Connect with us

Felietony

Siedem grzechów głównych Skowronka

Quo vadis. Dokąd zmierzasz Wisełko? To jedno z licznych pytań, jakie nasuwa się kibicom Białej Gwiazdy po wczorajszym spotkaniu ze Śląskiem. Obrońców trenera Skowronka jest już coraz mniej. I nic w tym dziwnego, bo nadziei na lepsze jutro nie widać. Dlaczego jest tak, a nie inaczej? Zapraszam na moją analizę.

Złe przygotowanie

Wisła jest źle przygotowania do sezonu. To fakt, nie opinia. Widać to gołym okiem. Przychodzi taki moment w meczu, że oddychamy rękawami. I żadne statystyki tego nie przykryją. Nawet jak pokażą przebiegnięte 108 km w spotkaniu. Wystarczy spojrzeć na niektórych zawodników, którzy są idealnym wskaźnikiem jakości dobrego przygotowania. Popatrzmy na duet zawodników: Basha i Żukow. Gdy byli w formie, rządzili w środku pola i rywale nie mieli tam czego zbierać. Teraz tego nie ma. Jest chaos. Janicki. Ulubieniec kibiców. Jak miał dobre przygotowanie do rozgrywek po przerwie zimowej, wyglądał całkiem przyzwoicie. Aktualnie jego gra woła o pomstę do nieba, a to, co zrobił przy pierwszej bramce dla Śląska… dzieciaki na orliku nawet wiedzą, że nie wolno się tak zachowywać. Inni również nie dojeżdżają. Klemenz jest cieniem samego siebie. Nie wspominając o Beciraju… Przed chłopakiem długa droga, by wrócić do jako takiej formy fizycznej.

Brak pomysłu na grę

Ciężko nie odnieść wrażenia, że u trenera Skowronka nie ma czegoś takiego jak plan B. Ba – pytanie, czy istnieje w ogóle coś takiego jak plan A? Bo momentami wygląda to tak, jakby zostali wysłani na boisko bez żadnych wytycznych, wypracowanych schematów. Po prostu idźcie i grajcie. Nie widać w ogóle pomysłu na maksymalne wykorzystanie potencjału poszczególnych graczy. Wczorajsze spotkanie utwierdziło mnie w tym, że Savić powinien grać na „10”, a Kuba na skrzydle. W ten sposób najlepiej wykorzystamy obydwu graczy. Za podmęczonego Kubę w każdej chwili może wejść Mak. Savić zaś wydaje się zawodnikiem do gry przez pełne 90 minut. Wystarczy dać mu pracować w jego strefie komfortu. Inaczej ciężko będzie uwolnić z niego maksimum jego możliwości. Oliwy do ognia dolewa fakt, że we wczorajszym starciu najlepszym zawodnikiem Białej Gwiazdy był Yeboah, który spędził niewiele czasu pod okiem Skowronka. Przypadek? Nie sądzę. Wielu zawodników notuje regres formy pod jego dowództwem.

Beznadziejne stałe fragmenty gry

Pod wodzą trenera Skowronka miały się zdecydowanie poprawić. A jak jest naprawdę? W zeszłym sezonie Wisła zdobyła 15 bramek po stałych fragmentach gry. Dało to dopiero 11. wynik w całej lidze. A jak było wczoraj? Wisła miała 13 (!) rzutów rożnych. Czy pamiętacie chociaż jedną groźną akcję, którą Biała Gwiazda po niej stworzyła? No nie. Bo nie było takowej. Przeciwnicy w ogóle nie czują obawy, że może stać im się coś złego.

