Obserwuj nas

Felietony

ESA bez Marca, Ekstraklasa bez postępu | Liga po mojemu odc. 40

Dariusz Marzec nie jest już prezesem Ekstraklasy SA, wraz z nim ze stanowiskiem pożegnał się Jacek Bednarz. Rada Nadzorcza szuka nowego prezesa, ale podobno chętnych nie widać. Brak następcy jednoznacznie wskazuje, że prezesura Dariusza Marca nie należała do udanych. Ekstraklasę próbowano opakować w ładny papierek, zapominając o smaku tego cukierka. Reformy i zmiany były chybione. Ekstraklasę dosięgła stagnacja i koniec końców nie osiągnęła znaczącego postępu.

Dariusz Marzec kojarzy mi się z forsowaną przez niego reformą ESA37. Reforma miała uatrakcyjnić widowisko, a niestety miała odwrotne skutki do założonych. Zwiększenie liczby meczów, handicap dla słabszych nie spowodowały uatrakcyjnienia widowiska. Atrakcyjność meczów spadła, coraz częściej mecze kończą się bezbramkowym remisem. Dobrych widowisk w sezonie tyle, że nie potrzebujemy palców u drugiej ręki by je wymienić. Okazało się, że mecze o wszystko to dla trenerów moment na wyczekiwanie na tę jedną, jedyną akcję i koniec końców lepiej mieć dwóch rannych niż jednego zabitego. Wyrównany poziom to iluzja, bo każdy kibic miał wrażenie, że liga równa w dół. Dla trenerów, piłkarzy nie liczyły się bramki, a uratowany punkt, no góra 1,5 (przy panującym do sezonu 2016/2017 podziale punktów po rundzie zasadniczej).

Wiele obiecywano sobie po doświadczeniu w sprzedaży i marketingu prezesa Marca. Niestety i z tego nic wyszło. Kilkuprocentowy udział, że tak powiem kolokwialnie – dupy nie urywa, a truskawką na tym skisłym torcie okazał się ostatni, śmiesznie niski kontrakt z firmą Lotto (6 milionów 150 tysięcy złotych). Tego nawet nie ma co dzielić na 16 klubów, bo zostanie na waciki. Kwota ta niestety jest pochodną tego, co zostało zbudowane przez ponad 2 lata. Niestety na początku dobrze żarło, ale zdechło…

Założenia były słuszne i początek był obiecujący: „Liga musi być silna siłą swoich klubów. Dlatego tuż po zakończeniu sezonu swoje pierwsze kroki przed faktycznym objęciem funkcji, skieruję do akcjonariuszy od Poznania po Białystok, aby poznać ich perspektywę, problemy i to, jak widzą współpracę pomiędzy nimi i Spółką”. To właśnie na słowie WSPÓŁPRACA poległ Dariusz Marzec.

Współpraca – słowo klucz

Z klubami poszło mu średnio, pomysły Ekstraklasy przyjmowane były chłodno. Akademie Klasy Ekstra czy też projekt double pass (zintegrowane i kompleksowe szkolenie młodych zawodników) to według klubów była za duża ingerencja w ich biznes. Nie mnie to oceniać, czy to były dobre, czy złe pomysły. Na pewno źle przeprowadzone – bez współpracy, a na zasadzie narzucenia.

Bardzo źle wyglądała współpraca z PZPN i prezesem Bońkiem. Kuksańce z obu stron godziły w dobre imię Ekstraklasy i ostatecznie osłabiały pozycję Dariusza Marca. Było ich na tyle dużo, że każdy wiedział, że to wojna na wyniszczenie. Mnie jako kibica nie obchodzi czyja to była wina. Liczy się to, że niesmak pozostał.

Współpraca z kibicami leżała totalnie. Tu nawet nie ma o czym pisać – jej praktycznie nie było. Wiadomo, to bardzo trudne spróbować utożsamiać kibiców z Ekstraklasą. Zazwyczaj oni sami utożsamiają się z klubami – i to całkowicie zrozumiałe. Trzeba się nie lada nagimnastykować, by nie urazić kibiców danego klubu. Wiem jednak, że pewne działania można zacząć od kibiców i od nich wyjść w stronę klubów i opinii publicznej, wtedy mamy szansę, że dany projekt będzie kibicom bliższy niż ten wymyślony w głowie prezesa.

Współpraca z mediami też nie należała do najlepszych. Nie udało się wypracować takiego formatu, w którym słowa kibol, burdy, zadymy nie były łączone z klubami i samą Ekstraklasą.

Co teraz, Ekstraklaso?

Odnoszę wrażenie, że chęci były, pomysły także, ale zabrakło ludzi i planu, jak to dobrze zrealizować. Sam jestem ciekaw, kto zostanie nowym prezesem. Jakie będzie miał zadania. Oby nie skończyło się tylko na opędzlowaniu praw telewizyjnych. Ekstraklasa działająca razem pod jednym szyldem ma większą siłę przebicia, te koło zamachowe może być wydajniejsze i skok jakościowy całego produktu może nastąpić w szybszym terminie. Wspólne działania marketingowe, sprzedażowe mogą tylko pomóc Ekstraklasie. Ciężkie to zadanie by pogodzić 16 klubów, ale nie jest to niewykonalne. Ciężko jest się dogadać z prezesem Bońkiem, ale wierzę, że jest to możliwe. Ciężko porwać kibiców ze sobą, ale jeśli nowy prezes wsłucha się w ich problemy i pomysły, na pewno się uda. Dla dobra Ekstraklasy.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony