Obserwuj nas

Felietony

Wisła z Górnikiem, czyli nie chwal Maćku, nie chwal!

Pietrzak
Fot. Almendra Foto www.almendra.pl

Uważam się raczej za wygadaną osobę. W większości przypadków ripostę mam przygotowaną już na 2 zdania do przodu. Przewiduję jak Kasparow w rozgrywce szachowej, co zaraz pewnie powie mój rozmówca i przygotowuję sobie różne scenariusze jak odbić piłkę. Środowisko, w którym się wychowywałem też zrobiło swoje. Jak nie byłeś gruby, to chudy, jak nie rudy to żaba i tak w kółko kręciły się ksywki wyśmiewające najbardziej charakterystyczne cechy. Pod ciągłym naporem starszych, którzy na gówniarzach testowali nowe powiedzonka. Człowiek uczył się szybciej myśleć, dokładniej kojarzyć fakty, celniej ripostować, żeby zamknąć im ryje, uważając jednak, by nie przegiąć. Inaczej trzeba było palić wrotki i unikać ich przez kilka dni. Eh ta wspaniała Nowa Huta. W sobotę jednak był ten jeden z nielicznych momentów w moim życiu, kiedy odebrało mi mowę. Oglądałem występ Wisły z otwartą szczęką i wywalonym jęzorem. Zapraszam do lektury.

Nie chwal Maćku, nie chwal!

Dostałem dzisiaj na Twitterze kategoryczny zakaz chwalenia naszej drużyny i sztabu trenerskiego. Widocznie ludzie uwierzyli, że ja naprawdę muszę narzekać, bo inaczej nie będzie szło. Wprawdzie nikt nie napisał wprost, że jak nie będę się słuchał to dostanę kopa w rzyć, ale dało się to wyczuć z kontekstu. Wolę nie ryzykować, macie, o co prosiliście.

Kostal znaczy rozczarowanie!

I to masakryczne! Ledwie dwie asysty, ale gola żadnego. Martin zagrał bardzo słabe spotkanie, dokładnie podając piłkę do kolegów, przebojowo wygrywając pojedynki na skrzydle i siejąc zamęt w szeregach Zabrzan. Zastanawiałem się w poprzednim tekście, dlaczego nie grał wcześniej? Teraz już wiem. Po prostu on nie reprezentuje poziomu ekstraklasy!

Pietrzak na wylocie!

Wrócił z Lubina, gdzie był na wypożyczeniu, ale niczego się nie nauczył. W dalszym ciągu wspomaga skrzydłowego w atakach, strzela gola, asystuje, wraca do obrony gdzie gra coraz pewniej, nie dając przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. A to przyjęcie piłki przy pierwszej bramce? No jak on śmiał to przyjąć? No bardzo słabo jak na wymogi naszej ligi względem bocznych obrońców.

Defensywni pomocnicy do klubu kokosa!

Kto to widział, żeby w jednej drużynie grało dwóch dobrych defensywnych pomocników? Przecież to jest nie fair wobec przeciwnika. Kort przyszedł do nas z Pogoni, gdzie nie dostawał szans grania, bo się nie dostosowywał do poziomu ligi. Wiązałem z nim duże nadzieje na to, że wyciągnie wnioski i będzie wykopywał piłkę w aut, na uwolnienie. Niestety, przyszedł i popisuje się dokładnymi  podaniami na kilkadziesiąt metrów, przenosząc ciężar gry na drugie skrzydło. I jeszcze się bezczelnie cieszy z kolegami naginając ustalone reguły panujące w lidze. Basha to już w ogóle przegiął bagietę i nie zamierzam się z nim patyczkować. Po co on wbiegał w pole karne? Po co strzelał gola? Po co w ogóle czyta grę, skoro czytanie jest passé? No do zmiany!

Ondrasek nie trzyma poziomu ligi!

Nie wierzę! Pokładałem w tym chłopaku nadzieje. Że te jego kilka goli to po prostu chwila zapomnienia i zaraz wróci do poziomu ligowej szarzyzny. Ale nie! On znowu jest skuteczny. Ręce opadają, kiedy widzę, jak walczy pomimo tego, że jest 85 minuta spotkania i powinien już udawać, że go łapią skurcze. Więcej powiem. Nie powinien udawać, tylko powinien być nieprzygotowany do grania na takim wysiłku. To jest już jednak wina sztabu szkoleniowego, do którego sobie przejdę za chwilę.

Najlepszy Lis

Tak, ten chłopak zagrał na przyzwoitym ekstraklasowym poziomie. Wprawdzie nie puścił żadnego gola, ale starał się bardzo to uczynić. Choćby wtedy, gdy nie złapał piłki toczącej się po murawie jak ciernie w westernach. Zagrał dużo pewniej niż w meczu z Lechem, ale nie będę po nim jechał, wszakże dopiero zbiera doświadczenie.

Zawiedziony postawą kibiców

Ponad 16 tysięcy ludzi na stadionie. Śpiewy, doping.  Wierzyłem, że chociaż tutaj będziemy trzymać fason. Liczyłem na 6 tysięcy, pustawy młyn i bluzganie na piłkarzy, ale i na tym polu zawiedliśmy. I jeszcze ta ostentacyjna zabawa pod sektorem C, po ostatnim gwizdku. No będą nas kurwa wytykać palcami na mieście! Dobrze, że chociaż Wojtkowski miał trochę honoru i nie bawił się z kibicami, tylko stał z boku. Ma zadatki na topowego grajka tej ligi.

Stolar VON, Sobol VON, wszyscy Ku%#a VON!

Ja rozumiem, że to młodzi trenerzy, jeszcze nie rozumieją pewnych reguł. No ale przecież kursy trenerskie prowadzili doświadczeni polscy szkoleniowcy, którzy porażkę i minimalizm mają we krwi. To nikt im nie mógł powiedzieć, że drużyna nie może robić pressingu przez cały mecz? Że trzeba się cofnąć, pod własną bramkę broniąc rozpaczliwie 1-0?! Nie było, żadnego wykładowcy, który wbiłby im do głowy, że Polska myśl szkoleniowa opiera się na kontrataku, a nie na rozgrywaniu piłki? Dlaczego nikt nie przypilnował ich notatek i nie wprowadził korekt, że w Ekstraklasie nie gra się z pierwszej piłki, a już na pewno nie podaje się dokładnie?  Ktoś popełnił błąd, gdzieś zostali wyciągnięci za uszy, ze względu na przeszłość, ale tak nie powinno być. Jak to teraz wygląda? Wszyscy grają z kontry, niedokładnie, na alibi i powoli, a my co? No jak my się mamy pokazać na mieście? Wstyd cokolwiek napisać na Twitterze, strach otwierać Facebooka, bo zaraz nas wszyscy wytykają palcami: „Ooo ta Wisła to gra efektownie i efektywnie”.

Nie miałem własnego pomysłu na zakończenie tekstu, więc pójdę za namową mojej córki i napiszę po prostu:

Koniec.

 

 

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony