Connect with us

Lech Poznań

Żuraw zwolniony z Lecha

We wtorkowy poranek, tuż po świętach wielkanocnych, Lech Poznań ogłosił, że Dariusz Żuraw nie będzie pełnił już funkcji trenera pierwszej drużyny. Środowisko piłkarskie na pewno nie jest tym faktem zszokowane, gdyż decyzja ta wisiała w powietrzu od bardzo dawna.

Dwa lata w Lechu

Dariusz Żuraw przejął “Kolejorza” w 2019 roku, kiedy zastąpił byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałkę. Przy Bułgarskiej spędził 736 dni, co czyni go czwartym, pod względem długości pracy, szkoleniowcem Lecha w XXI wieku (zaraz za Smudą, Michniewiczem i Rumakiem). Poprowadził poznaniaków w 72 meczach ligowych, notując następujący bilans: 29 zwycięstw, 24 remisy oraz 19 porażek. Biorąc pod uwagę tylko naszą ekstraklasę, średnia punktów na mecz wynosi 1,54 (ogólnie 1,61).  Porównajmy tą średnią do najlepszego, moim zdaniem, trenera, który w ostatnich latach zawitał do Poznania – Nenada Bjelicy. Zestawiając tych dwóch panów, Żuraw wygląda kiepsko, gdyż Chorwat zdołał wykręcić średnią na pozioma 1,85 pkt na mecz.

Fatalny sezon…

W bieżącym sezonie zespół pod wodzą trenera Żurawia spisywał się fatalnie. Lech zajmuje obecnie 10. miejsce, mając na swoim koncie 29 “oczek”. Drużyna z Poznania uzbierała jedynie 42% z wszystkich możliwych punktów. Podsumowaniem sezonu 2020/2021 jest fakt, iż “Kolejorz” więcej razy przegrywał, niż schodził z boiska jako zwycięzca (8 porażek, 7 zwycięstw). Lech, który ma co roku walczyć o mistrzostwo Polski, nie jest na ten moment nawet najlepszą drużyną w swoim mieście. Dramat!

Dobre momenty

Bez cienia wątpliwości kadencję Żurawia oceniam negatywnie. Nie oznacza to jednak, że należy zapomnieć o miłych chwilach z tego okresu. Szczególnie dobrze wspominam awans do fazy grupowej Ligi Europy, gdyż Lech ostatni raz znalazł się na tym etapie rozgrywek w sezonie 2015/2016. Był to istotny moment, nie tylko dla Lecha, a dla całego futbolu nad Wisłą, ponieważ polski zespół zagrał w europejskich pucharach po czterech latach przerwy. Trzeba przyznać, że nie był to awans wywalczony przypadkiem. Wręcz przeciwnie – Lech nie dawał szans kolejnym, napotkanym na swojej drodze, rywalom. Szczególnie imponująco wyglądały zwycięstwa w Szwecji oraz na Cyprze. Dopiero w ostatniej rundzie trudniejsze warunki postawił belgijski zespół, Royal Charleroi, i poznaniacy musieli sporo się napocić, aby na końcu schodzić do szatni z uśmiechami na twarzach.

Styl w jakim drużyna Żurawia awansowała do fazy grupowej mogła napawać optymizmem. Kibice mogli ulec urokowi tamtego Lecha i przez chwilę pomyśleć, że ich ukochany klub czekają lepsze piłkarskie czasy. Pamiętajmy, że fani “Kolejorza” nie mają w ostatnich latach łatwego życia, więc taka postawa piłkarzy mogła być pewną iskierką nadziei. Koniec końców wszystko w Wielkopolsce wróciło do “normy” i okazało się, że to jedynie jednorazowy wyskok, a nie impuls, który miałby przywrócić lokomotywę na odpowiednie tory…

Dziwne decyzje

Chyba wszyscy pamiętamy akcję #BiletDlaMuhara… Nie wiedzieć czemu, Dariusz Żuraw uparcie stawiał na Karlo Muhara, mimo tego, że ten spisywał się momentami tragicznie. Nie trzeba całego swojego życia spędzić na oglądaniu meczów, aby stwierdzić, że Chorwat był hamulcowym “Kolejorza”. Sytuacja o tyle dziwna, że trener miał do dyspozycji Jakuba Modera, czyli piłkarza, który wchodząc z ławki rezerwowych, błyszczał w zasadzie w każdym spotkaniu. Całe szczęście, że w Poznaniu istnieje naprawdę bardzo dobrze rozwinięta sieć twitterowych ekspertów, która podjęła decyzję za samego szkoleniowca. Gdyby nie takie rozwiązanie sprawy, istnieje szansa, że kariera Modera nie rozwinęłaby się w tak imponującym tempie i 22-latek zamiast na słynnym Old Trafford, występowałby teraz w Grodzisku Wielkopolskim, czy Bełchatowie.

***

W mojej opinii niezrozumiałych decyzji Żurawia było zdecydowanie więcej. Jedna z nich, to brak poważnej szansy dla Awwada, który był naprawdę ciekawym, jak na nasze warunki, graczem. Często szkoleniowiec kombinował i wpuszczał z ławki, chociażby bocznych obrońców za skrzydłowych, a dla mającego niezły drybling Izraelczyka, miejsca na murawie znaleźć nie potrafił. Trudno nie odnieść ogólnego wrażenia, że trener z Wielunia często miewał problemy z “czuciem” meczu. Notoryczne wpuszczanie Marchwińskiego, nawet jeśli ten od dłuższego czasu był kompletnie pod formą. Żuraw potrafił nawet, przy remisowym wyniku w półfinale Pucharu Polski, zdjąć jednego z najlepszych na placu gry Tibę, a w zamian wprowadzić na boisko szukającego powrotu do dobrej dyspozycji Marchwińskiego.

Mówiąc krótko – nie pomagał drużynie swoimi zmianami. Na sam koniec należy jeszcze dodać odpuszczenie meczu z Benficą, mając w perspektywie kilku dni bardzo trudne spotkanie z zawsze groźnym Podbeskidziem. Oczywiście każdy wie, że taka decyzja była podyktowana próbą ratowania ligowego sezonu, ale przypominam, że “Górale” byli wówczas czerwoną latarnią PKO BP Ekstraklasy. Niesmak pozostał…

Nieuchronna decyzja

Patrząc od jakiegoś czasu na poczynania poznaniaków, nie ulega wątpliwości, że zwolnienie Żurawia było jedynie kwestią czasu. Większość kibiców jest raczej zgodna, co do słuszności tej decyzji. Zgodni są  również, co do tego, że trener nie jest w Poznaniu największym problemem. Każdy sympatyk “Kolejorza”, obudzony nawet o trzeciej w nocy, bez wahania wskazałby, co najmniej trzy większe. Pozbycie się dwóch z nich jest na ten moment raczej niewykonalne. Trzeci, czyli zmiana dyrektora sportowego, wydaje się już bardziej prawdopodobna. Oj, wystrzeliłyby w poznańskich domach korki od szampanów. Wracając do samego Żurawia – władze Lecha dały kibicom mały, minimalnie spóźniony, świąteczny prezent. Istnieje możliwość, że z lepszym szkoleniowcem zespół będzie kompromitował się odrobinę mniej. Czy jest szansa na coś więcej? W to wątpię, ale wiem, że w stolicy województwa wielkopolskiego szybko się nie poddadzą i na pewno będą walczyć dalej…

⚽️

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lech Poznań