Obserwuj nas

Felietony

Wnioski po dwóch meczach kadry Brzęczka

Niewiele czasu miał Jerzy Brzęczek na poskładanie rozbitej po Mundialu reprezentacji. Po słabym meczu z Irlandią i całkiem niezłym z Włochami możemy jednak stwierdzić, że jakiś zalążek nowego stylu kadry pojawił się na horyzoncie. Brzęczek nie kombinował z ustawieniem. Postawił na standardowe 4-2-3-1, w którym każdy wie gdzie ma biegać. Nowy selekcjoner wprowadził też swoje pozaboiskowe zasady podczas zgrupowań. Po dwóch pierwszych meczach mam wrażenie, że Brzęczek wie jak chce grać, ale musi jeszcze dobrać odpowiednich wykonawców i wtedy reprezentacja powinna wrócić na dobre tory.

Zmiany pozaboiskowe

Z pamiętniczka raportu Adama Nawałki wynika, że Sławomir Peszko zupełnie nie poradził sobie w roli człowieka od atmosfery. W kadrze panowały podziały, przez co między piłkarzami nie było chemii. Brzęczek rozpoczął więc swoją pracę od prób scalenia kilku grup w jedną. Z każdym zawodnikiem przeprowadził bardzo szczerą rozmowę, zarządził spożywanie posiłków przy jednym stole i wspólne wyjścia. Nie mogę teraz jednoznacznie stwierdzić czy to dobry pomysł. O tym przekonamy się pewnie za kilka miesięcy, kiedy będzie można uznać, że ta reprezentacja, to w stu procentach dzieło Brzęczka.

Warte odnotowania na pewno jest to, iż Brzęczek od razu wziął się do roboty i wygląda na faceta, który wie co chce osiągnąć. Zmieniło się też podejście do konferencji prasowych. Skończyło się rzucanie wyświechtanych frazesów. Brzęczek na konferencjach jest konkretny. Mówi wprost i nie boi się publicznie mówić o problemach zespołu używając do tego nazwisk piłkarzy.

Zmiany boiskowe

O zmianach personalnych pisać nie ma sensu, bo powołania i składy każdy kibic widział. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Brzęczek nie wciska kadrze na siłę ustawienia, w którym kadra grać nie potrafi. Zapowiadał, że będzie korzystał z tych ustawień, do których najlepiej pasują dostępni mu piłkarze. Dzięki temu zawodnicy wiedzieli gdzie i jak mają biegać. Zauważyłem też jeszcze jedną zmianę na plus. Podczas meczu z Włochami, gdy przeciwnik stosował wysoki i agresywny pressing nasi obrońcy nie wybijali piłki gdzie popadnie. Kilka razy znakomicie krótkimi podaniami wychodzili spod takiego pressingu. To mogło się podobać.

Ciekawa zmiana zaszła też w zachowaniu selekcjonera podczas meczu. Spokojnego i wyważonego Nawałkę zastąpił energiczny i „grający” z piłkarzami Brzęczek. Widać było, że piłkarze reagują na jego uwagi, a on żyje meczem razem z zawodnikami. Do pełni szczęścia w meczu z Włochami zabrakło lepszej drugiej połowy, a tę mogły dać lepsze zmiany. W nich mam wrażenie selekcjoner nieco się zagubił. Nadal jednak broni go fakt, że to dopiero początek selekcji i na jej efekt będziemy musieli jeszcze poczekać.

Bramkarze

Z całym szacunkiem dla Wojciecha Szczęsnego ja nadal będę się upierał, że dla tej kadry lepszym bramkarzem jest Łukasz Fabiański. Nie wiem co dzieje się ze Szczęsnym, kiedy gra w reprezentacji, ale jak dla mnie Fabiański daje więcej pewności. Kiedy oglądam mecz kadry i widzę w bramce Szczęsnego z tyłu głowy cały czas mam myśl, że Wojtek zaraz walnie jakiegoś klopsa.

Obrońcy

Od dawna selekcjonerzy kadry cierpieli na brak, przynajmniej, niezłego lewego obrońcy. Selekcjoner Brzęczek ma więc pewien luksus, bo do wyboru ma ich aż dwóch. Oczywiście na tę chwilę Rybus to jeszcze poziom, a może nawet dwa, wyżej niż Reca, jednak zawodnik Atalanty podczas tych dwóch meczów pokazał, że jego rozwój idzie w dobrym kierunku. Jeśli będzie regularnie występował w barwach swojego klubu, to niedługo może być już poważną konkurencją dla Rybusa.

Kto obok Glika? Tutaj wyboru zbyt dużego nie ma. Jan Bednarek solidnie zaprezentował się w meczu z Włochami, ale czy to pozwoli zbliżyć się mu do pierwszej jedenastki Southampton? Zdecydowanie większe szanse na grę w swoim zespole ma Marcin Kamiński i dopóki Bednarek nie przebije się do pierwszego składu Świętych, to zapewne obrońca Fortuny Düsseldorf będzie partnerem gracza AS Monaco w środku reprezentacyjnej obrony.

Pomocnicy

Największy ból głowy Brzęczek ma, myśląc o obsadzeniu skrzydeł. Kuba Błaszczykowski jest tylko cieniem samego siebie, Kurzawa, dopóki nie zacznie grać w Amiens będzie grał słabo również dla kadry. Kądzior w meczu z Irlandią narobił trochę wiatru, ale od skrzydeł oczekujemy chyba nieco więcej prawda? Makuszewski ma permanentnego pecha i cały czas wypada z kontuzjami, a szkoda, bo gdy już w niej gra to robi taki wiatr, na jaki liczymy.

Jest oczywiście jeszcze Kamil Grosicki, który grać potrafi, ale musi najpierw poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. Zmiana towarzystwa chyba też mogłaby pomóc. Znajomość z człowiekiem, który zazwyczaj gada bzdury do mikrofonu i koleżeństwo z gościem od atmosfery nie wychodzą Kamilowi na dobre. Social media też powinien odstawić.

Klaruje się za to środek pola. Karol Linetty po raz kolejny nie zdał egzaminu na podstawowego kadrowicza, więc w tej sytuacji trio Krychowiak, Klich, Zieliński wydaje się mieć pewny plac gry.

Napastnicy

W ataku nadal nie wiadomo kto powinien grać u boku Roberta Lewandowskiego. Zarówno Milik, jak i Piątek we Wrocławiu nie błyszczeli. Milik dał co prawda asystę, ale możemy ją traktować jako zadośćuczynienie za zmarnowaną świetną sytuację z pierwszej połowy.

Co dalej?

Wygląda na to, że Jerzy Brzęczek ma pomysł na tę reprezentację, a jedyne czego potrzebuje to czas na wyselekcjonowanie zawodników, którzy będą w stanie ten pomysł wdrożyć i zrealizować z odpowiednim skutkiem. Mimo okropnego meczu z Irlandią i nietrafionych zmian w meczu z Włochami Brzęczek na starcie i tak wypadł lepiej od swoich poprzedników, którzy zazwyczaj swoje debiuty mniej lub bardziej kompromitująco przegrywali. Warto zwrócić również uwagę na to, że Brzęczek debiut swojej kadry miał w oficjalnym meczu o punkty, podczas gdy jego poprzednicy debiutowali zazwyczaj w meczach towarzyskich.

Piszę dla Watch-Esa i 2x45info. IT QA. Zakochany we Wrocławiu i Warszawie sprzed wojny.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Felietony