiedzmy sobie wprost, kibicu w Poznaniu. Podczas finału Pucharu Polski dostaliście w twarz z otwartej dłoni. Od własnego klubu, za którym jeździcie, dopingujecie i który leży wam na sercu. Rozczarowanie, wstyd, zażenowanie i mobilizacja, aby na baczność stać obok i podpierać pobitego. I część mówi, że jest ok?!

Kryzys lub chwilowy dołek nie jedno ma imię. Lechici od początków rządu Bjelicy weszli bardzo szybko z urbanowej jedynki na chorwacki piąty bieg. Pasja, polot, tempo i chęć walki. Celem było powstanie z kolan, grupa mistrzowska i pozycja na pudle. Zespołowi to się udało. Trzecie miejsce po rundzie zasadniczej i… coś się zacięło, choć tłumaczeń jest wiele.

puchar polski

fot. Monika Wantoła

Mecz z Koroną powinien uruchomić małą lampkę ostrzegawczą. Coś przestało grać. Maciej Makuszewski na wiosnę przypomina droid C-3PO. O swoim bycie, negatywnym, przypomniał duet Te-Tetki, któremu być może cofnięto licznik, bądź też zajął się nimi pan Mirek Mechanik. Lech Poznań podczas meczu z Koroną zdefiniował na nowo pojęcie szczęścia. Być może ktoś w czeluściach INEA Stadionu korzystał z ksiąg tajemnych rodem z Dr. Strange‚a. Przepis jak zdobyć trzy punkty i doprowadzić do szału niejednego kibica? Magda Gessler piałaby z zachwytu. Obrona, pomoc i formacja ofensywna. Odbijająca się o siebie jedenastka chłopa po grubszym mityngu dzień wcześniej.

„Puchar jest nasz!”

Wtedy nadszedł on. „Puchar jest nasz!” grzmiało z trybun. Po meczu można było w drugą stronę odbić kibicowskim głosem „Taki chuj!”. Najsilniejszy skład. Trzeci przegrany finał z rzędu. Lech Poznań prezentujący się gorzej od przeciwnika, który nie czarował. Wygrał ten, który z dwóch przeciętnych narobił mniej smrodu. Ponownie mało co grało w szeregach lechitów. Ciemna strona mocy ogarnęła Marcina Robaka, który momentami zachowywał się tak, jakby jego celem było zasłużenie na postawienie popiersia w Poznaniu z jego podobizną. Irytujący bywał Radosław Majewski, który pod koniec spotkania „zabił” zespół. W takich momentach nie ma prawa się pomylić. Rozstrzał oczu? Zaćmienie? Trzęsienie ziemi? Ilekroć wspomni się przebieg tego spotkania. Ilość błędów piłkarzy Arki Gdynia. To ile razy defensywa arkowców „Co ja robię tu?”. Kompromitacja.

Okres pomistrzowski dla kibiców Lecha jest największą kolejką górską w ich życiu. Niektórzy powinni otrząsnąć głowy – tak panowie piłkarze! Powiedzieć sobie wprost, że tak nie można. Choć część ludzi krzyknie chórem, że były trzy punkty! Ale na jasny gwint, krytykować za postawę? Coś ci nie pasuje? Tak, nie pasuje. Bo możesz pójść po bułki ubrany jak po dwudniowej libacji, bądź wykonać zadanie zlecone przez małżonkę jak należy.

Wykonajcie zadanie, jak trzeba, ruszcie po tytuł, bo sami powodujecie, że wątpliwości są coraz większe! Jednocześnie mobilizujecie, by trwać i dopingować, przyprawiając o białą gorączkę.

Niech ten obrazek będzie dla was wystarczającą mobilizacją:

puchar polski

fot. Monika Wantoła

Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań. Piszę dla: @retro_magazyn, @watch_esa i @ManUtd_PL. M: klama.mufc92@gmail.com.

2 komentarze

2 Comments

  1. Avatar

    Marco Polo

    4 maja at 13:30

    Nie jest ok. Jednak nie nazwał bym dostaniem z otwartej dłoni w twarz . Czy porażka jakiegokolwiek klubu w Polsce to policzek dla kibica … nie sądzę. Owszem wkurza to ale potknięcia się zdarzają każdemu jednak podaje się rękę i idzie dalej .

  2. Avatar

    Anonim

    4 maja at 19:56

    Autor chyba nie oglądał meczu, a jedynie skróty bramek bo wydaje mi się że oglądaliśmy 2 rożne mecze.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lech Poznań