Connect with us

Felietony

#WisłaPoMojemu Na początek: co przyniesie nam przyszłość?

Czy Vukan Savicević, mający już wzloty i upadki w Wiśle, podtrzyma swoją genialną formę z ostatnich ligowych meczów? Czy Rafał Janicki, z którego Artur Skowronek zrobił (ku zaskoczeniu wszystkich) średniego, ale solidnego stopera, dalej będzie prezentował ten sam poziom? Według mnie nie będzie tak kolorowo, jak wszyscy byśmy chcieli…

Dobry czas przed przerwą

Wisła Kraków w lutym i marcu była obok Legii najlepiej grającą drużyną w Ekstraklasie, co pozwoliło wydostać się jej z czeluści ligowej tabeli. Nawet przez chwile słychać było głosy mówiące o szansach na „8”. Te pobożne życzenia umarły śmiercią naturalną wraz z bramką Alana Urygi na 2:2 w spotkaniu Wisły Kraków z jej imienniczką z Płocka. Chociaż patrząc na ówczesną formę Wiślaków, szanse na szybkie zapewnienie sobie utrzymania wciąż były ogromne. W tym pomogła jeszcze wygrana w Derbach Krakowa. Potem przyszedł jednak czas na ciężkie spotkanie z Lechem (bez kontuzjowanego Kuby Błaszczykowskiego, który był permanentnie atakowany przez piłkarzy Cracovii oraz… jej kibiców). Remis w Poznaniu można zatem uznać za szczęśliwy. Dodatkowo w tej samej kolejce Korona wygrała swoje spotkanie, zbliżając się do Wisły na 5 punktów i… nastała przerwa. 83 dni pauzy dla piłkarzy „Białej Gwiazdy”. Zaczynamy wszystko od nowa.

Pokora – słowo klucz

Na początku zadałem pytania odnośnie formy, czy to Savicevicia, czy Rafała Janickiego. Ci dwaj są dla mnie największą niewiadomą w negatywnym tego słowa znaczeniu. Czarnogórzec był jednym z najbardziej hejtowanych zawodników podczas niechlubnej passy 10 porażek. Przyszła wiosna, pora odrodzenia, wraz z nią odrodził się i Vukan, czego dowodem były m.in piękna bramka w meczu z Zagłębiem oraz gol z Lechem. Ale czy mimo tak długiej przerwy dalej będziemy mogli cieszyć świetnym Saviceviciem? Mam wątpliwości.

Jeszcze gorzej patrzę na widmo gry z Rafałem Janickim, który – co prawda – pokazał się z lepszej strony na wiosnę (gorzej pokazać się nie dało), ale nic 2 razy się nie zdarza. Rafał to zawodnik dla którego średnie spotkanie jest ponad stan, a w meczu z Piastem będziemy na niego skazani przez kartki Klemenza. Dlatego teraz ogromną rolę odgrywają: trener Skowronek i kapitan – Kuba Błaszczykowski, którzy muszą uświadomić niektórych z piłkarzy, że walka o przetrwanie nadal trwa.

My ciągle mamy nóż na szyi. A 5 punktów przewagi może zniknąć w jeden tydzień. Nie wolno tej kwestii lekceważyć w żadnym stopniu. Zwłaszcza, że pierwsze 2 spotkania po przerwie gramy z obecnym mistrzem i vice-mistrzem. Co do samego meczu z Piastem, tak jak wspomniałem, nie pomaga absencja Klemenza. Jeśli jednak nikt ważny nie wypadnie, to jestem dobrej myśli. Piast grał ponad stan, a tak długa przerwa może im jeszcze bardziej zaszkodzić aniżeli nam.

Kto zostanie, kto odejdzie?

Nie bez znaczenia jest sytuacja kontraktowa poszczególnych zawodników. Przedłużenie umów o parę dni lipca nie będzie problemem, jednak po sezonie nadejdą spore zmiany. Dla Wasilewskiego, Brożka, Boguskiego, Wojtkowskiego, Drzazgi to najpewniej ostatnie chwile w Wiśle. Co do dłuższych przedłużeń  – one nadejdą, ale moim zdaniem dopiero, gdy „Biała Gwiazda” będzie pewna utrzymania. Najbliżej pozostania są: Mak, Klemenz, Hebert, Buksa oraz co oczywiste – Kuba.

Tupta, Hołownia, Turgeman odejdą raczej wraz z końcem wypożyczeń. Alona Wisła chciałaby zatrzymać, lecz na ten moment kwota rzędu 800 tys. euro jest poza jej zasięgiem finansowym. Jednak jakieś rozmowy z Austrią trwają. Zobaczymy czy coś dobrego dla Wisły z nich wyniknie.

Najciekawiej jest za to w kwestii Nikoli Kuveljicia. Jest to piłkarz o niesamowitym – jak na polskie warunki – potencjale. Moim zdaniem, kandydat na gwiazdę zespołu od nowego sezonu. Jednak w jego sprawie dogadać się musi każdy z każdym i to w dosłownym tych słów znaczeniu, a to zawsze znacznie utrudnia negocjacje.

Jak będzie?

Wisła jest obecnie w takiej sytuacji sportowo-finansowej, że do nieco pewniejszego stawania na nogach brakuje jej „tylko” utrzymania się w lidze. Na horyzoncie pojawia się spora kasa za Olka Bukse, która prędzej czy później przyjdzie – jeśli pozostaniemy w elicie. Na ten moment – tak jak wspomniałem wcześniej – nie można być spokojnym. Jednakże pamiętajmy w jakiej d*pie byliśmy w grudniu, dlatego pokornie patrzmy w przyszłość.

Co złego to ja.

2 komentarze

2 Comments

  1. Avatar

    Anonim

    23 maja at 09:23

    dobry tekst

    • Avatar

      Whywhywhy

      28 maja at 01:54

      Gówno nie dobry. Wysuwanie tez bez podania żadnych argumentów. Tekst w stylu: „Uważam że będzie źle.”, ewidentnie mi tam brakuje słowa „bo” lub „ponieważ” i uzasanienia takowej opinii, skoro już autor zapragnął się nią z nami podzielić.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony