Connect with us

Felietony

Wojciech Myć – ofiara Zbigniewa Przesmyckiego

Różnych sędziów widziała najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce, ale takiej historii jak Wojciecha Mycia jeszcze chyba nie. Po artykule Macieja Wąsowskiego postanowiłem napisać parę słów o tym arbitrze i Zbigniewie Przesmyckim.

Sędziów było wielu…

W III, II, I lidze mamy licznych uzdolnionych sędziów, a jednak żaden z nich nie zaliczył przeskoku o trzy ligi w jeden sezon. Żaden prócz Wojciecha Mycia. Mimo tego, że w II czy I lidze znajdziemy kilku sędziów, którzy o wiele bardziej zasługują na najwyższą klasę rozgrywkową umiejętnościami. Weźmy chociażby za przykład sędziego Marcina Lianę, który jest jednym z najbardziej utalentowanych sędziów na szczeblu centralnym. Jednocześnie w ekstraklasie oglądaliśmy w ostatnich latach arbitrów, którzy nie zawsze pokazywali wysoki poziom. Za przykłady mogą posłużyć chociażby sędziowie Dobrynin czy Lyczmański. Jednak na żadnego nie wylewał się taki ściek jak na sędziego Mycia. Powód tego jest prosty, jak już od dawna wiadomo Myć jest protegowanym Zbigniewa Przesmyckiego. Dziś jednakże wyszły takie fakty przy których ciężko milczeć.

…żaden nie śmiał jednak stać przy Wojciechu Myciu

Jakie są zalety dobrego sędziego? Charyzma, mocna psychika, sprawiedliwość, tężyzna fizyczna. Jakie są zalety dobrego arbitra – w tym wypadku Wojciecha Mycia – zdaniem Zbigniewa Przesmyckiego? Praca w Służbie Ochrony Państwa (co to ma wspólnego z sędziowaniem) i to, że arbiter jest przystojny. Jeżeli arbiter pracujący w służbach jest z miejsca lepszy to pójdźmy krok dalej i poszukajmy czy jakiś sędzia pracuje powiedzmy w CBA i go awansujmy do ekstraklasy. Jak zaletą sędziów ma być ich wygląd zewnętrzny to awansujmy do ekstraklasy Karolinę Bojar-Stefańską, która na razie sędziuje na niższym szczeblu, ale za to jest doprawy urodziwa. Przecież przy Zbigniewie Przesmyckim Pierluigi Colina kisiłby się w okręgówce.

Rozumiem, że ambicją pana Przesmyckiego było znaleźć sędziego, który będzie jego „dzieckiem”, ale zrobił to w sposób bardzo nieodpowiedni. Wojciechowi Myciowi w praktycznie każdym meczu zdarzają się błędy – mniejsze bądź większe. Jest regularnie krytykowany, a mimo to dostaje wciąż ważne mecze. To prowadzi do jednego wniosku.

Największa ofiara

Sprawia to, że sędzia Myć jest największą ofiarą sytuacji i Zbigniewa Przesmyckiego. To właśnie na nim skupia się hejt kibiców po jego błędach, po jego wpadkach. Zbigniew Przesmycki robi w tym czasie najgorsze co może, zamiast widząc, że jego ulubieniec jest orany przez kibiców, pozwolić mu na odpoczynek jedną lub dwie kolejki, on cały czas daje mu duże spotkania. Często za duże. Ostatnio na krytykę narażony był Daniel Stefański, któremu zdarzyły się błędy w derbach Krakowa. Przecież gdyby tam sędziował Wojciech Myć, który jest znacznie słabszym sędzią, Twitter by płonął, a oświadczenie Cracovii mogłoby być znacznie ostrzejsze.

Co powinien zrobić PZPN?

W cywilizowanym piłkarsko kraju Zbigniew Przesmycki byłby już na dywaniku u prezesa związku. W Polsce pewnie sprawa rozejdzie się po kościach. Jak powinien więc zadziałać związek by było dobrze? Wojciech Myć powinien zostać zawieszony przynajmniej na tą ostatnią w tym roku kolejkę. Po artykule w „Przeglądzie Sportowym” bowiem wystarczy jeden jego błąd w weekend by kibice się wściekli. PZPN za to powinien wszcząć postępowanie wyjaśniające i przesłuchać Zbigniewa Przesmyckiego. Drugą opcją jest za to dyscyplinarne wyrzucenie ze stanowiska obecnego szefa kolegium sędziów za nadużycie władzy. Wątpię jednak by do tego doszło. Jest też opcja trzecia. Przewodniczący Przesmycki sam składa rezygnację z funkcji. Ta opcja jest niestety niemożliwa. Obawiam się jednak, że w sobotę Wojciech Myć jak gdyby nigdy nic poprowadzi mecz w ESA, a Zbigniew Przesmycki dalej spokojnie będzie zarządzał arbitrami prowadzącymi spotkania w Polsce.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony