Polska piłka cierpi na brak dobrych piłkarzy. Mamy uzdolnioną młodzież, ale gdy przekraczają oni wiek dorosłości znikają, jak moje skarpetki w pralce. Cały czas zadaję sobie pytanie gdzie one się podziewają i jak im się wiedzie. Podobnie jest z tymi młodymi talentami w seniorach. Temat do programu Nie do wiary! Strefa 11.

Od kilkudziesięciu lat słyszę o tym problemie i jeszcze nikt nie podał antidotum. Sprawa oczywiście jest wielowymiarowa i krzyżują się tu cele różnych grup. Młody piłkarz chciałby grać i zarabiać godnie. Jego menedżer chciałby go już sprzedać z zyskiem. Klub który go wychował chciałby szybko zarobić. Dla trenera każdy mecz toczy się o własną posadę (więc tu i teraz woli stawiać na doświadczonych). Klub pozyskujący najlepiej chciałby zawodnika za darmo, bo to duże ryzyko. Dochodzą tu różnego rodzaju przepisy, jak ekwiwalent za wyszkolenie i oczywiście animozje między klubami, prezesami. Jak widać całe spektrum celów nijak się ze sobą przecinających.

Piłkarz mając 16-18 lat musi podjąć wiele cholernie ciężkich decyzji, zarówno na boisku, jak i po za nim. W założeniu, cały system szkolenia powinien mu to ułatwić i wspomóc jego karierę piłkarską. Niestety bardzo często tego nie robi i najczęściej taki piłkarz, nawet jeśli bardzo uzdolniony, kończy z piłką i zajmuje się czymś, co da mu pieniądze i przyszłość. Wbrew pozorom ten start do kariery piłkarza jest usłany samymi znakami zapytania i wyrzeczeniami. Jak widać tylko nieliczni są w stanie podejmować prawidłowe decyzje, a zarazem sprostać rywalizacji i przeciwnościom losu.

Liczba piłkarzy

Liczba miejsc w drużynach seniorskich jest ograniczona przez reformy zwane centralizacją. Mamy trzy ligi ogólnopolskie, co mocno ogranicza liczbę piłkarzy. Możemy sobie wmawiać, że podnosi to poziom naszej piłki. Być może nawet doraźnie to przynosi efekt, ale w dłuższej perspektywie po prostu będzie mniej miejsca dla uzdolnionej młodzieży. Ograniczenie liczby klubów na poziomie centralnym, to jawne przyznanie się do słabości szkolenia młodych piłkarzy i niedoinwestowania tego procesu. Łatwo jest teraz zmniejszyć ligę, scentralizować ją. Gorzej będzie z odbudową i ponownym powiększeniem, bo po prostu te małe i często słabe kluby przestaną już istnieć lub będą za słabe infrastrukturalnie by sprostać wymaganiom. Pochodzę z Wyszkowa i kiedyś PKP miało co godzinę połączenie z Warszawą. Reformy sprawiły, że PKP zaczęła likwidować połączenia, myśląc, że te które zostaną będą rentowne. Podróżny jednak widząc coraz mniej pociągów zaczął szukać alternatyw i po prostu przesiadł się na autobus, który miał co pół godziny. Teraz na linii Wyszków – Warszawa jest jeden pociąg i hula w nim wiatr zamiast pasażerów. Przepraszam za tą krótką dygresję, ale przypomina mi właśnie działania PZPNu.

Jestem zwolennikiem teorii, która mówi, że talent piłkarski/sportowy po prostu ma się w genach. Taki talent może urodzić się w miejscu, gdzie nie ma piłki na poziomie centralnym i łatwo go wtedy przegapić. To nie przypadek, że w PZPN powstał dział grassroots. Związek na pewno przestraszył się wykresów, które jednoznacznie pokazywały spadającą liczbę czynnych piłkarzy. To ciekawe swoją drogą, że takie dane są tajne. Przecież PZPN powinien się chwalić taką liczbą i po wejściu na pzpn.pl powinna ta liczba mi się pojawić. Próżno jej jednak szukać w serwisach polskiego związku.

Rywalizacja

Najlepsze polskie kluby mają pieniądze, by utrzymać piłkarzy w wieku 16-20 lat, ale co z tego, gdy oni nie mają szans na występy w Ekstraklasie i pałętają się gdzieś po niższych ligach lub grają z dużo słabszymi rówieśnikami. W ten sposób nigdy nie wskoczą na wyższy poziom. Można oczywiście wypożyczać, ale czy wtedy mamy pełną kontrolę nad szkoleniem tego piłkarza? Mój pomysł czerpie z wzorców, które są wdrażane w krajach Beneluksu. Zakłada on rozszerzenie I, II i III ligi o miejsca przeznaczone dla juniorów z klubów Ekstraklasy i 1. ligi. Cztery miejsca w pierwszej lidze miałby cztery najlepsze akademie w kraju. W drugiej lidze byłoby tych miejsc 8, a w trzeciej 16. Oczywiście pomysł trzeba byłoby kompleksowo przemyśleć, ale cel powinien być zachowany. Współzawodnictwo najlepszej młodzieży z seniorami na jak najwyższym poziomie.

Pro Junior System

Świetny pomysł PZPN – nie boję się tego powiedzieć. Jak trzeba krytykuję, jak jest powód do chwalenia, to jak w tym wypadku będę to robił. System powinien być rozwijany, a kwoty zwiększane. Tylko dzięki temu systemowi w ostatnich dwóch latach młodzi zawodnicy dostawali więcej szans gry w stosunku do starszych, doświadczonych piłkarzy i desantu z zagranicy. Sam byłem świadkiem rozmowy, gdzie prezes rozmawiał z menedżerem piłkarza i wskazywał, że wielkim atutem młodego pomocnika jest Pro Junior System.

Ekwiwalent za wyszkolenie

Opłata ta narzucona przez przepisy PZPN jest zabezpieczeniem dla klubów wychowujących młodzież. Jednak też bywa przeszkodą przy transferze piłkarza. Nie zawsze jest tak, że piłkarz chce transferu ze względu na awans sportowy. Bywa też tak, że po prostu chce grać, a nie siedzieć na ławce. Niestety w wielu przypadkach nie może dojść do porozumienia między klubami, bo zwyczajnie klub pozyskujący takiego zawodnika nie ma pieniędzy. W wielu przypadkach to rodzice, a nie klub finansuje szkolenie zawodnika. Rodzice płacą składki i to dzięki nim akademia istnieje i może funkcjonować. Niestety, gdy po zawodnika zgłasza się klub z wyższej ligi, chcący zaoferować mu godny kontrakt, pojawia się „ekwiwalent za wyszkolenie”. Akademia oczekuje rekompensaty, mimo że większość kosztów wyszkolenia syna ponieśli rodzice. Oczywiście nie można z ekwiwalentu zrezygnować, ale po prostu trzeba urealnić kwotę jaką ma zapłacić klub pozyskujący zawodnika, doceniając wkład klubu wychowującego. Warto wziąć pod uwagę liczbę minut spędzonych w ostatnim sezonie na boisku. Podwyższyłbym limit wieku do 12 lat. Dopiero wtedy ten ekwiwalent byłby obowiązkiem. Dobro zawodnika i możliwość rozwoju powinno przyświecać przepisom regulującym transfery.

Piłkarze

Wszystko można oczywiście spisać na papierze, zrobić procedury, ustalić system, ale na końcu i tak będzie ważna głowa i nogi piłkarza. Decyzje, wybory, podpisy będą miały wpływ na jego karierę. Musi ufać sobie, a nie kręcącym się wokół niego menedżerom. Każdy krok poza boiskiem będzie równie ważny jak ten na boisku. Pociąg z nazwą kariera może przejechać nie zatrzymując się na peronie, który wybrał sam piłkarz. Zginie jak skarpetki w mojej pralce, mimo że pralka powiem wam moi mili zajebista!

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here