Obserwuj nas

Pismo Kibiców

Bombardier z Dzierżoniowa

Krzysiek Piątek

W ostatnich tygodniach jeśli pisze się o polskiej piłce, to tylko i wyłącznie negatywnie. Wszystkie czołówki gazet zagarnęła dla siebie „fantastyczna” Legia Warszawa i jej popisy na arenie międzynarodowej. Jednak gdzieś wokół tej fali krytyki wobec Legii, czy innych polskich drużyn, które odpadły z pucharów (co by nie mówić Genk i Gent, to nie Dudelange z Luksemburga) są inne pozytywne momenty w wykonaniu naszych piłkarzy. Choćby hattrick Roberta Lewandowskiego w superpucharze Niemiec przeciwko Eintrachtowi, czy też fenomenalny debiut Krzysztofa Piątka w barwach FC Genoa. Bombardier z Dzierżoniowa będzie poświęcony temu drugiemu.

4 bramki w 38 minut

Krzysiek Piątek może nie pobił rekordu Roberta, czyli 5 bramek w 9 minut, ale dokonał czegoś równie spektakularnego. W swoim oficjalnym debiucie przeciwko Lecce, ustrzelił tzw. pokera (4 bramki w jednym spotkaniu). Potrzebował na to zaledwie 38 minut. Jak dla mnie jest to osiągnięcie naprawdę godne podziwu. Mało który polski snajper, może pochwalić się takim debiutem w zagranicznej drużynie. Wiadomo, że Lecce to tylko beniaminek Serii B, ale i tak trzeba pochylić się nad tym wyczynem. Co ciekawe Krzysiek trzy bramki strzelił głową. Taka rada dla trenerów przyszłych rywali klubu z Genui, pilnujcie gościa z numerem 9 w polu karnym przy stałych fragmentach.

W tym wszystkim nie ma przypadku

Jeśli jednak myślicie, że to jednorazowy wystrzał i Krzysiek zaraz zostanie zapomniany, jak chociażby Bartek Kapustka, czy inny Jarosław Jach, to się mylicie. W meczach towarzyskich rozgrywanych w ramach okresu przygotowawczego przed sezonem, Krzysiek zanotował 13 trafień w zaledwie 6 spotkaniach, coś niebywałego!

Zaczął od strzelenia 5 bramek amatorskiemu zespołowi Val Stubali (13:0). W kolejnym spotkaniu z Zenitem Sankt Petersburg co prawda gola nie strzelił, ale wypracował swojej drużynie jedenastkę. Z kolei w meczu ze Swansea bramkę już strzelił, a jego drużyna zremisowała 1:1. Kolejne trafienia ex napastnika Cracovii to dublet z AC Cuneo, hattrick z St. Goergen i kolejny dublet tym razem z Albisolą. Jak sami Państwo widzicie, Krzysztof Piątek pokazuje, że regularność w tym fachu to podstawa!

Drugi Lewandowski?

Wiadomo, że do tego daleka droga i nie ma co w tym momencie pompować balonika związanego z karierą Krzyśka, jednak jak każdy dobrze wie ciężko uciec od takich porównań. Sam były trener Piątka, Michał Probierz (Cracovia) mówi o nim, że przypomina Roberta Lewandowskiego we wszystkim, nawet trochę z twarzy.

Pół żartem, pół serio warto wspomnieć, że Robert Lewandowski mógł podpisać kontrakt z Genuą i jego kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Latem 2010 roku włoski klub oferował za Polaka 3,5 miliona euro. Dyrektor generalny klubu, Fabio Preziosi, był nawet w Warszawie gdzie, w hotelu Mariott przy lotnisku, spotkał się z Cezarym Kucharskim, przedstawicielem piłkarza. Robert pojechał nawet na Derby Genui, aby poczuć klimat włoskiego futbolu i tym samym zachęcić go do podpisania kontraktu właśnie z nimi. Niestety dla „Grifone” Lewy wybrał ofertę Borussii Dortmund. Kto wie, może właśnie teraz czerwono-niebiescy otrzymali napastnika na miarę Roberta, i to kolejnego z kraju nad Wisły, czas pokaże.

„Gotowy na Milan!”

Polski napastnik nie chce zwalniać, ale iść za ciosem. Jak sam powtarza, jest gotowy na starcie z Milanem. Warto dodać, że słowa Krzyśka są sprzed zdarzenia jakie niedawno miało miejsce w Genui, a mianowicie zawaleniu mostu autostradowego (co ciekawe Piątek w wywiadzie przyznał, że miał tego dnia jechać tym mostem), więc trzeba będzie poczekać na występ Polaka jeszcze tydzień.

Jednak mimo wszystko myślę, że można śmiało stawiać na to, że Krzysztof po takim występie z Lecce (Genoa czekała aż 68 lat na 4 bramki jednego zawodnika w oficjalnym meczu) bez problemu znajdzie miejsce w podstawowej jedenastce na mecz z Empoli. Nawet Zbigniew Boniek nie pozostał obojętny wobec kapitalnego występu Polaka, poinstruował włoskich dziennikarzy na Twitterze jak prawidłowo wymawiać nazwisko swojego podopiecznego, tłumacząc to tym, że będzie im to w tym sezonie nad wyraz potrzebne.

Mecz z Milanem z przyczyn oczywistych został przełożony na czas bliżej nieokreślony. Kolejne starcie z Empoli przypada na dzień 26 sierpnia. Warto będzie obejrzeć to spotkanie, aby zobaczyć jak prezentuje się Piątek w akcji.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pismo Kibiców