Connect with us

Felietony

#WisłaPoMojemu Wiślacki egzamin dojrzałości

Wczoraj tegoroczni maturzyści przystąpili do egzaminu dojrzałości. Wśród nich znajdowało się dwóch zawodników z pierwszej drużyny Wisły Kraków – Kamil Broda oraz Dawid Szot. Z kolei jutro do swojej „matury” przystąpi cały zespół z Reymonta. Tegoroczna edycja złoży się z 9 etapów – meczów, które zweryfikują gdzie ujrzymy „Białą Gwiazdę” w przyszłym sezonie.

Niespokojna sytuacja w tabeli

Jesteśmy świeżo po przerwie spowodowanej pandemią. Za nami dwa mecze z najcięższymi rywalami w lidze, którzy pewnie kroczą po dwa pierwsze miejsca na koniec sezonu – Piastem i Legią. Do tego sytuacja na dole ligowej tabeli znacząco uległa zmianie. Zarówno Korona, jak i Arka zaczęły nam deptać po piętach, przy okazji prezentując znaczną poprawę w grze po zmianie szkoleniowców. Przewaga odpowiednio
2 i 3 pkt nad tymi zespołami nie pozwala spokojnie myśleć o bezpiecznym utrzymaniu.

Mimo dwóch porażek Wisły, które można było wkalkulować, nastroje wśród kibiców są raczej pesymistyczne. Jednak prawdziwa weryfikacja dyspozycji drużyny nastąpi w środę. Wszystkie karty nadal są w rękach Wiślaków i liczę na ich właściwe użycie.

Na początek Raków

Nie bez powodu napisałem, że „wiślacka matura” startuje tak naprawdę w środę. Zaczynamy starcia z drużynami, z którymi bezpośrednio powalczymy o utrzymanie. Na początek spotkanie z Rakowem, który ostatnim remisem z ŁKS bardzo skomplikował sobie szanse awansu do grupy mistrzowskiej. Rakowem, który mimo bardzo stabilnego budżetu, ma duże problemy ze stadionem. Jednak w obliczu złagodzenia kryteriów licencyjnych, klub bez większych problemów otrzymał prawo do gry w przyszłym sezonie Ekstraklasy. Jedynym zadośćuczynieniem jest kara – 30000 zł za każdy mecz rozegrany w Bełchatowie. W mojej opinii jest to skandal.

Dla nas – kibiców Wisły najważniejsza jest jednak aktualna forma rywali, a nie pozaboiskowe problemy. A ta sugeruje, że piłkarze z Częstochowy mają duży problem z finalizowaniem akcji. Napastnicy nie wykorzystują dobrych okazji i oby tak pozostało. Trzeba jednak mieć się na baczności przy stałych fragmentach gry. Wtedy Raków jest bardzo niebezpieczny (dlatego pewni zawodnicy Wisły nie mogą wejść na boisko – o czym poniżej).

Sytuacja kadrowa

Po pauzie spowodowanej kartkami, do gry powinni wrócić Sadlok i Savicević. Powinni, bo – odpukać – dzień w wiślackim kalendarzu to ostatnio niezwykle ślamazarny czas i zdarzyć się może wiele. Mam jednak gorącą nadzieję, że ujrzymy ich na boisku. Wraz z nimi wracają Hołownia oraz Niepsuj. Mak najpewniej nie będzie jeszcze  do dyspozycji trenera. Za to Turgeman ma rzekomo być gotowy do gry w niedzielę z Arką (chociaż mocno w to powątpiewam).

Buksa leczy uraz tak jak i Wojtkowski, któremu ten stan nie przeszkadza w prowadzeniu rozrywkowego trybu życia. Mam nadzieję, że Wisła nie przedłuży z Kamilem kontraktu. On nie ma głowy do zawodowej piłki. A szkoda, bo talent to on miał, z naciskiem na „miał”. Nasza legenda – Brożek, jak pewnie wiecie – ma złamaną rękę i prawdopodobnie nie ujrzymy go już w barwach Wisły ani w żadnym innym zespole. Chyba że zbawienna okaże się pomoc jednego z kibiców, który udostępnił piłkarzom komorę hiperbaryczną.

