spór o Legię
fot. Rafał Samsel

Dwa tygodnie trzymał nas w niepewności łaskawie panujący prezes Dariusz Mioduski. Przez te kilkanaście dni o wyborze trenera Legii, samych kandydatach tych mniej lub bardziej realnych napisano wszystko. Zlustrowano wszystkich wzdłuż i wszerz i… każdy był do bani. Z oczywistym wyjątkiem Staszka Czerczesowa, który dla 95% kibiców Mistrza Polski jest wzorem niemal świętym. Osobiście nie jestem bezrefleksyjnym fanem Rosjanina, chociaż muszę przyznać rozumiem powody tegoż uwielbienia. Pod koniec wakatu na trenerskiej ławce wybór spolaryzował się wokół dwóch kandydatów: trenera Wisły Płock i dotychczasowego, „tymczasowego” coacha Deana Klafurica (a.k.a Klaf). I się zaczęło. Zauważyłem trzy obozy.

1. Ten wybór to jakaś żenada, dajcie porządnego trenera.
2. Ten wybór to jakaś żenada, ale jeśli już to stawiam na …
3. Stawiam na …

Z przykrością muszę stwierdzić, że do mnie najgłośniej docierały głosy opcji pierwszej. Dlaczego z przykrością? Bo widzę brak zaufania co do działań włodarzy z Łazienkowskiej. Ja wiem, że w Polsce jest prawie 40 milionów prezesów klubów piłkarskich i dać każdemu z nich taką Legię, to Liga Mistrzów zostanie zjedzona na śniadanie. Właścicielem Legii jest jednak Dariusz Mioduski i to on rozdaje karty. Przedstawia się jako profesjonalista pod każdym względem, a sądząc po tym do czego w życiu doszedł i ile zarobił to coś w tym jest. Jak się komuś nie podoba, to do domu.

W Polsce nie funkcjonuje model “socios” znany z Hiszpanii. My kibice nie mamy żadnego wpływu na wybór trenera. Trenera wybiera zarząd, zakładam że w porozumieniu z dyrektorem sportowym. Zaufajmy więc, że ten wybór odbędzie się na profesjonalnych zasadach z najwyższym dbaniem o dobro Legii. My przecież nigdy nie dowiemy się, jak wyglądał proces decyzyjny, dlaczego ten trener jest fajny, a tamten już mniej. Jest milion powodów dla których nawet idealny dla kibiców kandydat byłby nie do przyjęcia przez decydentów i nikt nigdy nam tego powodu nie zdradzi. Bo niby po co? Apeluję więc o trochę spokoju, trochę opanowania w dyskusji mniej lub bardziej publicznej, a także o wsparcie dla nowo wybranego szkoleniowca. O to ostanie jestem akurat spokojny.

Osobiście byłem w tej trzeciej grupie i widziałem na stanowisku trenera Brzęczka. Dlaczego? A dlaczego nie? Był kapitanem młodzieżowej reprezentacji Polski (tej srebrnej, z Barcelony), a potem także seniorskiej. Nie może być byle chłopcem do bicia tylko mega kozakiem. Tak naprawdę to bardziej niż za trenerem Brzęczkiem byłem za NIEZATRUDNIEM doświadczonego trenera z zagranicy. Uważałem i nadal uważam, że to zły pomysł. Ryzyko, że nie wypali także istnieje. Zagraniczny trener, który nie ma wyników równa się wysoka odprawa (patrz Hasi). Odprawa dla trenera i całego sztabu, bo żaden szanujący się zagraniczny trener nie da sobie wcisnąć lokalnych współpracowników.

Prawda jest taka, że Legia nie potrzebuje trenera z zagranicy. By zdominować krajowe podwórko Legia potrzebuje… Zinedine Zidane’a (wiem że akurat jest wolny, ale mnie bardziej chodzi o to czego dokonał jako trener Realu), ale takiego trochę mniejszego, takiego w polskiej skali. ZiZu na czele Realu Madryt zdobył całkiem sporo pucharów, w tym trzy razy z rzędu Ligę Mistrzów. By to osiągnąć nie zrobił żadnej rewolucji. Po prostu pilnował by ten mechanizm się nie psuł. Podobnie to widzę w Legii. Wystarczy dopilnować by mechanizm działał, by piłkarze mieli siły na 90 minut, by obrońcy bronili, skrzydłowi biegali, pomocnicy podawali a napastnicy strzelali. Proste… jak piłka nożna. Skład Mistrza Polski jest na tyle mocny, że wystarczy tylko by trener umiejętnie to regulował. Tu ustawi, tam przestawi, niesfornych naprostuje, a jak ktoś odejdzie, to na wakat wymyśli nowego lub wprowadzi młodzieżowca itp.

Powiecie, że Legia ma większe ambicje niż dominacja na krajowym podwórku. Zgadzam się. Powiecie też, że Klaf, czy nawet Brzęczek, to nie trener na puchary i tu usłyszycie moje VETO. Dlaczego? Uważam, że Jurgen Klopp jest lepszym trenerem niż ZiZu. Bardziej doświadczonym, jego drużyny grają ładny futbol, nie boi się wprowadzać młodych, śpiewa z kibicami i dużo innych „bo”. A jednak ten super Jurgen przegrał finał w Kijowie. Dlaczego? Ponieważ, to nie trenerzy grają na boisku, a piłkarze. Francuz miał Benzemę, Bale’a i ćwierć Ronaldo. Niemiec przez pól godziny Salaha i nieszczęsnego Kariusa. To piłkarze walczą na boiskach i aby osiągnąć coś w europejskich pucharach, tychże właśnie Legia musi mieć lepszych. A trener gdy będzie mądry, sprawiedliwy, znający się na taktyce, psychologii, przygotowaniu do sezonu i wielu innych sprawach – na których trener znać się powinien – osiągnie sukces. I tego właśnie nowemu/staremu trenerowi życzę, Sukcesów przez duże S.

Tekst piszę już po ogłoszeniu Klaf’a jako pierwszego trenera na nowy sezon, a jeszcze przed jego konferencją. Nie spodziewam się tam jednak jakiś fajerwerków. Zobaczymy. Jeszcze ostatni dziennikarze nie opuszczą salki konferencyjnej, a już dyskusja przeniesie się na nowy temat, czyli transfery. Pożyjemy zobaczymy. W tej kwestii też wkrótce coś napiszę.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here