Connect with us

Felietony

Marek Papszun i jego Raków

legia_rakow_mecz

Wszedł  Raków  do Ekstraklasy i ci, którzy się na piłce znają wiedzieli, że wprowadzi nową siłę i energię do naszej szarej codzienności. Piłkarze Papszuna weszli do najwyższej ligi z buta nie bojąc się żadnych rywali, grając tak jak w pierwszej lidze. Dzięki stylowi jaki oferowali szybko zyskali sympatyków. Ich historia jak najbardziej nadaje się na to, aby napisać o tym książkę albo nakręcić film.

Bez gwiazd

Taki zespół dużo łatwiej jest prowadzić trenerowi, bo każdy wie jaką pełni rolę w zespole. Drużyny takie jak Raków nie bazują na jakiś pojedynczych jednostkach tylko na kolektywie. Jeżeli w klubie jest gracz, który zdobywa najwięcej bramek, ciągnie na plecach całą ekipę to chce mieć jakieś przywileje z tego, że daje coś ekstra. Z reguły wiąże się to z większymi zarobkami.

Dostrzegam też, że takie zespoły bez jakiegoś wyraźnego lidera w jakiejkolwiek formacji są zdrowiej budowane, w bardziej przyjaznej atmosferze. Dzięki temu można też zbudować faktycznie zespół na lata i nie potrzeba do tego wydawać dużych pieniędzy. W Rakowie grają solidni zawodnicy, ale muszą zdawać sobie sprawę , że będą musieli czasami porzucić ofensywne nastawienie, aby pomóc kolegom w obronie. Jeden pracuje za drugiego. Abstrahując od tego jak grają, znamienny jest fakt, że najdroższy jest 21- letni obrońca Kamil Piątkowski, który za chwilę przeniesie do Salzburga za 2,5 miliona euro. Wartość trzech innych piłkarzy oscyluje w granicach 1 miliona euro. To Petrasek, Tijanic i Ivy Lopez.

Przewaga Polaków

W kadrze Rakowa jest 17 Polaków. Serce aż rośnie patrząc, że zespół ma w swoich szeregach naszych  krajanów. W poprzednim sezonie było ich aż 25.  Trener Papszun trochę pół żartem pół serio mógł wystawić w poprzednich rozgrywkach drużynę z samych Polaków, tylu  ich było. Odeszło 22 graczy z końcem poprzedniego sezonu – sporo, ale w klubie nie poddali się i próbowali dalej coś lepić. Teraz mają 7 młodych piłkarzy, których mogą jeszcze kształtować i pomagać im w dalszym rozwoju. Przykład Piątkowskiego pokazuje tym młodym chłopakom, że warto marzyć mieć swoje cele i walczyć o nie.

Biorą niepotrzebnych

Ci co się nie zdołali sprawdzić w większych klubach chętnie są witani w Rakowie. Kluczowe jest ich doświadczenie, ogranie i to, że – w zależności na jakiej pozycji grają – chcą być wzmocnieniem. Słabo mówić, że są odrzutkami, dlatego bardziej wolę określenia “niepotrzebni” albo po prostu “za słabi”. Do takich zawodników zaliczyłbym: Zorana Arsenicia, Marcina Cebulę, Mateusza Wdowiaka, Vladislavsa Gutkovskisa i Jakuba Araka. Przez to, że mieli jakieś perturbacje w swoich klubach, a chcieli cały czas grać, zdecydowali się na zespół z Częstochowy. Abstrahując od tego czy odeszli w dobrych czy złych relacjach ze swoim poprzednim pracodawcą, byli łakomym kąskiem na rynku. Wiemy chociażby co umie Wdowiak czy Cebula. Zawodnicy robiący różnicę. Potrafią zabrać się z piłką i zaczarować kibiców. Jeśli chodzi o Jakuba Araka – zaintrygowała mnie jedna informacja na jego temat. Będąc w Lechii zdobył tylko jedną bramkę w 41 meczach. Jest to idealny przykład niepotrzebnego zawodnika.

Na razie najlepiej odnajdują się: Cebula i Gutkovskis. Były zawodnik Korony ma na koncie 6 goli i 7 asyst, a Gutkovskis: 6 goli i 1 asystę. Do tego w Pucharze Polski strzelił 5 goli.  Jest super-skuteczny.

Promocja zawodników

Wspominałem już o Piątkowskim, który po zakończonym sezonie przeniesie się do Red Bulla Sallzburg. Transfer bardzo ciekawy, kierunek też, bo z stamtąd łatwiej się dostać chociażby do Bundesligi. To nie jedyny obrońca z potencjałem. Przed nim był chociażby Jarosław Jach, który po dobrych występach w Ekstraklasie został zauważony przez właścicieli Crystale Palace, którzy go sprowadzili do Anglii, lecz niestety nie odnalazł się w tamtych rejonach i był skazany, na to, aby  włóczyć się po wypożyczeniach. Z Anglii przeniósł się do Turcji. Teraz jest w Polsce, ale niestety jest tylko wypożyczony do Rakowa. Po sezonie wraca do Crystale Palace. Dla zawodnika nie jest dobre, bo chce pewnie ustabilizować swoją karierę w jednym miejscu, a nie ciągle gdzieś podróżować.

Raków – klub, któremu warto kibicować

Piękna historia Rakowa cały czas pisze się na nowo. W Częstochowie idą do przodu. Będą na podium, więc to pokazuje, że mieli świetny sezon. Trzymam za nich kciuki, by dalej robili fajne rzeczy. Oni pokazują, że nie mając gwiazd i wielkiego budżetu można walczyć o wysokie miejsca na koniec sezonu.

Fot. Mateusz Kostrzewa (legia.com)

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony