Romeo Jozak
zdj. Legia.com / Mateusz Kostrzewa

Jest rok 2018, luty, nowa runda za pasem. W Legii kolejna rewolucja w składzie, odeszło 11 zawodników, a przyszło 6. Od ponad dwóch lat trwa nieustanna budowa w Legii. Z klubu odeszło 41 zawodników, 4 budowniczych trenerów. Czy ktoś panuje jeszcze nad tą budową? Czy Jozak zbuduje coś trwałego? Czy w ogóle w naszych warunkach jest to możliwe?

Wszystko niby się zgadza. Legia zdobywa tytuły, awansowała do upragnionej Ligi Mistrzów, ale kibice jak nie byli, tak nie są zadowoleni z gry drużyny. Jedni powiedzą – w dupach się tym warszawiakom poprzewracało. Niejeden mieszkaniec Wrocławia czy Poznania zamieniłby swoją pustą gablotę na warszawską, uginającą się pod ciężarem pucharów. Drudzy oprócz trofeów oczekują emocji, przyjemnej dla oka gry, walki, bramek i oczywiście zwycięstw. Od dwóch lat, mimo że tabela się zgadza, to jakby Legia traciła przewagę do konkretów w Ekstraklasie. Ostatni tytuł zdobyła w okolicznościach, o których bym chciał zapomnieć. Te minuty oczekiwania na wynik w Białymstoku zapadną mi w pamięci do końca życia. Jedno jest pewne: nie takiej gry oczekuje się na trybunach przy Łazienkowskiej 3.

Każdy z kibiców Legii pamięta późną jesień 2016 roku. Jacek Magiera zastąpił Besnika Hasiego, a Legia zaczęła grać jak z nut. Kibice nie zastanawiali się czy, ale ile bramek strzeli rywalowi Legia. Piękny okres, taką Legię chciałbym oglądać i pewnie wy także.

Dobra gra to piłkarze z odpowiednimi umiejętnościami

Podstawą dobrej gry byli piłkarze z odpowiednimi umiejętnościami. Nikolić, Prijović, Bereszyński, Vadis Odjidja-Ofoe, Thiboult Moulin, Guilherme czy też Radović. Dziś ponad rok od tej dobrej gry został tylko Miro, ale pewnie tylko dlatego, że był przez pół roku kontuzjowany. Legia pozbyła się najlepszych zawodników, sprowadzono szrot. Nie ma do tej pory liderów w żadnej formacji. No dobra jest Malarz, ale on pociągnie max 1 sezon. W obronie jest Pazdan, ale co okienko chce zamienić warszawskie powietrze na jakiekolwiek inne, więc trudno nazwać go liderem formacji defensywnej. W pomocy wielki lej po Vadisie i Moulinie. W ataku to już nie lej, a Kolskaja Swierchglubokaja Skważina na Półwyspie Kolskim.

Niestety z perspektywy czasu, błędem było pozostawienie na stanowisku dyrektora sportowego Michała Żewłakowa. Jego ostatnie transfery jeszcze za panowania Bogusława Leśnodorskiego, a także te ostatnie już u Dariusza Mioduskiego należy ocenić w skali szkolnej na pałę. Przepłaceni piłkarze do tej pory wywołują poty u głównej księgowej Legii, a ich wyczynów trudno szukać w statystykach na transfermarkcie.

Jesienią ulało się i nastąpiła zmiana całej koncepcji prowadzenia klubu. Stery przejęli Chorwaci z Romeo Jozakiem i Ivan Kepciją na czele. Z wielką nadzieją czekaliśmy na pierwsze okienko transferowe. W jakiejś części spełniło ono nasze oczekiwania. Pozbyto się z klubu zawodników, którzy nie dawali jakości. Szybko zakontraktowano prawego pomocnika Vesovicia, napastnika Eduardo, pomocnika Antolicia i środkowego obrońcę Williama Rémy’ego. Niestety okazało się, że Legia i prezes Dariusz Mioduski mocno trzymają się strony kosztowej. W połowie przygotowań sprzedano Thiboulta Moulina i Armando Sadiku. Próbowano ściągnąć na roczne wypożyczenia Habiba Maigę z AS Saint-Étienne i Krystiana Bielika z Arsenalu. W obu przypadkach macierzyste kluby sprzeciwiły się tak długiemu wypożyczeniu swoich graczy. Oba te przykłady pokazują, że nowa ekipa nie chce popełniać błędów poprzedników, chce minimalizować wpadki. Pokazuje to też brak jeszcze zaufania do swoich decyzji transferowych, a może po prostu chodzi o pieniądze, a konkretnie o ich brak.

Legia ciągle w budowie

Legia ciągle jest w budowie i co gorsza końca tej budowy nie widać. Na domiar złego kreowany na gwiazdę drużyny Vesović zmaga się z kontuzją. Eduardo po kontuzji pleców na Florida Cup też grał zachowawczo. Siła ofensywna oparta jest na Kucharczyku i Hamalainenie. Tu mógłbym wstawić słynnego kota z napisem “Darek, to jebnie”. Kryzys na szczytach władzy przeniósł się do administracji i wdarł się całym impetem do szatni. Odbił piętno na wynikach i wydatkach. Kiedy opuści naszą Legię? Nie wiem.

Serce kibica chciałoby, aby nastąpiło to już tej wiosny. Chciałbym, aby Remy stał się liderem formacji obronnej. Dałbym wiele, aby zdrowy Vesović wraz z Szymańskim i Phillipsem utworzyli najlepszą  formację pomocy, a Jarek Niezgoda czerpał garściami z umiejętności technicznych Eduardo. Widzę to oczyma wyobraźni. Chciałbym, abym wreszcie po sezonie mógł powiedzieć – ta budowla przy Łazienkowskiej 3 zaczyna wyglądać, teraz wystarczą kosmetyczne zmiany.

Udanej rundy i mistrzostwa Polski dla Legii, drodzy kibice!

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here