Connect with us

Felietony

Superliga? A na co komu, a komu to potrzebne?

Powstanie Superligi sprawiło, że kibice odwracają się od swoich klubów. Szykuje się trzęsienie ziemi w świecie futbolu. Jedni stają po stronie UEFA, drudzy po stronie „parszywej dwunastki”. Ja jednak staję po środku.

UEFA i Superliga jak PiS

Nie podoba mi się projekt Superligi, zwłaszcza fakt jej zamknięcia. Denerwuje mnie, że wmieszane są w to kluby, którym kibicuję. Śmieszy, że wśród obrońców starego porządku znalazło się PSG. Najbardziej jednak przypomina mi to… działania polskiego rządu.

Zauważmy, że za każdym razem, gdy Prawo i Sprawiedliwość wprowadza coś kontrowersyjnego nie mówimy o tym, tylko o jakimś głośnym temacie zastępczym. Ot przykładowo przegłosowywane są nowe podatki, a my jesteśmy zalewani Rafałem Trzaskowskim. Tu doszło do podobnej sytuacji.

Północ. Noc z niedzieli na poniedziałek – bomba wybucha, powstała Superliga. Poniedziałek po południu: poszerzenie i zmiana systemu rozgrywania Ligi Mistrzów. Normalnie mówiliby o tej zmianie wszyscy. Tymczasem nie mówi nikt, a przecież UEFA de facto stworzyła własną Superligę.

Czy w takim razie mamy do czynienia z ustawioną sytuacją? Być może jedynie z nieprzypadkowym terminem. Wygląda to zresztą tak, jakby obie strony celowo podały termin w jednym momencie. Sam, tuż po ogłoszeniu rozgrywek, rzuciłem się z atakiem na ten pomysł. Nadal jestem jego przeciwnikiem, ale… mam pewien problem.

UEFA? A idź pan w…

Superliga powstała z jednego powodu, jakby to powiedział Janusz Wójcik: „kasa misiu, kasa”. Głównym przeciwnikiem rozgrywek stała się zresztą UEFA, którą trudno w tym poprzeć. Tak jak mówiłem, stoję po środku lub jak śpiewa Pablopavo: „Stoję na rogu świata światów, patrzę na swoją galaktykę”. Jak bowiem można w tym sporze poprzeć UEFA, która z rozgrywek dla krajowych mistrzów zrobiła rozgrywki, w których mistrzowie stanowią mniejszość? Która jest przeżarta kasą i która sama rewolucją w LM powołała podobne rozgrywki? Futbol od dawna toczy gangrena, którą są pieniądze. To też powód protestu europejskiej federacji.

Jedynym powodem, dla którego Ceferin i reszta UEFA tak atakuje kluby Superligi są pieniądze. W federacji potrafią liczyć i wiedzą, że dla nich to potężne straty. Jeżeli Real, Barcelona, Liverpool czy Inter nie będą grać w LM to produkt UEFA stanie się mniej prestiżowy, a tym samym – zarobi mniej. Dlatego każdy, kto mówi, że trzeba popierać UEFA w tym sporze jest dla mnie hipokrytą. Nie popieram bogaczy, ale popieram organizację, która chce po prostu tego bogactwa.

Robią nas w balona?

Cały czas sądzę jednak też, że za powstaniem Superligi stoi jeden cel – nie powołanie rozgrywek, ale zmuszenie UEFA do płacenia klubom większej kasy za LM. Superliga to może być szantaż, którego celem jest przekonanie nas, że UEFA to zło i zmuszenie ich, by poszli na ustępstwa.

Nie wierzę bowiem, by federacji europejskiej były na rękę dwie zapowiadane sankcje: wyrzucenie klubów z pucharów i wykluczenie zawodników tych klubów z Euro. Wyobrażacie sobie Ligę Mistrzów, w której zamiast Liverpoolu/Chelsea/klubów z Manchesteru gra Leeds? No raczej nie. UEFA też sobie tego nie wyobraża – jestem tego pewien. Euro bez angielskich, hiszpańskich i włoskich gwiazd + Griezmanna, Kroosa czy Lukaku też byłoby sporym problemem dla UEFA. Dlatego moim zdaniem sprawa rozejdzie się po kościach.

Polska a Superliga

Czy polskie kluby mogą jakoś na tych rozgrywkach skorzystać? Zaskoczę Was – nie. Nikt nie weźmie Legii do Superligi, a do Ligi Mistrzów dalej nie będzie się łatwo dostać polskim klubom. Tym samym dla nas Superliga nie zmienia dosłownie nic.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony