Obserwuj nas

Felietony

Bjelica, czyli kto? | Liga po mojemu odc. 50

  • Avatar
Kasper Hamalainen

W Poznaniu nie jest wesoło. Oczekiwania co do drużyny i jej gry minęły się z rzeczywistością jak mój weekend z abstynencją alkoholową. No nie zazdroszczę kibicom. Łatwo oczywiście znaleźć winnego słabej gry Lecha. Jest nim oczywiście Nenad Bjelica. Nie twierdzę, że jest bez winy, ale problem w Lechu wydaje się głębszy. To nie przypadek, że w Lechu zmienia się tylko trener, przychodzi ocieplenie, a potem wszystko wraca do bycia Adasiem Miauczyńskim Ekstraklasy.

Bjelica, czyli kto?

Trener w naszych klubach to często popychle. To osoba która ma odpowiadać za wyniki, a nie ma na nic wpływu. Bo jaki ma mieć wpływ gość, który jest tu tylko przejazdem, na chwilę? W Lechu Bjelica jednak dostał czas, dostał też zaufanie i dostał najwyższą pensję ze wszystkich. Co w takim razie pykło?

Bjelica nie dostał pełni władzy. Oficjalnie miał walczyć o Mistrzostwo Polski, ale jak przyszło do promocji Kownackiego to musiał ugiąć się i odstawić Marcina Robaka od składu w najważniejszym meczu sezonu. To pokazuje pewne priorytety w Lechu Poznań. Nie ma w tym klubie (lub są w mniejszości) ludzi którzy mają gen zwycięzcy, którzy chcą wygrywać za wszelką cenę. W Lechu Poznań mamy do czynienia z ludźmi małymi. Oczywiście nie wszyscy i nie chodzi mi też o wzrost, a myślenie i inteligencję. Każdą krytykę przyjmują osobiście, nawet jeśli jest ona wypowiadana z ust ludzi kochających ten klub. Zamiast potraktować słowa jako naukę, podchodzą do tego w sposób małostkowy. Nie będę tutaj podawał przykładów, bo są one ogólnie znane. Jedno jest pewne: Mali ludzie nie stworzą wielkiego klubu.

Brak twardej ręki

Jeśli trener nie ma takich umocowań, to musi być ktoś wyżej od niego, kto będzie prowadził pion sportowy twardą ręką. W Poznaniu takiej osoby brak. To był problem Legii w poprzednim sezonie, ale zmiany kompetencyjne w dziale sportowym już przynoszą efekt. Za wszystko odpowiedzialny jest Jozak, a reszta pracuje na jego sukces. Czy w Lechu jest podobnie? No nie. Słynny już wywiad ze skautem Lecha pokazał amatorszczyznę w kwestii podejmowania decyzji i zarządzania działem sportowym. Oczywiście sposób udzielenia feedbacku swoim przełożonym był dość specyficznym posunięciem tego skauta i słusznie został wypierdolony z Lecha. Rządy twardej ręki mają jedną wadę, muszą być egzekwowane przez osobę naprawdę kompetentną – eksperta z pełnym poparciem zarządu klubu. Abstrahuję już od tego czy te rządy będą na poziomie trenera, dyrektora sportowego czy też prezesa klubu. To jest chyba wtórne, ważne by taka osoba w klubie była. W Lechu takiej osoby brak.

Jeśli jesteś w czymś dobry to postaw na to!

Mówisz Lech – myślisz akademia. Dlaczego Lech od pewnego czasu zrezygnował z polityki promowania swoich zawodników kosztem sprowadzania szrotu? Zagraniczny skauting Lecha po ostatnich okienkach można spokojnie zaorać i posadzić pyry. Sprowadzeni piłkarze nigdy nie powinni grać w barwach Kolejorza. Są zwyczajnie za słabi na ten klub. To też nie jest kwestia braku pieniędzy. Za tę kasę można byłoby sprowadzić o wielę lepszych zawodników, a na pewno bardziej perspektywicznych. Rezygnuje się z młodych zawodników ALP, wypożycza się ich po Podbeskidziach, a daje się grać Nickie Bille Nielsenowi aka Kebab i Choblence aka taksówkarz z Ubera. No sorry! Nie mam nic do tych „piłkarzy”, ale to za wysokie progi. Dlaczego Lech świadomie zrezygnował ze sprowadzania uzdolnionych Polaków i stawiania na swoich wychowanków? Dlaczego casus Lewandowskiego nie ma już prawa się powtórzyć w Lechu Poznań? Dlaczego Kolejorz myśli, że w Skandynawii znalazł żyłę złota z najlepszymi piłkarzami? Amatorstwo!

Nie da się

Kibice Lecha słusznie mają dość tego słowa. Zbyt często pada ono z ust ludzi pracujących w Kolejorzu. Potencjał, który drzemie w Lechu jest marnowany z miesiąca na miesiąc. Lech praktycznie nie ma konkurencji w Wielkopolsce. Kibice fanatycznie są związani z marką Lech. Wiem co mówię, bo mieszkam w Poznaniu i jako kibic Legii mogę na to spojrzeć z pewnego dystansu. Czas postawić na ludzi z pasją i ekspertów. Jeśli nadal Lech będzie opierał się na ludziach dla których każda merytoryczna uwaga to atak na nich, dla których wyjście poza strefę komfortu oznacza ruszenie tyłka z fotela, dla których najlepszą odpowiedzią na postulaty kibiców są słowa „nie da się”, to niedługo kibice Kolejorza będą oglądać plecy nie tylko Legii, ale także Jagiellonii i innych klubów Ekstraklasy.

Zwalniać, nie zwalniać?

Oczywiście Nenad Bjelica powinien być zwolniony, ale za nim powinny iść większe zmiany w pionie sportowym. Bjelica za uginanie się, za siermiężny styl drużyny, za złe wybory, za stawianie na pseudopiłkarzy. Czy Lecha stać na większe zmiany? Wątpię. Ciepła woda w kranie wystarcza Rutkowskim.

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony