Niektórzy zarzucają mi, że wystarczyło pozwolić mi zagrać w piłkę na Oporowskiej i nagle przestałem źle pisać na temat Śląska. Jest to oczywiście zarzut śmieszny. Chodzi o to, że gra na Oporowskiej to była jedynie kropla w morzu dobrych rzeczy, które w klubie się ostatnio dzieją. Nawet gdybym chciał się na siłę do czegoś przyczepić, to nie bardzo mam do czego. We Wrocławiu w pewnym momencie zdecydowano się na instalację nowego systemu operacyjnego, który w tej chwili spisuje się bez zarzutów.

Usunięcie wadliwego systemu

Zaczęło się od usunięcia tego co działało wadliwie. 8 stycznia 2017 roku z funkcji prezesa zwolniony został Michał Bobowiec. Wielu było mocno zdziwionych taką decyzją, niektórych ona śmieszyła. Żartowano, że Śląsk wymienia prezesów częściej niż trenerów. To jednak był dopiero początek trzęsienia ziemi.

Miesiąc później pożegnano się z trenerem Urbanem, który fatalnie przygotował drużynę do drugiej części sezonu. Pożegnano też Adama Matyska o którego pracy już nawet nie chce mi się pisać, bo szkoda na to czasu. Ten człowiek pozostawił po sobie takie wrażenie, że jak o nim pomyślę, to przed oczami mam tylko:

Jednak samo usunięcie systemu, który działał źle, nie wystarczyło. Trzeba było zainstalować nowy, który również posprząta bałagan po poprzedniku.

Instalacja nowego systemu

Po usunięciu wadliwych elementów należało wstawić nowe, które przyczynią się do stabilnego działania nowego systemu. Michała Bobowca zastąpił Marcin Przychodny. Miejsce Adama Matyska zajął Dariusz Sztylka, a drużynę po Janie Urbanie przejął pan Tadeusz Pawłowski. Takim oto sposobem na kluczowych stanowiskach w Śląsku znalazły się klubowe legendy. Dzięki temu każdy kibic może mieć pewność, że panowie nie będą działać na szkodę klubu.

Istotna zmiana nastąpiła również, w biurze prasowym. Na stanowisku rzecznika prasowego Tomasza Szozdę zastąpił Kacper Cecota. Na szczęście Tomek nie odszedł z klubu. Został po prostu przesunięty do innych zadań.

Wdrożenie pierwszego modułu

Sezon pod kątem sportowym był już praktycznie stracony. Tadeusz Pawłowski nie jest cudotwórcą, żeby fatalnie przygotowaną fizycznie drużynę, w ciągu kilku dni postawić na nogi. Dlatego właśnie nie można mieć pretensji do trenera o to, że drużyna pod jego wodzą nie wygrała pierwszych siedmiu meczów, zaliczając tam 4 remisy i 3 porażki. Mariusz Rumak powiedziałby, że w tych meczach zbiera owoce pracy poprzednika. Problem w tym, że owoce były zepsute.

Efekt

Wystarczy spojrzeć na bilans kolejnych siedmiu meczów. 6 zwycięstw i 1 remis. To robi wrażenie! Wiele mówiło się o zmianie trenera po sezonie. Pojawiały się nawet nazwiska kandydatów. Pawłowskiego jednak bronią wyniki i pewne już jest, że to on zacznie nowy sezon, w roli trenera Śląska.

Wdrożenie drugiego modułu

Za budowę drużyny dla Pawłowskiego odpowiada Dariusz Sztylka. Jego zatrudnienie na stanowisku dyrektora sportowego było w pewnym sensie ryzykiem, bo Sztylka nigdy wcześniej nie pracował na takim stanowisku. Jednak kiedy przyjrzymy się strategii jaką przyjął, można powiedzieć, że wygląda to ciekawie. Zaczął od ożywienia działu skautingu. Skończyło się ocenianie piłkarzy na podstawie filmików z youtube. W tej chwili jest jeden główny skaut, który ma do dyspozycji pięciu innych, którzy jeżdżą po kraju i oglądają piłkarzy. Niby nic takiego, ale w ostatnich latach w Śląsku ten skauting po prostu nie istniał. Transfery też zapowiadają się ciekawie. Do klubu dołączać mają młodzi Polacy, których będzie później można sprzedać z zyskiem.