Kamyczek do ogródka dorzuca dodatkowo tweet Seby:

Jeśli to ma być ten magiczny sposób na postrach w szeregach drużyny przeciwnej, to ja dziękuję. Poproszę następny pomysł…

Niezrozumiałe zmiany lub ich brak

Olek Buksa wchodzący z ławki, ale w jakich okolicznościach? Przy 3:1 dla Śląska i w 86. minucie?! No przecież to zakrawało na sabotaż… Najpóźniej – powtarzam – najpóźniej, nasz młody talent powinien wejść przy wyniku 2:1 dla zespołu z Wrocławia, a nie w momencie, kiedy rezultat spotkania był już rozstrzygnięty. Po sobotnim meczu na Twitter.TSW latały komentarze, że trener Wisły nie czuje gry. I ciężko się z tym na ten moment nie zgodzić. Schodzi Savić, który z minuty na minutę coraz bardziej się rozkręcał, a na boisku pozostaje bezproduktywny Beciraj. Coś jest nie tak. I to nie pierwszy raz. A jak coś zdarza się więcej niż raz, to już nie jest to przypadek.

Marnowanie młodych talentów

Pokuszę się o stwierdzenie, że gdyby nie przepis o młodzieżowcu, to na tę chwilę nikogo młodego nie ujrzelibyśmy w składzie Wisły. Pod dowództwem trenera Skowronka młodzi nie mają łatwo. Jak była okazja dać im zagrać w ostatnich meczach poprzedniego sezonu, szkoleniowiec Wisły nie był zbyt chętny do skorzystania z niej.

Mam też wrażenie, że rozwój Olka Buksy zahamował. Krzywdą było zrzucanie go z pozycji napastnika do roli skrzydłowego. W tym miejscu po raz pierwszy chciałbym przywołać tweeta Pani Eli, w kontekście Buksy:

Trudno się z tym nie zgodzić. Nas nie stać, by talent Olka się marnował. Został w Wiśle na dłużej po to, by się rozwijać i dać Wiśle niemałe pieniądze za jego późniejszy transfer. Tymczasem nie widać pomysłu na rozwój jego osoby. Przykre.

Przy obecnej formie naszych stoperów więcej szans gry powinien również otrzymać Hoyo-Kowalski. Po wczorajszym zaś meczu utwierdziłem się w przekonaniu, że Szot to nasz prawy obrońca na lata i musi grać na tej pozycji, bez zbędnych kombinacji.

Kwestia Bogusia

Po sezonie 2019/20 Boguski udzielił wywiadu, w którym mówił, że na ponad 90% nie będzie zawodnikiem Białej Gwiazdy w przyszłym sezonie. Jak widać – te kilka procent zrobiło ostatecznie różnicę. Został. Na jeden mecz w Pucharze Polski po to, by zmarnować kilka setek. I chyba dopiero wtedy dotarło do trenera Skowronka, jak duży zrobił błąd, zostawiając go na kolejny sezon. Boguś spędził tutaj kilkanaście sezonów, należy mu się szacunek za jego osiągnięcia w Wiśle. Tyle, że jego czas już minął. Mógł pożegnać się w jako takiej chwale. Tymczasem drugi mecz z rzędu jest poza kadrą meczową. Szkoda, że cierpi na tym wszystkim budżet klubu.

Popadnięcie w samozachwyt

Mam wrażenie, że szkoleniowiec Białej Gwiazdy nieco popadł w samozachwyt po tym, jakie wyniki osiągali jego podopieczni po przerwie zimowej. Pasmo meczów bez przegranej pozwoliło mu uwierzyć, że stał się nieśmiertelny i cokolwiek by się nie działo to i tak wszyscy będą mu pamiętać, że miał dobrą serię i utrzymał Wisłę w lidze. No cóż, wiecznie na tej łatce nie da się jechać. Wystarczy spojrzeć na kilka statystyk:

Statystyki Wisły przed przerwą spowodowaną pandemią:

  • 11 meczów: 6 zwycięstw, 2 remisy, 3 porażki, – 20 punktów, średnia 1,82 pkt/mecz

Statystyki Wisły po przerwie spowodowanej pandemią:

  • * 13 meczów: 4 zwycięstwa, 3 remisy, 6 porażek – 15 punktów, średnia 1,15 pkt/mecz

* Liczba spotkań wyłącznie w Ekstraklasie, nie zawiera blamażu w Pucharze Polski z KSZO

Gołym okiem widać, że coś się posypało. I nie zapowiada się na to, by coś miało się poprawić.

