Kasper Hamalainen
fot. Adam Piechowiak

Ekstraklasa ruszyła z kopyta. Spodziewaliśmy się męczenia buły, bo wiadomo – ciężkie przygotowania, dużo w nogach, źdźbła traw na polskich boiskach inne niż w Turcji, czy też na Florydzie. Okazało się jednak, że pierwsza kolejka w 2018 roku była przyjemna niczym grzaniec spożywany w Małym Cichym przy minus pięć na rtęciowym termometrze. Wiem, że wnioski po pierwszej kolejce mogą być równie trafne jak te po pierwszej randce, ale pokuszę się o kilka przemyśleń.

Gdzie ta rewelacja jesieni? 

Górnik Zabrze przegrał z Wisłą Płock 2:4. Wynik jest dość mylący, bo tylko dzięki bramkarzowi Wisły zabrzanie utrzymywali się na powierzchni. Thomas Dähne najpierw minął się z piłką lecącą do bramki jak ja z wielką karierą piłkarską, a przy drugim golu wypluł piłkę jak gruby postawiony pierwszy raz między dwoma słupkami. W Wiśle imponował Konrad Michalak mijający obrońców z Zabrza niczym Bode Miller za najlepszych czasów w Super Gigancie. Mądra polityka klubu z Płocka powoli przynosi fajne dla oka skutki. Zabrze po świetnej jesieni zaliczyło falstart. Bez pomysłu, praktycznie bez zagrożenia, zostały tylko stałe fragmenty gry, ale na czołówkę Ekstraklasy może być to za mało.

Nowa Legia, nowe nadzieje

No nie powiem, jestem zaskoczony dobrą grą Legii jak premią w styczniu od mojego aktualnego pracodawcy. Najwięcej zmian w lidze, a gra wyglądała przyjemnie dla oka. Formacje były zwarte, na tyle, że Zagłębie momentami było bezradne i posiłkowało się typowym B-klasowym zagraniem zwanym “laga do przodu”. Pechowe bramki po błędach indywidualnych Michała Pazdana nie mogą tej dobrej gry, zwłaszcza środkowej formacji, przesłonić. Świetnie do zespołu wprowadził się Chris Philipps. jego odbiory przypominały mi stylem Grzegorza Krychowiaka – widać francuską szkołę piłki nożnej. Świetne zawody zagrał William Remy. Transfer tego zawodnika był wyśmiewany przez kibiców innych drużyn, bo przecież Remy trafił do Legii po półrocznej banicji w IV lidze francuskiej. Jak widać nasza liga lubi takich zawodników. Świetny odbiór i znakomite wyprowadzanie piłki. Legia trenera Jozaka chce grać z pierwszej piłki, chce grać krótkimi podaniami – to zupełnie inna wizja niż pozostałych drużyny Ekstraklasy. Czy to się sprawdzi, czy piłkarze załapią ten koncept? Zobaczymy w następnych kolejkach.

Idemo dalje? Pa, ne stvarno

Lech Poznań zawiódł swoich sympatyków. Jego gra była podobna do fryzury Raduta. Swoją drogą, co skłoniło Nenada Bjelicę do oddania kierownicy temu zawodnikowi?  Wygrany zgrupowania? To już “bliskoklubowicze” muszą się wypowiedzieć. Toporna gra i wrzutki na pałę pokazały, że Bjelica miał blotki w rękach mówiąc o lepszej grze ofensywnej Lecha. Remisy 0:0 jak były zmorą Lecha tak nadal są, nic tu się nie zmieniło. Przygotowań nie widać w grze Lecha. Poznań mocno nagrzany walką o mistrzostwo Polski może szybko podziękować Chorwatowi za współpracę. Potencjał osobowy na pewno jest na lepszą grę Kolejorza. Teraz to męczenie buły i zimne pyry na obiad. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że tylko dzięki dobrej grze Roberta Gumnego i znakomitym interwencjom Jasmina Buricia Lech nie stracił bramki w Gdyni. Arka zaprezentowała się godnie, zwłaszcza dopóki miała siły. Walka na całym boisku i determinacja w grze obronnej – typowy Ojrzyński.

Fajnie to się oglądało

Dużo bramek, emocje i walka na całym boisku. Tak wyglądała pierwsza kolejka zimowa na polskich boiskach. Jedni podbudowani, dla innych pierwsze śliwki robaczywki. Jak będzie dalej? Zobaczymy! To jest Ekstraklasa, tu nikt nie jest pewny wygranej. My, kibice chcemy emocji i bramek. Mam nadzieję, że pierwsza kolejka wyznaczyła na tym polu poziom minimum.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here