Efekt

Skończyły się czasy zwożenia tutaj piłkarzy zagranicznych, którzy przyjeżdżali, żeby się “odbudować” i jak najszybciej czmychnąć jak najdalej. Jeśli teraz do Śląska trafi piłkarz z innego kraju, to możemy być pewni, że został bardzo dokładnie przeanalizowany przez Sztylkę i jego ludzi.

Zauważyłem też pewną różnicę pomiędzy duetem Bobowiec-Matysek, a Przychodny- Sztylka. Ci pierwsi swoją pracę w Śląsku zaczęli od obietnic i wielkich wizji. Matysek chwalił się kontaktami w Niemczech, Bobowiec prosił o czas i zaufanie dodając, że jak nie wypali to można go przykuć do pręgierza. No właśnie panie prezesie, co z tym pręgierzem?

Przychodny i Sztylka na początku tylko grzecznie się przywitali, a potem zamiast gadać i się przechwalać swoimi znajomościami, od razu wzięli się do pracy. Efekty są takie, że kadra Śląska ma być zamknięta przed początkiem okresu przygotowawczego. To oznacza koniec kompletowania drużyny na łapu capu tuż przed startem sezonu z piłkarzy, których nikt inny nie chciał i dzięki temu stali się tańsi.

Wdrożenie trzeciego modułu

Trzecia zmiana w Śląsku wywołała najwięcej emocji. Dobrze spisującego się w roli rzecznika Tomasza Szozdę zastąpił Kacper Cecota. Trzeba przyznać, że była to zmiana z dobrego na jeszcze lepsze, chociaż na początku kibice nie byli z tej zmiany zadowoleni.

Kacper wprowadził politykę otwarcia na kibica. Miał swój udział w organizacji akcji #śląskowegranie o której pisałem tutaj. Wspólnie z często krytykowanym przeze mnie Wojciechem Błońskim zorganizował również dogrywkę śląskowego grania w browarze Prost, gdzie kibice razem mogli obejrzeć ostatni mecz sezonu i napić się śląskowego piwa.

Bardzo ważny jest przede wszystkim kontakt Kacpra z kibicami. Jest na twitterze, każdy może zadać mu pytanie. Każdy może z nim podyskutować. Przede wszystkim bardzo ciekawie prowadzi Kacper politykę informowania o transferach. Świetnie też zaprezentowano nowego piłkarza. Tym razem zamiast podartych, krótkich spodenek otrzymaliśmy profesjonalnie i fajnie zrobiony filmik prezentujący transfer Damiana Gąski.

Efekt

Można powiedzieć, że zmiany w biurze prasowym pozwoliły na ocieplenie wizerunku klubu. Kibice poznali pracowników klubu, a pracownicy klubu poznali kibiców. Wszyscy dobrze się bawili, więc wnioskuję, że relacja klub-kibice mocno się zacieśniła… i dobrze.

***

Jak widzicie nowy system w Śląsku jak na razie działa bez zarzutu, czeka go jednak jeszcze jeden i najważniejszy test. Będzie to test sportowy i jeśli ten nie zostanie zaliczony to nawet najlepsze relacje z kibicami nie pomogą. Mimo ciężkich warunków finansowych udało się w klubie zbudować podstawy czegoś fajnego. Teraz czekamy już tylko na pozytywny wynik testu sportowego i będziemy mogli stwierdzić, że reinstalacja systemu przebiegła w 100% pomyślnie.

Piotr Potępa

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here