***

Obrońców trenera Skowronka chciałbym uspokoić – na pewno nie zostanie prędko zwolniony. Dopóki nie będzie realnego zagrożenia spadkiem, to na taki ruch nie zanosi się, bo klub nie będzie chciał utrzymywać dwóch sztabów trenerskich. I w tym miejscu ponownie chciałbym odnieść się do tweeta Pani Eli, która uderzyła w samo sedno sprawy. Czy aby na pewno jest to opłacalne, a kibice głodni sukcesów nadal mają patrzeć na przeciętną grę Białej Gwiazdy? Czy tak to powinno wyglądać? Odpowiedź na te pytania pozostawiam Państwu.

Fot.: JAKUB GRUCA / 400mm.pl (Biuro prasowe Wisły Kraków)

1 Comment

1 Comment

  1. DDeyro

    DDeyro

    31 sierpnia at 12:47

    Prada jest taka, że nikt nie wie teraz jak zabrać się za zmotypowanie zawodników po tym wszystkim, a sam Skowronek może nie czuć pewności, iż taki ruch można wykonać bo sam doskonale pamięta jaka była sytaucja. I teraz jeszczę budować motywację, u ludzi, którzy mu dowiedli swojego profesjonalizmu… Najwyższy czas by Trener twardą merytoryką dowidół swego właśnie w ten sposób, którego zawodnikom brakuje najbardziej teraz. Musi im dowieść, że jak będzie trzeba To Właśnie od niego usłyszą w pierwszej kolejności to co sami chcieliby usłyszeć. Mam wrażenie, że momentami trener jakby nie rozumiał piłki, tego co się dzieje na boisku. Wspieram go jednak w przekonaniu, że narazie wchodzi z Wisłą już w Pełny Sezon i zamiast przejmować się konferencjà i co na niej mówić powinien przypomnieć sobie jak to robił w Stali, czym się te dni różniły… mediami. Tutaj ciągle coś, a tam widać, że ma co robić, niestety zamiast dać mu godzinę wolnego po meczy by z chłopakami posiedział z 30 min i na szybko przedyskutowali wydarzenia na boisku bo przez noc nie przepadło i zanim by konferencja się kończyła wszyscy mogliby jechać do rodzin. W Stali mam wrażenie, miał komfort psychologiczny oparty na małej miejscowościany, generalnie umiarkowanego szumu medialnego i kontakt koleżeński z zawodnikami. W dużej mierze przez to wszystko może go blokować nawet TREMA!O, której nawet pewnie nie ma pojęcia. Wiesz, że w szatni poza Kubą brakuje wszystkiego z cech szatni zdrowej i niezmęczonej psychicznie, poprzez zatracenie się w przeciętności treningowej spowodowanej całokształtem, samozaparcia w zapierdalaniu… Gdyby tak po każdym meczu po Bogusiu nie jechali to może chociaż jemu by się chciało świecić przykładem, za który Błaszczu udowodnił wartość merytoryczną jaka płynie za Bogusiem przez fakt samej jego obecności.Ja bym przekonał B82, bo on by budował postrzeganie akcji od czasu rozpoczęcia jej rozgrywAnia. ON by ustawia zawodników na flance bo np czuł że na traningu coś ładnie. Sam uczyły ich rozgrywania akcji po jego wizji, oczy, które widziały WSZYSTKO CO POZWOLIŁO LEWEMU wzlecieć nad Monachium. Ponadto, mógłby to robić w czasie rzeczywistym na boisku. Natomiast najlepsze by było w tym to, iż Skowronek nagle by stracił 30 kg balastu z barów. I w meczu z Jagiellonia i ostatnim ze Śląskiem widać było jak nasz kapitan szybciej się męczy grając na tak niskim poziomie sportowym anieżeli zacząłby się porządnie poocić. Jeżeli Kuba ma funkcjonować w Wiśle to stricte pod niego musi być układania