Przewidywany skład: bramka i obrona

W bramce z pewnością ujrzymy Buchalika, który notabene wystąpił w każdym meczu obecnego sezonu, grając od dechy do dechy. Nie sądzę, by ta sytuacja uległa zmianie nawet do końca rozgrywek. Sam jestem zwolennikiem postawienia w końcu na Lisa. Buchalik „nie przyniósł „punktów Wiśle w żadnym spotkaniu. Co ma wpuścić – to wpuszcza, a jego gra na przedpolu, wychodzenie do wrzutek (a w zasadzie ich brak) oraz gra nogami wywołują u mnie białą gorączkę.

W obronie –  prawdopodobnie po raz pierwszy od spotkania z Jagiellonią – zagramy w najmocniejszym zestawieniu: Burliga, Klemenz, Hebert i Sadlok. Jeśli Janicki nie zagra ani minuty w następnym w meczu, będzie to dopiero trzecia taka potyczka w tym sezonie. Mam nadzieję, że nie ostatnia, ponieważ poziom gry Rafała pasuje idealnie do drużyny z 2 ligi. Jednak tylko takiej nieaspirującej do awansu.

Pomoc i atak

Z tyłu pomocy ujrzymy zapewne Bashę i Zhukova, a na bokach Błaszczykowskiego i… no właśnie… Szota? W końcu potrzeba młodzieżowca, a chłopak dał naprawdę dobry impuls w meczu z Legią. Jest jednak jeden problem – Dawid jest w trakcie matury. Chyba że trener Skowronek postawi na wariant z Sadlokiem i Hołownią na lewej flance. Jest to również jakaś opcja. Nie spodziewam się za to nagłej zmiany stosunku trenera wobec Chuki. O pomyśle gry z Boguskim albo Silvą nie będę się wypowiadać, ponieważ winien jestem zachować kulturę wypowiedzi.

Za napastnikiem powinniśmy ujrzeć Savicevicia, a na szpicy – Tuptę. Niestety w zasadzie, to jedyny dostępny napastnik. Na występ Kuveljicia nie ma pewnie co liczyć. Pomijanie takiego zawodnika to największy zarzut jaki wysuwam w stronę trenera Skowronka (Nikola zagrał jedynie w 4 meczach. We wszystkich wchodził z ławki. Łączny czas gry – 60 minut!).

Mecz o sześć punktów

To, co było – tak naprawdę już się nie liczy. Ważne jest to, co tu i teraz. Mecz z Rakowem będzie prawdziwą weryfikacją formy piłkarzy z Reymonta. Kibice nie biorą przegranej nawet pod uwagę, liczy się tylko zwycięstwo. Nie można jednak pozostać bez obaw przed środowym starciem. Największym problemem nie wydaje się – w mojej ocenie – krucha kadra, a przygotowanie fizyczne i decyzje personalne trenera Skowronka. Druga połowa starcia z Legią ukazała duże braki pod tym względem. Mimo że gramy z klubem z Częstochowy, a nie ponownie z Warszawy, to jednak ten mecz również trzeba będzie „wybiegać”.

Tym razem przerwa nie trwała tydzień, a trzy dni. Czy pomimo krótszego czasu na przygotowanie, zawodnicy będą gryźć murawę od pierwszej do ostatniej minuty? Być może powoli wchodzą w rytm meczowy i potrzebowali tych dwóch spotkań na przetarcie. Mam taką nadzieję. Wiele będzie zależało od formy trójki: Basha, Zhukov, Savicević. Ich dobra gra w środkowej strefie może napędzić cały zespół. W przeciwnym wypadku o trzy punkty w batalii z Rakowem będzie niezwykle trudno. Czas rozpocząć egzamin dojrzałości z wysokiego „C”.

Co złego to ja.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony