Obserwuj nas

Pismo Kibiców

Przez Chojnice na PGE Narodowy

Po dobrym meczu w Legnicy drużynie Ricardo Sá Pinto przyszło zmierzyć się w 1/32 rundzie Pucharu Polski, czwartą drużynę Fortuna 1 Ligi – MKS Chojniczankę Chojnice. Dla Legii była to więc okazja, aby dokonać kilku zmian w składzie i na tle słabszego rywala sprawdzić formę zmienników. Drużyna Przemysława Cecherza, chciała jednak napisać własną historię w tegorocznej edycji turnieju i powalczyć o swój bilet na PGE Narodowy

6 zmian po Miedzi

Portugalski szkoleniowiec Mistrza Polski postanowił zrobić 6 zmian w porównaniu z meczem ligowym. W wyjściowym składzie znaleźli się m.in. Michał Pazdan czy Miroslav Radović, a poza kadrą meczową znaleźli się: Radosław Cierzniak, Adam Hloušek oraz Mateusz Wieteska. W składzie gospodarzy również można było zobaczyć byłych ekstraklasowiczów Kamila Sylwestrzaka czy Wojciecha Trochima.

Warto także wspomnieć, iż Sá Pinto postanowił, że treningi przed pucharowym meczem będą odbywać się w Opalenicy.

Początkowa dominacja

Pierwsze minuty spotkania w Chojnicach wskazywały na to, iż mecz będzie tylko do jednej bramki. Już w 4. minucie swoich sił strzałem zza pola karnego próbował Sebastian Szymański. Chwilę później José Kanté chciał udowodnić, że to on zasługuje na miejsce w pierwszym składzie, lecz jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia. Jednakże gospodarze nie dawali za wygraną i odważnie walczyli z Mistrzem Polski. W 12. minucie spotkania błąd popełnił, wracający do składu Michał Pazdan, co mogło zakończyć się bramką. Piotrowski jednak nie wykorzystał wyśmienitej okazji, aby zadowolić trybuny w Chojnicach. Po kwadransie gry Legia oddała pierwszy strzał celny. Uderzał Nagy, ale Janukiewicz nie miał problemów z obroną.

Żyjący meczem portugalski szkoleniowiec Wojskowych domagał się raz po raz większego tempa gry od swoich zawodników. Parę minut później kapitalną akcję w trójkącie rozegrali Cafu, Radović i Szymański. Ten pierwszy dośrodkował z prawego skrzydła na długi słupek, a tam najlepiej w powietrzu odnalazł się Michał Pazdan i zdobył swoje debiutanckie trafienie w barwach „Wojskowych”. Tym samym sprawił sobie prezent urodzinowy, ponieważ ostatnio skończył 31 lat.

Swoje trafienie mógł zaliczyć kolejny także Miroslav Radović, jednak sędzia po konsultacji z VAR odgwizdał spalonego. Warto wspomnieć, że ostatnią bramkę z gry kapitan Legii Warszawa strzelił w maju 2017 roku.

Swoją szansę miała też Chojniczanka, gdy w 35. minucie Miłosz Przybecki wbiegł do środka z prawej strony i próbował po długim rogu pokonać Arkadiusza Malarza. Wynik do końca pierwszej połowy pozostał bez zmian, 0:1 dla aktualnych obrońców tytułu.

Próby, próby, próby…

Po przerwie zawodnicy Przemysława Cecherza próbowali udowodnić, że nie są chłopcami do bicia. W 52. minucie spotkania z rzutu wolnego ze sporej odległości strzał próbował oddać – niczym Çalhanoğlu w HSV – Danielewicz. Jednak efekt był bardzo daleki od ideału. Chwilę później doświadczonego bramkarza Legii próbował pokonać Emil Drozdowicz, lecz był to strzał w sam środek bramki.

Druga połowa pozostawała wiele do życzenia. Swoją grę podostrzył Mistrz Polski, co zaowocowało aż 4 żółtymi kartkami. Dopiero w końcówce meczu na stadionie w Chojnicach zrobiło się ciekawie. Najpierw dobrą szansę, sam na sam, z Janukiewiczem zmarnował Carlitos, a następnie sam golkiper udał się w pole karne Malarza, aby wspomóc kolegów. Dwa razy zrobiło się ogromne zamieszanie, jednak ostatecznie po strzale Wojciecha Trochima piłka o centymetry minęła słupek.

Po tym uderzeniu sędzia zakończył to spotkanie i warszawiacy mogli cieszyć się z awansu. Teraz przed podopiecznymi trenera Ricardo Sá Pinto ligowe spotkanie ze zdobywcą Pucharu Polski 2016/2017 – Arką Gdynia.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pismo Kibiców