gra. Dać mu tydzień, niech pomyśli, a następny mecz u Siebie zobaczyli byście prawdziwego Kubę, a nie Jakuba Błaszczykowskiego. Wiśle potrzęba teraz takiej orzeźwiającej bryzy nad jej umysłach by odetchnąwszy mogli spokojnie mtyle o tym o czym powinni. Wątpię by te konferencje były czymś, aż tak ważnym… Buksa słabo wszedł w sezon? Weźcie Bogusia by poszedł z Buksą i mu pomógł wyczerpać toksyczność dziennikarską na tor zupełnie inny. A. Buksy, jak widzi swoją przyłość, co się stało że źle wszedł w sezoc, co myśli, że na tym etapie przygotowań najbardziej z gry by mu się przydała, taka jedna rzecz, ktera robiła różnicę wcześniej/ oczywiście jak Tata się zgodzi, ale ja jestem zdania, że jakby dopilnował się by nie powiedzieć czegoś głupiego, na zajutrz tże by moczyć z lżejszym sercem. Nic nie wymyślą w tym całym zamieszaniu jeżeli nie znajdzie się jedną osobą, która powie ” Dobra Panowie, koniec tego szaleństwa. Od momentu gdy wchodzimy na trening jedziemy na ” czutce” takiej na 100% głową, organizmów oczywicie nie przeciążami. Ogólnie mało gadania, rozkojarzania się bo ” Ja czuję, że chyba sam sobie muszę udowodbić, iż to nie nonszalancja na treningach nas klei do murawy i jakoś nie możemy się odnaleźć w tych meczach. ” Problemem Wisły teraz jest generalny problem w całej Wiśle, a przynajmniej sekcjii piłkarskiej. Ta atmosfera siedzi wszędsię, nawet w pomieszczeniach Wydziału Informatyki na AGH po przeciwnej stronie ul. Reymonta. Tak można bez końca wręcz, głownie dlatego w jak dużej skali sprawy wszystkie na raz ciążą na szatni. Jest to jeszcze echo zeszłorocznych wydarzeń, które zawodnicy dopuścili do siebie dopiero na przerwie wakacyjej… Teraz dopiero to wszystko zaczyna schodzić, ale presja powodowane wynikami nie pozwoli im wygospodarować sobie na tyle dużo wolnego czasu by to ogarnąć. Zapomną o tym i w tym cieniu własnego profecjonalizmu, który głowie zawsze szkodzi przy braku odpowiednich warunków- zgasną przyłoczeni ciągłym zastanawianiem się nad tymi punktami. Od tego jest to spotkanie zaraz po meczu, oczywiście w mojej wyobraźni tylko, zawodnicy zasypiaby po przegranym meczu nie zastanawiając się nad tym co nie działa… nie gra i nie znajdą tego do czasu, gdy sami nie będą mieli na tyle wolnego bo nie myśleć o tym wszystkim dokładnie tyle ile każda osoba z osobna personalnie może tego potrzebować. Da jednych będzie to jutro, dla innych za miesiąc. Nie ma na to czasu. Trener pewnie też nie myślał nad tym, że ta zmasowana, sprzed niespełna roku MOBILIZACJA wszystkich może wyjść dopieto po wakacjach, gdy mieli ten czas by sam sobie pozwolili się z tym zmierzyć i zostawili to takie wiszàce zasłaniając im samym w skali szatni ok 40% możliwości. Nie widzą ich, bo to dalej z nimi jest. Ten zespół patrząc po Sląsku to zamiast kłopotliwego 1:3, byliby wstanie zagrać niezły mecz przegrywając pewnie z 2 albo 3:5, byli w stanie, tylko każdy boi się mówić tak-naprawdę, jak jego Akurat to go tam męczy wydaje się właśnie, że nie… bo wsiąkli w atmosferę w klubie owianą jeszcze wątłościà zamiaszania w zw. firysem… itd.

    Potęga Podświadomości jest ostrzem obusiecznym.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony