Obserwuj nas

Lech Poznań

Lech Poznań pokonuje FK Haugesund. Cudowna bramka Jevticia!

Fantastyczny doping, sprzyjająca pogoda i dobra postawa, a co najważniejsze, magiczna bramka Darko Jevticia. Po porażce w pierwszym spotkaniu lechici za cel główny postawili sobie strzelenie bramki u siebie i ten plan się powiódł. Po zwycięstwie 2:0 z FK Haugesund, Lech Poznań melduje się w kolejnej rundzie eliminacji do Ligi Europy.

Atak, atak, atak!

Od pierwszych minut, niczym rozjuszony byk, zawodnicy Nenada Bjelicy ruszyli na bramkę Pera Bratvelta. W ciągu początkowych minut mieli oni szansę kilkukrotnie pokonać bramkarza norweskiej drużyny. Najbliżej tego był Mario Situm, który w 4. minucie otrzymał doskonałe podanie od Macieja Makuszewskiego. Główkę Chorwata jednak bardzo efektownie wybronił Bratvelt, czemu towarzyszył ogromny jęk zawodu. Następna wręcz doskonała okazja pojawiła się w 24. minucie, kiedy to późniejszy bohater Darko Jevtić wpadł w pole karne z lewej flanki i posłał podanie do Christiana Gytkjaera. Takie okazje trzeba wykorzystywać, a niestety rozregulowany celownik powoduje, że futbolówka pofrunęła wysoko nad bramką.

Maestro Jevtić, Darko Jevtić

Nastała 32. minuta meczu pomiędzy dwoma drużynami. Jeden z przeciwników fauluje w okolicy 30. metrów. Nic nie zapowiadało tego, co za chwile się wydarzy i to, w jaki szał wpadną poznańscy kibice. Któż z nas nie pomyślał o tym, że szykuje się kolejne dośrodkowanie w pole karne i być może któremuś z lechitów uda się oddać strzał. Nic bardziej mylnego. W głowie Darko Jevticia podczas przygotowań do wykonania stałego fragmentu gry pojawiła się szaleńca myśl, żeby strzelać. Szatański plan umieszczenia piłki za kołnierz bramkarza, aby ta zatrzepotała w samym okienku. Kiedy ta szybowała w powietrzu, wydawało się, jakby jej lot trwał w nieskończoność. Im bliżej bramki, tym oczy były coraz szersze, a szczęka opadała coraz niżej. Podobnie jak piłka, która kierowana systemem ziemia-powietrze zmierzała do celu. Tak, to miało miejsce. Pomocnik Lecha zdobywa fenomenalnego gola prawdopodobnie w najmniej spodziewany sposób. Gol, który spowodował szaleństwo radości na trybunach. Chwilę później autor bramki opuścił boisko z powodu kontuzji.

Doping, który dodawał skrzydeł

Ponad 20 tysięcy kibiców, którzy dziś wybrali się na Bułgarską, stworzyło nie doping, a piekło ludzkich gardeł, które dodawało poznańskim piłkarzom skrzydeł. Chwilę po bramce a’la stadiony świata na listę strzelców mógł się wpisać Maciej Gajos, którego strzał głową doskonale wybronił Bratvelt. To koniec? Oczywiście, że nie. Bramkarz gości wybijając piłkę wyszedł poza pole karne, za co arbiter podyktował gospodarzom rzut wolny na wysokości 16. metra. W głowach natychmiast rozbrzmiały głosy – będzie gol! Może znowu Jevtić? Nie. Do futbolówki podszedł Maciej Gajos, jednak jego strzał trafił w jednego z kolegów z zespołu, po czym piłka opuściła boisko.

Nie stracić i może strzelić

Pod takim hasłem można by reklamować drugą część spotkania. Lech Poznań kontra Per Bratvelt, co doskonale pokazała sytuacja z 83. minuty. Jak to nie wpadło? Jakim prawem? Przyodziany w różowy strój golkiper norweskiej drużyny pokazał, że być może jest spokrewniony z różową panterą już w pierwszej połowie, ale to jak uratował przed stratą gola swój zespół w końcówce spotkania, zasługuje na pochwałę. Najpierw Makuszewski po podaniu Gajosa zmarnował sytuację sam na sam, a chwilę później Mihai Radut z siódmego metra oddaje silny strzał, ale wprost w bramkarza. Co się odwlecze, to nie uciecze. W doliczonym czasie gry świetnie grę wznowił Matus Putnocky, który szybko wyrzucił piłkę do Denissa Rakelsa. Do kontrataku na bramkę powracającego Bratvelta dołączył Nicki Bille Nielsen i to on otrzymał futbolówkę od kolegi z zespołu. Duńczyk najszybciej jak tylko potrafił ruszył na oczekującego rywala i pewnym strzałem po ziemi zdobył gola na 2:0!

Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań. Piszę dla: @retro_magazyn, @watch_esa i @ManUtd_PL. M: klama.mufc92@gmail.com.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lech Poznań