Obserwuj nas

Pismo Kibiców

Lechu, dokąd zmierzasz?

W 13. kolejce Ekstraklasy, Lech Poznań mierzył się na wyjeździe z Pogonią Szczecin. „Portowcy” bez problemu pokonali Kolejorza 3:0. Mimo iż niewielu kibiców ze stolicy Wielkopolski wierzyło w wygraną, to na pewno nie spodziewali się oni takiej kompromitacji. Lech przyzwyczaił nas przecież w tym sezonie do słabej gry. Często był zresztą za to krytykowany i słusznie. Jednak to, co stało się sobotniego wieczoru, przekroczyło już wszelkie granice, które wielokrotnie były nadszarpywane przez zarząd. Lechu, dokąd zmierzasz?

Bieganie? A komu to potrzebne?

Kolejny mecz i kolejny raz druzgocąca statystyka, która staje się wizerunkiem drużyny prowadzonej przez Djurdjevicia. Lech po raz enty przebiega w trakcie meczu kilka kilometrów mniej od swoich rywali. Tym razem różnica ta wynosi 9 km. Kiedy przypomnimy sobie słowa trenera Lecha, gdy obejmował pierwszą drużynę, że piłkarze „Kolejorza” będą odważni, waleczni i żadnej piłki nie będą odpuszczać, dziś możemy usiąść i bić brawo. Niestety nie z zachwytu, lecz ironicznie.

Problem ten wydaje się kluczowy, gdyż od początku sezonu można zauważyć, że z przygotowaniem fizycznym  jest kiepsko. Błąd sztabu szkoleniowego podczas przygotowań przedsezonowych? Wątpliwe jest bowiem, by piłkarze zapomnieli, jak się biega. Wyeliminowanie tego problemu jest konieczne i musi nastąpić natychmiast!

NIE-polski Lech

Kolejnym problemem wydaje się zbieranina obcokrajowców. W sobotę w podstawie Lecha wyszło dwóch Polaków. Tydzień temu również. Ciężko jest sobie wyobrazić sytuację, gdzie nowy w klubie Grek Goutas, będzie umierał na boisku za Duńczyka Gytkjaera. Lech pod wodzą Djurdjevicia miał być polski, w szatni miał obowiązywać język polski, miało grać więcej wychowanków, a przede wszystkim Polaków.

Jak te słowa mają się do rzeczywistości, dzisiaj wszyscy widzimy. Może warto odpuścić jeden sezon, po to, by wprowadzać powoli młodych chłopaków z akademii. Lech na pewno nie spadnie, a na podium też nie ma co liczyć. Takie rozwiązanie powinno zaprocentować w przyszłości.

Ivan „wiatr” Djurdjevic

Kiedy wydaje się, że po takim meczu nic więcej już nas zaskoczyć nie może… wychodzi on. Ivan Djurdjevic, który na pomeczowej konferencji stwierdził, że wiatr przeszkadzał jego piłkarzom wybijać piłkę. Tak, piłkarze zarabiający dziesiątki tysięcy euro nie potrafią wybić piłki, bo przeszkadza im wiatr!

Wypowiedzi Ivana stają się coraz bardziej żałosne. Jego działania również zaskakują, a niestety pozytywnych efektów nie widać. Z perspektywy czasu możemy już powoli mówić o niewypale. Lech powinien zacząć się rozglądać za nowym trenerem, bo z obecnym sukcesu nie osiągnie. A szkoda, bo byłaby to ładna historia.

Kibicowska naiwność

Poznańscy kibice już wielokrotnie podejmowali działania mające na celu wymusić zmianę strategii prezesów klubu. Transparenty, hasła na trybunach, malowanie prześmiewczych obrazków na murach, kończąc na protestach. Za każdym razem miała być to ostatnia szansa pod tytułem „Albo coś zmieniacie, albo na trybunach nas nie zobaczycie!”. Wojenki pt. Kibice kontra Piotr Rutkowski i Karol Klimczak są już na porządku dziennym. Ku rozczarowaniu większości fanów, te wojny zawsze wygrywają prezesi Lecha.

Dlaczego? Wydaje się, że kibice za każdym razem są skutecznie manipulowani. Dobrze wiemy, jak działa PR P. Rutkowskiego. Piwko i tortilla wystarczy, by kibic znów wrócił na trybuny. Czy tym razem też tak będzie? Przekonamy się na meczu z Lechią Gdańsk, gdzie 5 tysięcy osób na trybunach będzie dobrym wynikiem.

Jednak aby Lech znów był wielki potrzeba zmian na wielu płaszczyznach. Ciężki to widok dla kibica, gdy drużyna, która 3 lata temu wygrywała mistrzostwo Polski i zawsze była w czubie tabeli, teraz jest pogrążona w kryzysie. Lechu, bądź znów wielki, bo liga potrzebuje cię mocnego.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pismo Kibiców