Connect with us

Felietony

Dlaczego Wisła Kraków tkwi w marazmie?

Niedawno obchodziliśmy pierwszą rocznicę pracy w Wiśle Kraków trenera Artura Skowronka. Czas, który przyniósł chwile ulgi, radości, ale też zasmucenia i rozgoryczenia. Dlaczego jest tak niestabilnie w krakowskim klubie? Dlaczego przeżywamy takie huśtawki nastrojów, a kibiców muszą satysfakcjonować pojedyncze wygrane? Wreszcie – dlaczego jesteśmy bezsilni? Oto moja opinia na ten temat.

Dekada wzlotów i upadków

Nieuchronnie zbliżamy się do końca kolejnego roku. To też końcówka kolejnej dekady XXI wieku. Dekada wzlotów i upadków Wisły Kraków. Chyba nie przesadzę, jeśli tak to określę. Po mistrzostwie Polski w roku 2011 i udanym występie w europejskich pucharach w kolejnym sezonie, przyszedł marazm, który trwa do dzisiaj. W pewnym momencie byliśmy bardzo blisko upadku, lecz wtedy na froncie pojawili się nasi superbohaterzy: Jakub Błaszczykowski, Jarosław Królewski i Tomasz Jażdżyński. Każdy z nich wyciągnął pomocną dłoń i ostatecznie te trio przejęło drużynę z Reymonta.

Stabilność tylko w fakturach

Teraz mamy 2020 rok. Sytuacja finansowa klubu zaczęła się stabilizować. Wisłę stać na dobre transfery, co potwierdziło sprowadzenie takich piłkarzy jak: Michal Frydrych, Stefan Savic i Yaw Yeboah. Ale czy aby na pewno wszystko idzie w dobrym kierunku? Można mieć ku temu spore wątpliwości.

W sobotę Wisła doznała upokarzającej porażki z Wartą Poznań, a kibice po raz enty domagają się zmiany szkoleniowca Białej Gwiazdy. Mam wrażenie, że za każdym razem tych osób jest coraz więcej. I podstawy są ku temu jak najbardziej słuszne. W kuluarach mówi się, że do zmiany trenera nie dojdzie, a przynajmniej nie przed meczem z Zagłębiem. Tylko jak człowiek popatrzy na to, co czeka Wisłę po tym meczu… to z niepokojem patrzy, jaka jest przewaga nad strefą spadkową. W dodatku kibic nie wyobraża sobie ewentualnej porażki w derbach z borykającą się z problemami Cracovią.

Nie mam wątpliwości, że trenera Skowronka już nie powinno być w Krakowie. Wystarczy spojrzeć na statystykę zawartą w powyższym tweecie. Zbyt dużo było już tych krytycznych momentów, gdy kibice czuli wściekłość i wstyd po kompromitujących porażkach. Ta ostatnia w Grodzisku Wielkopolskim przelała kolejną szalę goryczy. Brakuje pomysłu na grę, brakuje wszystkiego – takie można odnieść wrażenie. Ale czy czasem nie brakuje również idei w prezesowskich gabinetach?

Wielka trójca

Uważam, że ewentualna zmiana trenera to niejedyny problem Białej Gwiazdy. Problem leży głębiej. Przecież trener jest tak naprawdę dopiero któryś w hierarchii. Organizm najczęściej psuje się od samej góry. I śmiem twierdzić, że w tym przypadku nie jest inaczej. Postawię odważną tezę, z którą oczywiście możecie się nie zgodzić, ale to takie moje subiektywne odczucie, że… trzy osoby zarządzające klubem – to nie jest najlepsza rzecz, jaka spotkała Wisłę Kraków. Dlaczego? Postaram się to teraz uwypuklić.

Na początku ratowania klubu – takie trio było wagę złota. Każdy mógł dołożyć swoją część do całej kwoty ratującej klub z Reymonta. Ale im dalej w las – tym wychodzą większe mankamenty. Moim zdaniem brakuje w Wiśle pewnej hierarchii na stanowisku dowodzenia. Niby Prezesem jest Dawid Błaszczykowski, ale chyba każdy wie, że tak naprawdę jest to tylko wykonawca decyzji podjętych przez trio. Brakuje tutaj jednej, konkretnej osoby, która byłaby guru (tak jak Bogusław Cupiał) i wzięłaby na barki prowadzenie klubu i zarządzanie całością.

W jednym z polskich klubów był już taki problem związany z rządzeniem klubem przez trzech wspólników i skończyło się to rozłamem. O kim mowa? Oczywiście o Legii Warszawa. Teraz z trójki: Mioduski, Leśnodorski, Wandzel został tylko ten pierwszy. I nie sugeruję tutaj, że dwójka musi odejść, a zostać ma tylko jeden – po prostu istnieje potrzeba wyklarowania pewnej hierarchii, tego najmocniejszego ogniwa w roli lidera i pewnych podwładnych. Znacznie łatwiej będzie wówczas podejmować decyzje w klubie, a tak – musi być zgoda wszystkich wspólników.

Brak wizji na przyszłość

Kolejnym poważnym problem wydaje się brak wizji na przyszłość. Pan Królewski niejednokrotnie podkreślał, że jest plan, który chcą konsekwentnie realizować, by rozwijać klub. Trochę to wygląda póki co tak, jak pomysł na grę drużyny prowadzonej przez trenera Skowronka. Nijako. Zatrudniono trenera, który miał utrzymać zespół w Ekstraklasie. I ten cel zrealizował. Za to trenerowi chwała. Ale dalszej perspektywy rozwoju nie widać, dlatego powinno się mu natychmiast podziękować. Takie poważne sygnały trwają już ponad 3 miesiące – bardzo jestem ciekaw, czy klub ma jakieś nazwiska na swojej liście ewentualnych następców. Jeśli nie – będą zdumiony.

Osobą, której najbardziej brakuje mi w klubie, jest dyrektor sportowy. To właśnie ta postać powinna odpowiadać za pion sportowy i planowanie decyzji, które będą ważyły o losach całej drużyny. Mam wrażenie, że trio nie chce takiej osoby w klubie, bo tkwi w przekonaniu, że poradzą sobie, przecież jest ich trzech. I kolejnej osoby nie trzeba. To są właśnie te mankamenty braku pewnej hierarchii. Doświadczenia nigdy za wiele i taka osoba powinna znaleźć zatrudnienie w klubie. Wówczas trio mogłoby zająć się innymi aspektami, na których znają się lepiej. Taki dyrektor odpowiadałby tak jak w innych klubach za wizję gry oraz dobór trenera, z którym ustalałby kolejne transfery, wzmocnienia. Byłby z nim w stałym kontakcie.

Moim zdaniem obecny układ panujący w Wiśle przeszkadza w rozwoju drużyny. Kibice oczekują coraz lepszych wyników, progresu… A tego nie widać. Utknęliśmy w pewnym marazmie i nie będzie łatwo z tego wyjść. Jedno jest pewne – nasz zespół, z tymi zawodnikami – stać na coś więcej niż spokojną walkę o utrzymanie.

Fot.: Biuro Prasowe Wisły Kraków

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony