Obserwuj nas

Felietony

Gdzie jest polska piłka? Liga po mojemu odc. 34

w piździe

Po pucharowych meczach naszych klubów na pytanie zawarte w tytule oczywiście, aż cisną się słowa „w piździe!”. Ta odpowiedź dość popularna ostatnio na twitterku, jakże dosadnie pokazuje nasze miejsce w europejskiej piłce. Niestety „Eurowpierdol” był dość bolesny tego lata. Może nie przegraliśmy wysoko, spektakularnie, ale jak zwykle odpadliśmy z pucharów europejskich. Na polu bitwy została tylko Legia, ale to tylko dlatego, że startowała do Ligi Mistrzów, a na pocieszenie rozegra mecz o Ligę Europy. Polska piłka szoruje po dnie!

Nasze kluby powinny wspólnie wydać książkę w wielu językach po tytułem: Jak nie awansować do pucharów. Jesteśmy chyba mistrzami w tej dziedzinie. Ktoś powie nie awansowaliśmy, bo jesteśmy słabi. Inny powie – nie mamy pieniędzy. Wszystko to prawda, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Czy chorwackie drużyny mają więcej pieniędzy? Nie! Do 4. rundy eliminacyjnej awansowały wszystkie!

Nie da się

„Nie da się” – te słowa słyszymy najczęściej z ust ludzi siedzących w naszej piłce. Kiedyś naiwnie wierzyłem, że problemem polskiej kopanej są kiepskie stadiony kurniki. Zbudowano nam stadiony, rozrób już praktycznie nie ma i co? Nadal to samo! Nadal jesteśmy „w piździe”! Ba! Gdzieniegdzie słychać, że mamy za duże stadiony! No kurwa, to już jest skandal! Problemem polskiej piłki są ludzie! Tak, to oni nie widzą szans, za to świetnie im idzie wynajdywanie problemów. Pozorują swoja pracę byleby tylko pobierać swoje marne pensje, bo przecież kokosów nie zarabiają! Na polskiej piłce ligowej zarabiają tylko przepłacani piłkarze, ich menedżerowie, no i buki. Ludzie organizujący pracę w klubach to banda amatorów. Oczywiście nie wszyscy, ale większość i to oni ciągną te nieliczne wyjątki w dół i sprawiają, że się nie da!

Czy się stoi czy się leży kasa z praw się należy

Nasze kluby idą na łatwiznę. Nasza Ekstraklasa idzie na łatwiznę. Wszystko to problem, więc działamy na zasadzie dziecka, które myśli, że jak zamknie oczy to nie będzie go widać. Problem kibolstwa nie istnieje, problem ze szkoleniem młodzieży nie istnieje, problem z korupcją nie istnieje, problem ze skautingiem nie istnieje, problem z dniem meczowym nie istnieje, problem przepłacanych piłkarzy nie istnieje itp. itd.

Nasze kluby to pener z Wildy, który dostaje zasiłek. Tak dokładnie jest, bo jak inaczej nazwać transze z praw TV? Jak nazwać kontrakt sponsorski z Lotto? Czy to nie przypomina wam – „Kierowniku, poratuje Pan złotóweczką za przypilnowanie auta?” Taki pener nic nie musi w zasadzie robić. Czy się stoi, czy się leży to kasa z praw się należy. W zasadzie ma jedno zadanie! Za wszelką cenę nie spaść z ligi, bo zasiłek przepadnie. Nic ponad przeciętność, bo i po co? Same problemy z tymi pucharami! Wydatki, podróże, zmęczenie… Po co to komu? Tu trzeba walczyć o utrzymanie… zasiłku!

Kibice to problem

Często mam wrażenie, że kibice dla naszych klubów to problem. Najlepiej jakby płacili za bilet wstępu i w ogóle nie przychodzili. Po cholerę mają przychodzić? Trzeba załatwiać zgodę na imprezę masową, wynajmować pseudo ochronę, która zatrudnia niepełnosprawnych i ludzi chcących dorobić, trzeba sprzątać stadion… Same problemy, a żadnego zysku. Można byłoby na kibicach zarobić, ale catering oddaliśmy kibolom, w sklepie starczyło nam pomysłów tylko na 3 t-shirty i koszulkę meczową, za którą producent żąda połowy zasiłku 500+, więc dla klubu i tak zostaną marne grosze.

Inwestycje? WTF!

Inwestycje? Co to kurwa jest? W naszych klubach liczy się tu i teraz. Skauting? Zatrudnijmy stażystów – zrobią nam raporty za darmo! Przecież i tak co okienko dzwonimy do menedżerów by przesłali nam swoich kandydatów. Akademia? Spoko pomysł, ale po kosztach! Zatrudnijmy młodych trenerów po AWFie na umowę zlecenie i pasjonatów za 700 zł! Taki model na pewno się sprawdzi! Social Media / Marketing? Po cholerę nam to? Bez dobrych piłkarzy i dobrej gry i tak nikt oprócz kiboli nie przyjdzie na stadion.

Ludzie bez ambicji rządzą polską piłką

Naszymi klubami/piłką rządzą osoby, które chcą się dorobić, a nie coś zdobyć. Przepraszam za uogólnienia, ale to na potrzeby tego tekstu. Nieudolna większość przykrywa czapką próbującą wyróżnić się mniejszość. Polska piłka w pełnej krasie.

Ciągłe kłótnie, walka o stołek, a prawdziwej reformy Ekstraklasy jak nie było tak nie ma. Każdy sobie rzepkę skrobie. PZPN ma Ekstraklasę… a jakże – „w piździe”, żyje w przekonaniu, że piłkarze grający w Reprezentacji Polski pochodzą z Marsa. Muszę przyznać, że to działanie bardzo krótkowzroczne! Kluby mają „w piździe” produkt zwany „Ekstraklasą” dopóki pieniądze z praw TV się zgadzają. Działania na rzecz ocieplenia jej wizerunku w zasadzie ograniczają się do zatrudnienia osób, którym budżet pozwala tylko na wyprodukowanie szalików, ale już nie dla wszystkich. Polska piłka – brak współpracy, brak celów, puchary europejskie to problem danego klubu, a nie szansa dla Ekstraklasy. Mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Rak w polskiej piłce rozprzestrzenił się w zasadzie wszędzie.

Jeśli ludzie siedzący w polskiej piłce mają wszystko „w piździe”, to naturalnym jest, że Liga Europy i Liga Mistrzów ma „w piździe” polską piłkę. Bez zmiany mentalności nic się nie zmieni. Czas zmienić optykę i muszą to zrobić wszyscy! Działacze, trenerzy, piłkarze!

Mała prośba

Wstawajcie każdego dnia z pytaniem – jak dziś wygrać? Jednocześnie zapomnijcie o pytaniu „Jak dziś zarobić?” – bo tylko to was ratuje przed miernością. Tylko to uratuje polską piłkę.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony