
14 czerwca 2017 roku, piłkarze Rakowa Częstochowa są jeszcze na wakacjach przed przygotowaniami do I ligi. Powrócili do niej po 17 latach. Tymczasem w Warszawie na stadionie Ursusa ważą się losy awansu ŁKS-u Łódź do II ligi. ŁKS przegrywa ten mecz 1:2, awans uzyskuje Drwęca Nowe Miasto Lubawskie. Przy alei Unii Lubelskiej nie mogą uwierzyć, że zostają na czwartym poziomie rozgrywkowym…
Kilka tygodni później okazuje się że Drwęca rezygnuje z walki o licencje na grę w II lidze, automatycznie awansuje ŁKS. Ani kibice Rakowa, a tym bardziej ŁKS-u nie marzyli o tym, aby w niedalekiej przyszłości znaleźć się w Ekstraklasie. Wspominam o tym głównie dlatego, żeby pokazać, gdzie jeszcze dwa lata temu były kluby, które według mnie mogą namieszać w tym sezonie na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
ŁKS – awans szybszy niż myślano
ŁKS wraz z innym beniaminkiem – GKS-em 1962 Jastrzębie zdominował rozgrywki II ligi w sezonie 2017/18. Co za tym idzie wrócił tam gdzie planował, czyli do I ligi. Władze klubu deklarowały, że nie śpieszą się z awansem. Na pewno nikomu przed poprzednim sezonem nie przeszło na myśl, aby od razu uzyskać miejsce w elicie. Pierwszy sezon na zapleczu miał być tylko przejściowy. Trener Wojciech Robaszek, który wywalczył dwa awanse z rzędu został zwolniony, bo preferował bardzo toporną piłkę. Nowym trenerem został Kazimierz Moskal. Jego drużyny zawsze lubią grać ofensywnie, co jak wiadomo jest przydatne w I lidze.
ŁKS przystąpił do rozgrywek bez presji. Poczynał sobie bardzo dobrze i po rundzie jesiennej był w gronie faworytów do awansu. Na wiosnę łodzianie grali jeszcze lepiej i odprawiali większość rywali z kwitkiem. Ostatecznie Rycerze Wiosny zajęli 2. miejsce za Rakowem Częstochowa i mogli cieszyć się z szybszego powrotu do elity niż myślano.
ŁKS powraca
Obecnie ŁKS robi furorę w ekstraklasie. Na początek zremisował 0:0 z Lechia Gdańsk, potem wygrał 2:1 w Krakowie z Cracovią. W trzeciej kolejce spotkanie łodzian z Lechem Poznań okrzyknięto meczem kolejki. Co prawda Rycerze Wiosny przegrali ten mecz, ale walczyli z Kolejorzem jak równy z równym. We wspomnianych meczach najbardziej spodobał mi się Dani Ramirez. „Profesor”, bo tak nazywają go kibice, znakomicie kreuje grę, umie się też odnaleźć się na boisku czy nawet wykończyć akcję.
Chwilę należy także poświęcić bramkarzowi ŁKS-u, którym jest Michał Kołba. Przeszedł on razem z Łódzkim Klubem Sportowym drogę z III ligi do Ekstraklasy. W dużej mierze to dzięki jego interwencjom ŁKS tracił tak mało bramek (III liga – 18, II liga – 23, I liga – 23). Moim zdaniem łódzki klub w tym sezonie może wmieszać się w walkę o czołowe miejsca i postraszyć drużyny mające wysokie aspiracje.
Raków Częstochowa – czyli pewny awans
Raków w sezonie 2016/17 wywalczył awans do I ligi. Częstochowianie w pełni sobie na niego zasłużyli, zdobywając 71 punktów i przegrywając tylko 3 mecze. Pierwszy sezon po powrocie na zaplecze ekstraklasy miał być zapoznaniem z tą ligą. I taki był. Władze Rakowa w sezonie 2018/19, postanowiły powalczyć o awans. Drużyna spod Jasnej Góry w rundzie jesiennej grała jak natchniona i skończyła ją z ponad dziesięciopunktową przewagą. Była już prawie pewni awansu do Ekstraklasy. W międzyczasie pokonała Lecha Poznań w Pucharze Polski. Runda wiosenna była już tylko formalnością i Raków kilka kolejek przed końcem sezonu wywalczył awans do ekstraklasy. Częstochowianie zrobili również furorę w Pucharze Polski pokonują Legię Warszawę i dochodząc aż do półfinału.
Powrót po 21 latach
Obecnie w Ekstraklasie największym problemem częstochowian jest brak możliwości grania na własnym stadionie, który w ostatnich sezonach był ich twierdzą. Czerwono-niebiescy muszą grać w Bełchatowie. Do tej pory przegrali tam 0:1 z Korona Kielce i 1:3 z Cracovią. Ponadto wygrali w Białymstoku z Jagiellonią 1:0. W każdym z tych meczów, a zwłaszcza w tym zwycięskim, zaprezentowali się przyzwoicie. Moją uwagę przykuł pozyskany latem z Korony Kielce – Felicio Brown Forbes, który ma tzw. ciąg na bramkę. Jeżeli – kolokwialnie mówiąc – odpali, to Raków nie będzie miał już problemów z obsadzeniem pozycji napastnika. Warto tutaj także wspomnieć o Tomasu Petrasku, środkowym obrońcy, który swoimi ośmioma bramkami w poprzednim sezonie mocno przyczynił się do powrotu Rakowa do Ekstraklasy. To właśnie on strzelił dla ekipy spod Jasnej Góry pierwszego gola po ich powrocie na najwyższy poziom rozgrywkowy.
Moim zdaniem oba beniaminki są tak dobrze zarządzane i mają na tyle poukładane drużyny, że nie podzielą losu Miedzi Legnica i Zagłębia Sosnowiec. Powiem więcej, obstawiam, że co najmniej jeden beniaminek zakwalifikuje się w tym sezonie do pierwszej ósemki.
Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.